#hyVdN
Przez całą wizytę opowiadała kosmetyczce o tym, jak to ludzie są teraz niewychowani, krzyczą po nocach, rzucają rzeczami, dzieci jej budzą oraz wiele innych rzeczy. Powiedziała również, że jedna sąsiadka to nawet sobie meble przestawiła, żeby tych krzyków nie słyszeć.
Sąsiadka mówiła o mnie. Nigdy nie powiedziała mi tego w twarz. Zastanawiacie się teraz pewnie dlaczego krzyczę? Dlatego, że mój starszy brat znęca się nade mną psychicznie i fizycznie. Skoro wszyscy to słyszą, to dlaczego nikt mi nigdy nie pomógł?
Dziewczyno, poszukaj pomocy! Nikt w rodzinie nie wie? Spróbuj powiedzieć komuś, kogo znasz i komu ufasz. Tak nie może być. A jeśli stanie ci się coś bardzo poważnego? Anonimowi mogą doradzać, ale to ty musisz wykonać pierwszy krok. Trzymaj się i działaj!
nie powinnaś jej mówić co ma robić..
@Etrems, sorki, muszę, ona jej nic nie każe :)
@frycik, nic nikomu nie każę, ale tak nie może dalej być. Duża ilość osób, nawet anonimowych, może ją zmotywować do zmian, do poszukania pomocy. Skoro ona napisała wyznanie, to w jakimś celu, prawda?
Powtórzę się: anonimowi mogą doradzać, ale tylko ona może wykonać kolejny krok (pierwszym krokiem było w sumie napisanie wyznania). Jaki to będzie krok, nie wiem - mam nadzieję, że będzie skuteczny i zmieni jej sytuację na lepsze.
Pozdrawiam.
A powiedziałaś o tym komuś?
Nam powiedziała ;p
to jest waśnie problem. Chcemy pomocy od innych, ale tak naprawdę sami powinniśmy iść i starać się o pomoc.
Taaaaaaa, pójdę do kosmetyczki, ale nie zgłoszę się po pomoc. Wnioskuję, że nie masz 10 lat i sama potrafisz o siebie zadbać, więc o co chodzi?
Jeśli zaś chodzi o krzyki, przez krótką chwilę mieszkałam w bloku i jedno wiem na pewno - nie wszystkie krzyki, to złe krzyki. Kiedyś myślałam, że kogoś mordują - wparowałam do sąsiadów, a otworzyła mi półnaga zasapana pani. Więc nie licz na czyjąś pomoc, tylko rusz dupsko i sama sobie pomóż!
W takiej pomocy polska jest strasznie zacofana, bardzo ciężko jest pomoc osobie z zaburzeniami psychicznymi bez jej zgody, więc nie naskakuj tak odrazu na autorkę bo wydaje mi się że nie miałeś takiej sytuacji jak ona. Pozdrawiam :)
Ale mnie śmieszą takie wyznania gdzie ludzie się żalą że ktoś im coś robi ale sami nic z tym nie zrobią... błagam.
Chodzisz do kosmetyczki to jesteś na tyle dorosła by pomóc sobie sama. Nie licz na sąsiadów. Umiesz liczyć to licz na siebie.
A czy Ty próbowałaś pomóc sobie? Zgłosić to, wyprowadzić się, cokolwiek?
Myślę, że musisz komukolwiek o tym powiedzieć. Jeśli się boisz, że jak komuś o tym powiesz to brat jeszcze bardziej się zleje, zrób to tym bardziej. Najlepiej zaufanej osobie - przyjaciółce, chłopakowi itp... A jeśli nie masz takiej osoby której możesz zaufać, to naślij na brata odpowiednie służby, może podziała. W najgorszym wypadku (jeśli masz taką możliwość) wyprowadź się stamtąd i urwij kontakt... Życzę Ci powodzenia i wierzę, że coś się zmieni :)
Może zamiast ciągle krzyczeć poproś kogoś o pomoc ? Współczuję ci bo nawet brzmi to strasznie ale musisz sama się za to wziac skoro nikt inny tego nie zrobił M
A dlaczego winisz innych, że nie pomagają, a sama z tym nic nie zrobisz?
Trzeba pójść na policję i do psychologa. Ludzie nie chcą reagować, bo to "nie ich sprawa" i zawsze sobie odpowiedzą coś na usprawiedliwienie. Co będzie dalej - zależy tylko od Ciebie.