#iDHJJ
Znamy się z Kasią od początku liceum. Sama nie wiem, jak to się stało, że się zaprzyjaźniłyśmy- ona piękna, inteligentna, utalentowana i ja - brzydka, tępa, nudna szara myszka.
Już wtedy próbowałam jakoś wynagrodzić jej użeranie się z takim śmieciem jak ja - próbowałam się upodobnić, kiedy ona zaczęła biegać i, rzecz jasna odnosić ogromne sukcesy, biegałam z nią - przynajmniej dopóki z powodów zdrowotnych nie musiałam zrezygnować, mimo, że już wcześniej tego nienawidziłam. Podobnie było ze szkolnym chórem, gdzie na każdym spotkaniu wysłuchiwałam od prowadzącej, żeby śpiewać ciszej, bo kompletnie się do tego nie nadaję i żebym broń Boże nie zagłuszała cudownej Kasi.
Cierpiałam, ale z drugiej strony cieszyłam się, że nie spędzam już całych dni sama przed ekranem komputera, bo nie miałam (i w zasadzie nadal nie mam i nigdy mieć nie będę) szans na jakichkolwiek innych znajomych.
Studiujemy obecnie ten sam kierunek, pracujemy razem. Kasia ma oczywiście stypendium naukowe, mimo siedzenia na Tinderze przez większość zajęć- ot tak zapamiętuje wszystko, co usłyszy, podczas gdy ja wiecznie zakuwając mam żałośnie niską średnią - no cóż pogodziłam się z byciem idiotką, ale czasami jednak jest mi z tego powodu przykro.
W facetach może przebierać do woli, ale jako że jest ultra feministką (we własnej opinii, dla mnie już przesadza) nie chce się z nikim wiązać na stałe i zawsze podkreśla, jak to ona wykorzystuje facetów do seksu, a nie oni ją. Ja oczywiście nigdy nawet nie byłam na randce...
Spotykamy się, kiedy ona ma czas pomiędzy randkami, treningami, dodatkowymi kursami i imprezami z innymi znajomymi, których ona ma na pęczki, a którzy mnie nie tolerują.
Kiedy nie ma dla mnie czasu, siedzę sama w domu.
Nie mam innych znajomych, bo jestem żałosna, ilekroć próbowałam nawiązać nowe znajomości wychodziło na to, że nikt się nie pokaże publicznie z taką szkaradą, na polubienie mnie za zainteresowania czy charakter też nie ma szans, bo czego bym nie spróbowała, w każdej dziedzinie jestem beznadziejna, w dodatku nie jestem zabawna, czy inteligentna, żeby brylować w towarzystwie.
Najbardziej wkurza mnie, że Kasia zawsze kiedy ze mną rozmawia podkreśla, że wszyscy ludzie dookoła to debile i jak bardzo cieszy ją moje towarzystwo, bo jako jedyna ją rozumiem. Szkoda tylko, że zaraz wraca do pisania z kimś na messengerze o imprezie, na którą ja nie jestem zaproszona ("bo wiesz, to idioci i w ogóle też mi się nie chce tam iść bawić z bandą pijanych neandertali, ale pytałam o ciebie i stwierdzili, że ciebie tam nie chcą, a to ich impreza, więc wiesz..."), po czym musi lecieć na trening, komentując na odchodne, żebym też znalazła coś dla siebie.
Reszta w komentarzu, jeśli ktoś w ogóle dobrnął do końca.
Laska nie nakręcaj się ;) myślę że to po prostu twój brak wiary w siebie powoduje te wszystkie niepowodzenia. Bo jeżeli z góry zakładasz że sobie nie poradzisz to pewnie sobie nie poradzisz. Może za szybko się poddajesz? Ludzie na swoim koncie maja wiele niepowodzeń o których nie mówią i nie widać tego na zewnątrz. Po prostu trzeba próbować do skutku. Lub w odpowiednim momencie odpuścić XD
Przede wszystkim znajdź sobie jakieś ciekawe zajęcie, które będzie Ci sprawiało radość i na którym się skupisz. Może jakieś treningi, może nauka jakiegoś języka może taniec. I nie poddawaj się,nie myśl że nie umiesz i Ci się nie uda. I nie szukaj aprobaty u Kasi, rób swoje.
No i przede wszystkim musisz poznać nowych ludzi. Bez tej koleżanki, niech to będzie tylko twoje towarzystwo. Może dodaj się do jakieś grup na fejsie gdzie ludzie umawiają się na planszówki? Albo dołącz do jakieś organizacji studenckiej. Tam zawsze się znajdzie ekipa.
Powodzenia!
