#iG1iT
Magda zawsze marzyła o ślubie. Ile to razy po rodzinnych imprezach żaliła się, gdy ciotki jej się pytały, kiedy jej kolej na ślub, a ona sama nie wiedziała, czy i kiedy to się stanie. Marzenia marzeniami, ale wszystko przybrało na sile, gdy w zeszłym roku dowiedziała się, że jej ''ulubiona'' kuzynka bierze ślub w październiku (zawsze ze sobą rywalizowały, już od czasów szkoły, ale to materiał na inne wyznanie).
Magda, wtedy samotna, poznała w pracy podobnego ślubnego narwańca, Łukasza. Koleś oświadczył jej się po dwóch miesiącach znajomości i od razu zaczęli zaklepywać salę. Wtedy jeszcze myślałam, że to temat na za 2, 3 lata. Ale gdzie tam. Udało im się ogarnąć datę na sierpień tego roku, tak więc całe 2 miesiące przed kuzynką. Magda happy, chociaż wciąż narzeka na swojego faceta, że leniwy, nieromantyczny itd.
Próbowałam z nią pogadać, że może warto poczekać chociażby do przyszłego roku, wtedy przynajmniej dłużej by się znali, a nie po 13 miesiącach znajomości ślub. Na pytanie, czy go kocha, odpowiedziała ''Tak, oczywiście''. Ale jakoś jej nie wierzę.
No ale za to opowiada z dumą, że ma teraz co ciotkom gadać...
Jej życie, jej sprawa.
No nie do końca. Jeśli gość za nią szaleje, a ta chce się hajtać tylko dla szpanu, to nie w porządku wobec niego.
Aj tam wyluzuj, u mnie mało skandali to lubię takie historie
Może chociaż z rozwodem będzie szybsza?
Ależ musisz miec nudne życie,skoro opisujesz cudze.
95% ludzi woli plotkować o innych niż o sobie....
A Tobie to przeszkadza, bo...?
Bo to jej kumpela i nie chcr aby zmarnowala sobir zycie?
I w związku z tym wie lepiej co dla koleżanki lepsze i musi to tu opisać?
I w związku z tym nie chce aby jej kumpela wziela ślub z kimś kogo prawie nie zna?
Niektórym i tak nie przegadasz. Najgorzej jak po fakcie będą narzekać, że ich nie powstrzynałeś i to twoja wina.
Ale co jej chcenie ma do cudzego życia ? Rozumiem, że zanim weźmiesz/wzięłaś ślub to też obowiązkowa ankieta wśród znajomych czy się zgadzają i czy im nie przeszkadza?
Nie wiem jak ty ale ja nie jestem taką egoistka ze mysle tylko o sobie i o moim wlasnym tylku. O moje przyjaciolki i siostry tez sie martwie i nie chcialabym zeby ktoras z nich podejmujac nieprzemyslana decyzje zmarnowala sobie czesc zycia. Tak dziala przyjaźń, empatia.
Na takie wtrącanie się do czyjegoś życia prywatnego i podważanie jego decyzji można pozwalać sobie w bardzo niewielu przypadkach. I nie ma to nic wspólnego z empatią. Empatia nie usprawiedliwia dociekania czy kiedy i dlaczego ktoś bierze ślub czy ma dzieci czy nie, wymuszania swojego zdania czy kręcenia nosem bo nasze bliskie osoby postępują po swojemu. Ślub koleżanki to jej decyzja, to że się to nam nie podoba nie decyduje czy to będzie udane małżeństwo czy nie. Same się zastanówcie czy zrezygnowałybyście ze ślubu, którego chcecie bo jakaś kumpelka uważa, że to zły pomysł. Taka „troska” nie ma nic wspólnego z przyjaźnią. W takim sam sposób tłumaczyć się może równie dobrze wścibska teściowa, trująca młodym dupę o wnuki. Przecież to tylko troska i empatia! Ja kocham swoich bliskim więc staram się ich rozumieć i wspierać w ICH decyzjach, nawet jeśli sama podjęłabym inne.
Moje kumpele uwazaly, ze moj chlopak jest toksyczny i powinnam z nim zerwac. Zrozumialam dopiero gdy mnie zdradzil a jego koledzy wyslali mi nagrania z tego. Czy powinnam ich posluchac i skonczyc to wczesniej? Tak. Czy jestem im wdzieczna ze staraly mi sie pomoc? Bardzo.
Tylko, że w tej historii nie ma ani patologii, ani przemocy, są tylko domysły autorki, która w sumie nie zna dobrze partnera koleżanki, ani ich uczuć, natomiast wie lepiej kto z kim i co powinien. Nie jest to nawet jest historia, tylko jej refleksje na temat relacji innych ludzi i to w dodatku widziane zupełnie z boku.
Nie zna jej partnera, prawdopodobnie tak jak kolezanka sama go nie zna. Zwyczajnie sie martwi o kolezanke to przestepstwo? Nie wiedzialam ze to karalne.
Ale co Ci do tego, to Ona się hajta nie ty. Może wcale nie dla szpanu może są tacy niecierpliwi 🤣
Bo niektórzy tacy są. Chodzi o spełnienie marzeń a nie o partnera. Co ciekawe nie zawsze takie małżeństwa są nieudane.
Ty nie wychodzisz za mąż, tylko twoja kumpela, więc co cię jej ślub swędzi?
Moja koleżanka po pół roku się zaręczyła. Po roku była w pierwszej ciąży, po dwóch (liczę od początku ich znajomości i związku jednocześnie) drugie dziecko w drodze i ślub. Każdy ma swoją drogę... 🤷♀️🤷♀️
Zostaw ją, niech się uczy na własnych błędach.
taaa lepiej rozwodka niz panna?