Pominę oczywiste kwestie ale zaciekawiła mnie jej logika: byłych prezydentów bić nie wolno. Z czego można wysnuć wniosek, że zwykłego Kowalskiego już tak.
Naprawdę mnie interesuje, co namaszcza polityków w ochach takich ludzi jak bratowa, i stawia ich ponad Kowalskimi tego świata.
Zauważyliście dość popularny schemat w filmach akcji, w którym główny bohater robi ostrą rozwałkę, krew i flaki obficie płyną po ścianach, ale gdy spotyka się z głównym zwyrolem, prowadzi z nim kulturalną rozmowę, i zamiast zarżnąć jak resztę, puszcza go wolno? Wprawdzie ostatecznie i tak zwyrol zazwyczaj ginie albo trafia do pierdla, ale wcześniej nasz bohater mógłby usiec go z 5 razy i zakończyć cały dramat. Jednak nie, on woli masakrować po kolei pionki, natomiast zabicie przywódcy jest ponad jego wrażliwe sumienie...
Zawsze mnie to śmieszy.
Oni tylko udawali, że bili Bolka - żeby stworzyć obraz uciemiężonego przez komunę agenta komunistycznej bezpieki. Operacja się udała, miliony Polaków uwierzyło w Bolka. Ba! Nawet Szwedzi uwierzyli dając mu Nobla.
Pominę oczywiste kwestie ale zaciekawiła mnie jej logika: byłych prezydentów bić nie wolno. Z czego można wysnuć wniosek, że zwykłego Kowalskiego już tak.
Naprawdę mnie interesuje, co namaszcza polityków w ochach takich ludzi jak bratowa, i stawia ich ponad Kowalskimi tego świata.
Zauważyliście dość popularny schemat w filmach akcji, w którym główny bohater robi ostrą rozwałkę, krew i flaki obficie płyną po ścianach, ale gdy spotyka się z głównym zwyrolem, prowadzi z nim kulturalną rozmowę, i zamiast zarżnąć jak resztę, puszcza go wolno? Wprawdzie ostatecznie i tak zwyrol zazwyczaj ginie albo trafia do pierdla, ale wcześniej nasz bohater mógłby usiec go z 5 razy i zakończyć cały dramat. Jednak nie, on woli masakrować po kolei pionki, natomiast zabicie przywódcy jest ponad jego wrażliwe sumienie...
Zawsze mnie to śmieszy.
Oni tylko udawali, że bili Bolka - żeby stworzyć obraz uciemiężonego przez komunę agenta komunistycznej bezpieki. Operacja się udała, miliony Polaków uwierzyło w Bolka. Ba! Nawet Szwedzi uwierzyli dając mu Nobla.