Weź i najpierw polub siebie. Szlag mnie trafia jak zaczynam czytać KOLEJNE wyznanie "jestem śmieciem/nikim". Serum! Ludzie. Chcesz być szanowana/szanowany? Najpierw zacznij szanować siebie!
Nie wydaje mi się żeby Kasia była toksyczna. Niepotrzebnie jej zazdrościsz. Często się zdarza, że ktoś sprawia pozory idealnego życia, ale to jest tylko to co Ty widzisz, fasada, która niekoniecznie może być prawdziwa. Wbrew pozorom Kasia może ciężko pracować na swoją opinię, tylko możesz nie być tego świadoma. Nie powinno mieć to jednak dla Ciebie jakiegokolwiek znaczenia. Zamiast tego doceń siebie i spróbuj znaleźć coś w czym będziesz się spełniać i realizować. A kto wie, może i przy okazji poznasz innych znajomych, którzy będą zapraszali Cię na imprezy, bądź nawet przyszłego partnera. Głowa do góry. Nie obwiniaj Kasi o swoje niepowodzenia, a zamiast tego popracuj nad sobą i pewnością siebie. Prędzej czy później, na pewno poczujesz się lepiej.
Kasia to Kasia tamto.. Myślę autorko, że pora wziąć się w garść i skupić w 100% na sobie a Kasia niech se gada co chce. Wszystko siedzi tylko i wyłącznie w Twojej głowie. Jak zaczniesz robić coś dla siebie i jak zaczniesz się akceptować to Kasia zejdzie na drugi plan. Nie zazdrość bo nie ma czego. Zamiast się uzalac nad sobą, wkurz się porządnie i pokaż, że potrafisz. Przełamuj własne granice a nie granice Kasi. Mi pomógł sport. Naprawdę potrafi podnieść samoocenę. Polecam też książkę "Potęga podświadomości". Powodzenia. :*
Też miałam taką koleżankę, tyle że zerwała z nią kontakt po podstawówce, kiedy się zorientowałam, że po pierwsze chyba jej nie obchodzę (poza chwilami, kiedy dostawałam lepszą ocenę niż ona) a po drugie ona sama mówi mi, że się do różnych rzeczy nie nadaję. Znalazłam inne koleżanki i tobie radzę to samo. Mam wrażenie, że większość twojej "beznadziejności" siedzi w twojej głowie.
Miałam dokładnie tak samo, do końca gimnazjum byłam trochę skazana na towarzystwo "najpiękniejszej, najmądrzejszej, najbardziej popularnej" koleżanki. Ona nazywała mnie przyjaciółką, mimo że raczej wcale nie rozumiała na czym przyjaźń powinna polegać. Jak byłam jej do czegoś potrzebna, to byłam jej ulubioną osobą na świecie, ale już moje problemy i zainteresowania kompletnie jej nie obchodziły. Więc w pewnym wieku to mnie przestało mnie obchodzić jej towarzystwo i kiedy przychodziła do mnie po przysługę czy żeby się wygadać to albo pomagałam albo ją olewałam i mówiłam że mam inne plany, zależnie jaki akurat miałam kaprys. Później poszłam do liceum i znalazłam nowych znajomych. Nagle okazało się że wcale nie jestem ani brzydka ani głupia, a wręcz mam wiele zalet które ludzie doceniają, kiedy nie ma w towarzystwie osoby opowiadającej o mnie bzdury.
Kasia brzmi jak dobra znajoma, która znajduje czas dla wszystkich znajomych. Jeśli ktoś tu jest toksyczny, to raczej Ty autorko. I Twoje niskie mniemanie o sobie, które prowadzi do tego, że obgadujesz Kasię za jej plecami.
To, że dalej chce studiować z Tobą to samo - abyś nie była sama i jej komentarze prawdopodobnie wynikają z tego, że odkąd tylko się znacie to Ty tak o sobie mówisz, więc ona chce Ci zaoszczędzić rozczarowania. Porozmawiaj z nią o tym, to raz. Popracuj nad sobą, to dwa.
LUDZIE BŁAGAM PRZECZYTAJCIE WSZYSTKIE MOJE KOMENTARZE!!! BŁAGAM!!
Próbowałam też wielu hobby, ale w większości ograniczały mnie fundusze albo problemy zdrowotne (ciężka astma nie sprzyja treningom, podobnie problemy z kolanami). Kiedy napisałam, że siedze w domu przy kompie, to wtedy kiedy akurat nie zakuwam, uczę się na własną rękę hiszpańskiego, piszę opowiadania i edytuję filmiki. Po prostu wiem, że nie sa one zbyt dobre, zeby się tym chwalić, podobnie nauka języka idzie mi dość topornie. Problem w tym, że ja potrzebuję ludzi, towarzystwa, choćby nie wiem jak bardzo zaangażowała się w pisane opowiadanie i tak czuję pustkę i ból, że moi rówieśnicy spędzają wspólnie czas, bawią się, szaleją, a ja jestem takim wyrzutkiem.
