#d7IGZ
Tak też było pewnego dnia. Wybrałam się do sklepu, pewnym krokiem przeszłam do półki na której leżała TA ulubiona zupka. Na moje szczęście była to ostatnia, którą akurat mi udało się zdobyć. Sklep był niewielki, więc regał stał niedaleko kasy do której od razu się udałam.
Stojąc w kolejce, kątem oka zauważyłam jak ktoś ręką sięga do mojego koszyka i wyciąga z niego przed chwilą zdobytą zupkę. Nie czekając chwili dłużej odwróciłam się na pięcie i zauważyłam złowrogo nastawioną staruszkę. Zapytałam grzecznie co robi i dlaczego wyciąga coś z mojego koszyka. Na to kobieta odparła, że mam w koszyku to czego potrzebowała, a co nie znajduje się już na półce. Wówczas lekko zestresowana odpowiedziałam, że nie jest to moja wina i bądź co bądź wzięłam produkt jako pierwsza. A wtedy rozmowa przeszła moje najśmielsze oczekiwania i sfrustrowana staruszka odpowiedziała mi, że ja wcale tego nie potrzebuję i nie ma zamiaru mi tego oddać, bo mogę cytuję "Pozapie*dalać na tych chudych nóżkach po innych sklepach".
No cóż, mimo tego, iż byłam nieśmiała to potrafiłam zawalczyć o swoje. Tak też bez zastanowienia wyciągnęłam MOJĄ zupkę z koszyka owej pani po czym od razu dałam ją kasjerce do skasowania.
Do tej pory to wspominam jako jeden z większych incydentów, który mnie spotkał jako nastolatkę. I do tej pory jestem zdania, że wszystko można załatwić drogą kulturalnej rozmowy, a nie bezczelności i chamstwa.
Wiek nie jest żadnym usprawiedliwieniem chamstwa i buractwa.
Kiedy wkładasz coś do koszyka to nawet przed zakupem jest już traktowane jako Twoja własność. Zabranie zawartości czyjegoś koszyka jest kradzieżą.
Brawo!
Bardzo pozytywne wyznanie <3
I bardzo dobrze. Trzeba walczyć o swoje, inaczej człowiek zostaje popychadłem