#hq9oQ
Od czasów liceum mam zgraną paczkę przyjaciół. Moim najlepszym przyjacielem był Marek. Ma on dwa lata młodszą siostrę, Martę. Bardzo ładną siostrę. Wiele osób próbowało do niej zarywać, ale Marek zawsze był w stosunku do niej nadopiekuńczy, uważał, że jego siostra jest zbyt młoda na randki. Kilku jej adoratorom nawet spuścił manto. Nie wiem, czy mnie też by tak potraktował, ale nie chciałem ryzykować przyjaźni, więc choć Marta bardzo mi się podobała, postanowiłem sobie odpuścić.
Sytuacja się zmieniła, gdy Marek zaczął chodzić z Julią, równolatką swojej siostry. Już nie był taki zasadniczy (chyba nie chciał wyjść na hipokrytę). Ale zanim zdążyłem coś zdziałać z Martą, wyjechała do szkoły z internatem na drugim końcu kraju.
Spotkałem ją dopiero kilka miesięcy temu. Od słowa do słowa umówiliśmy się na spotkanie, potem zaczęły się randki. Z pewną obawą przyznałem się do tego Markowi, ale nie miał żadnych pretensji. Był już na etapie planowania ślubu z Julią, po jego dawnej nadopiekuńczości nie było nawet śladu.
Kilka dni temu ja i Marta mieliśmy wreszcie "skonsumować" nasz związek. Marta jednak powiedziała, że najpierw musi mi wyznać dwie rzeczy. Po pierwsze - jest dziewicą. Zdziwiło mnie to, bo mówiła, że miała kilku chłopaków, ale w sumie byłem ucieszony. Wyjaśniła, że bała się podjąć współżycie i że między nią a jej byłymi dochodziło jedynie do innego rodzaju aktywności seksualnej (wolałem nie wnikać jakiej).
Po drugie - od 15 roku życia utrzymywała intymne kontakty... z własnym bratem. Korzystając z faktu, że zaniemówiłem z szoku, kontynuowała swoje wyjaśnienia. Była ponoć zaciekawiona opowieściami koleżanek, które miały już "to" za sobą i chciała zobaczyć "jak to jest robić chłopakowi dobrze i jak chłopak robi dobrze jej". Początkowo robili to parę razy w tygodniu, potem nawet kilka razy dziennie. Jednak Markowi codzienne lodziki w wykonaniu siostry przestały wystarczać, namawiał ją na regularne współżycie, ale się bała. Dwóch rzeczy: że zajdzie w ciążę i urodzi dziecko z kazirodztwa; że nigdy nie będzie mogła się przyznać koleżankom z kim straciła dziewictwo. Wobec tego zdecydowała się na seks analny, a jako że Markowi przypadło to do gustu, włączyli to do swojego "repertuaru".
Po jakimś czasie zaczęło ją to brzydzić, więc postanowiła zakończyć tę chorą relację. Niespodziewanie Marek ją uprzedził: powiedział, że zakochał się w kimś (Julia) i że nie chce zdradzać swojej dziewczyny, więc muszą z tym skończyć.
Chciała być uczciwa i przyznać się, zanim nasza relacja stanie się poważniejsza. Tylko że ja od kilku dni walczę z obrzydzeniem i choć ją kocham, nie wiem, czy chcę się w to pakować. Tyle lat marzeń o niej...
nie sądzisz, że ma coś z głową skoro po gadaniu koleżanek, które mają to za sobą postanowiła spróbować z własnym bratem? jaki rodzaj ludzi wpada na taki pomysł i uznaje go za normalny? i godzi się na to przez tak długi okres czasu? poebane
Przede wszystkim moim zdaniem nie jest dziewicą. Seks analny to też seks, dziewictwo to coś znacznie więcej niż kawałek błonki.
Obstawiam że chodzi o delikatność podczas stosunku i szczególną technikę.
Ej ludzie, serio? Ja też przed pierwszym stosunkiem miałam inne rodzaje seksu, ale powiedziałam że jestem dziewicą, bo gdyby pierwszy raz uprawiał ze mną seks tak jak teraz, to zemdlałabym z bólu.
CzarnaSowa.
Masz absolutną rację.
No i myślę, że właśnie taki błąd popełnił autor lub/i dziewczyna.
Ale ja dopuszczam (choć uważam to za mało prawodpodobne), że to skrót myślowy od "f i z y c z n e dziewictwo"
GotowanaKiełbasa, rozumiem, co masz na myśli i się zgadzam - według mnie podczas rozmowy lepiej nie wchodzić w filozoficzne "dziewictwo to nie błona", bo mimo wszystko ta cholerna błona JEST ważna, chociażby z powodu dyskomfortu. Co, dziewczyna powie, że nie jest dziewicą, bo robiła loda chłopakowi, a potem z bólu będzie zdychać?