Są różne portale, typu 6obcy, możesz tam z kimś popisać, co prawda wielu jest zboczeńców, eh xd ale można trafić też na normalnych ludzi do pogadania. To może poczytaj też jakieś książki i spróbuj wkroczyć w jakiś fandom?
Zdecydowanie nie zgadzam się z komentarzami obrażającymi Kasię. Wydaje się osobą dobrze poukładana - nie wykorzystuje przyjaciółki, jest wobec niej szczera. Autorka za to powinna chyba zrobić krok w tył. Nie warto definiować samej siebie przez kontakt z kimś lepszym. Też kiedyś to robiłam - mam siostrę która była lepsza we wszystkim co robiłyśmy. W końcu, zamiast sie frustrować i ją naśladować poszukałam czegoś dla siebie, coś co właśnie mi będzie sprawiało radość a czym siostra w ogóle nie była zainteresowana. Nasz kontakt nigdy nie byl lepszy, ani ona się nie czuje lepsza, ani ja gorsza. Po prostu jesteśmy inne.
LUDZIE BŁAGAM PRZECZYTAJCIE WSZYSTKIE MOJE KOMENTARZE!!! BŁAGAM!!
@Doombringerpl po czym wnoszę, ze jestem tępa? Myślę, że pozostali użytkownicy już to wyjaśnili w swoich komentarzach, ale okej, już tłumaczę- kompletnie nie zapamiętuję rzeczy z lekcji czy wykładów, mam też problemy z koncentracją, w rezultacie zawsze najwięcej się uczę, a uzyskuję najgorsze wyniki. Moja promotorka otwarcie powiedziała mi, że nie mam nawet pchać się na magisterkę, bo mój licencjat jest nudny i chaotycznie napisany, zresztą nie ona pierwsza mi to powiedziała. W każdej pracy, a trochę tego było bo dorabiam w gastro od 16 roku życia też słyszałam w kółko, że jestem tępa, czy to od szefostwa, czy od klientów. O rzeczach, których się nasłuchałam od swojej rodziny już nie chcę wspominać, bo przecież nie są alkoholikami i mnie nie bili, więc powinnam się cieszyć (słowa Kasi). A to, że ostatnio usłyszałam, że bez faceta mam się nie pojawiać na świętach, bo jak to tak, że młodsza siostra już zaręczona, a ty nic....no cóż.
Ktoś może stwierdzić, ze to tylko ich opinie, nie obiektywna prawda, ale jeśli jedna osoba mówi ci, że coś z tobą nie tak, to jej opinia, jeśli dwie, to tylko ich opinia, jeśli każdy, przez ponad 20 lat przy każdej okazji- to chyba jednak coś jest na rzeczy.
LUDZIE BŁAGAM PRZECZYTAJCIE WSZYSTKIE MOJE KOMENTARZE!!! BŁAGAM!!
O, a tak w ogóle to tak się składa, że byłam na terapii u kilku różnych osób. Pierwsza Pani stwierdziła, że powodem wszystkich moich kłopotów jest brak faceta i powinnam założyć Tindera. (btw. miałam przez chwilę, dostałam jedną wiadomość brzmiącą mniej więcej: Sperdalaj z tym szkaradnym ryjem!!).
Druga uznała, że przesadzam (tu się zapewne z nią zgadzacie) i ogólnie ta dzisiejsza młodzież nie ma co robić to sobie problemy wymyśla, za naukę się lepiej weź!
Trzecia sprawiała na początku wrażenie profesjonalistki, zaczęła od tego, żebym wymieniła swoje mocne strony. Niby okej, tyle tylko, ze za każdą z trudem wymyśloną cechą, mówiła: To za mało, coś jeszcze? Nosz kurwa to by nawet człowieka z wysoką samooceną wkurzyło, na koniec usłyszałam (po tym jak stwierdziłam, że już nic więcej pozytywnego na swój temat nie znajdę), że jestem przypadkiem beznadziejnym. Na dalsze próby nie miałam już siły, ani za bardzo funduszy.
Hej,przeczytałam wszystko. W wielkim skrócie - moja samoocena też leży na dnie Rowu Mariańskiego (do tego stopnia,że właśnie wpisałam w google "rów mariański" żeby upewnić się czy dobrze to napisałam XD). Jeśli masz ochotę pogadać to zapraszam na gadu-gadu , 4402165. Serio, wiele nas łączy xD :)