Przebicie błony (poza rzadkimi przypadkami, kiedy np. jest w niej kilka małych otworków zamiast jednego dużego) nie jest jakoś szczególnie bolesne. Pierwszy raz często boli, bo niedoświadczeni kochankowie nie są w stanie oszacować, kiedy dziewczyna jest właściwie nawilżona i rozluźniona.
Wiem, ale często jest tak, że młode kobiety nie zdają sobie sprawy z tego, jaką błonę mają.
Według mnie lepiej po prostu między sobą precyzować takie rzeczy :).
Wspolzycie rowna sie seks ale czy seks równa sie współżycie?
Mowie w kontekscie tego Waszego dziewictwa. Moge sobie miec taka teorie :) jak idziesz do ginekologa i on pyta Cie czy współżyłaś to pyta Cie o dziewictwo. WSPÓŁ życie. Myślę, ze składanie komuś łapek tam i ówdzie to juz nie jest rozpoczeciem współżycie
Myślę, że spora część dziewczyn o nietypowej budowie błony dowiaduje się o tym wcześniej, bo taka błona utrudnia albo uniemożliwia włożenie tamponu.
A samo dziewictwo to konstrukt kulturowy, więc w jednej kulturze może być sprowadzane do kawałka błony (sprawdzanie prześcieradeł z jednej strony i God's loophole z drugiej), a w innej nie.
Uwierz mi na słowo - nie przestaniesz o tym myśleć. I chociażby nie wiem jak było między Wami dobrze to wyobraź sobie potem rodzinne spotkania, na których będzie obecny jej brat. Będziesz sobie za każdym pieprzonym razem przypominał tę rozmowę a w głowie będziesz miał widok (tutaj przepraszam za bycie wulgarnym, ale to da mocniejszy efekt) jak jej brat posuwał Twoją dziewczynę lub jak ona robiła mu dobrze. O czymś takim nigdy nie zapomnisz. Domyślam się jak zakochany jesteś i że pewnie jesteś w stanie znieść wiele, ale to rada od chłopaka, który również nie potrafi pewnych rozmów oraz obrazów wyrzucić z głowy. Trzymaj się!
Popieram w 100%
Ludzie to chore... mam niewiele młodszą siostrę i kocham ją, ale nie w tym znaczeniu
15 lat to już nie takie dziecko. Rozumiała co robi (w sumie to rozumieli). Chyba oboje maja cos z głowami
Kompletnie zrypana sytuacja. Nie zazdroszczę, nie mam pojęcia jak z taką wiedzą będziesz ogarniał spotkania w towarzystwie tej dwójki. Rób co Ci intuicja podpowiada, powodzenia.
Dla mnie to chore. Obydwoje chyba mają coś nie tak z głowami. Normalny człowiek, nastolatek, który chce poeksperymentować nawet nie pomyśli o swoim rodzeństwie, bo to go obrzydza! Wolałabym być z dziewczyną "nie-dziewicą", która miała kilku partnerów seksualnych, a nie z "niby-dziewicą" co brat ją analnie codziennie posuwał.
Uważał, że jest za młoda na randki, ale nie za młoda żeby jej wsadzać w dupę? Całe szczęście, że mie chciał wyjść na hipokrytę.
Ale to "że była za młoda" był tylko pretekstem? Nie chciał żeby jej inni dotykali.
To był sarkazm. Chodziło mi o podkreślenie faktu, że "nie chieć wyjść na hipokrytę" jest absurdalne w tym przypadku.
Cóż, dziwne byłoby, gdyby tego rodzaju wymówka nie była absurdalna.
Ale on nie był hipokrytą, był po prostu zwykłym kłamcą. ;)
jak dlamnie bardziej zazdrosc- to moja siostra i tylko ja ja bede posuwac...
"nie wiem, czy chcę się w to pakować"- hehe ale to zabrzmiało :)
Wikipedia: "Także we współżyciu, w którym nie ma stosunku waginalnego (np. seks analny lub bez penetracji) – błona dziewicza może pozostać nienaruszona. W takich sytuacjach używane jest[przez kogo?] czasem określenie "półdziewica". Wyrażenie to zostało zaczerpnięte z powieści Półdziewice (Les Demi-vierges, 1894), francuskiego pisarza Marcela Prévosta." Ja swojego partnera poinformowałam, że mam za sobą seks analny, ale fizycznie dziewicą jestem. Wg mnie to już tylko kwestia nazewnictwa, najlepiej sobie nawzajem wyjaśnić, jeśli chce się dobrze zrozumieć