#W0T4G
W domu są: mama, wujek (brat mamy), tata i dwóch synów. Mamusia kochana tylko gotuje, bo kobieta robi "babskie rzeczy", a mężczyzna męskie. Synowie wyjechali na studia, matka musiała na kilka dni do sanatorium. Dlatego ugotowała obiadki na wszystkie dni. Nic nie trzeba było robić, tylko podgrzać na patelni. W lodówce dumnie prezentowały się pojemniczki z podpisem dni tygodnia.
1. Telefon pierwszy: gdzie jest patelnia, bo oni nie wiedzą. Widocznie łatwiej zadzwonić niż poszukać w kuchni :)
2. Zaraz potem telefon co jak długo podgrzewać.
Pomimo instrukcji, mężczyźni dopiero drugiego dnia wpadli na pomysł dodania oleju ;)
Po prostu są idiotami.
Instrukcje były niejasne?
A tak na serio, jak można być taką fajtułapą?
Można. Mój ojciec jedyne co umie ugotować to wodę w czajniku.
C2U
nabrać?
Btw taka sama sytuacja w domu, z tym ze ja mam lat 15 a brat 17;) I nie umie zrobic NIC
Współczuje dziewczynom, które zwiążą się z waszymi braćmi. Mój ma 22 lata, ale umie gotować i to nawet bardzo dobrze. Sprzątać też potrafi tylko nie wolno mu pokazać, że może nie robić tego bo wtedy to już nic nie sprzątnie. Mój tata i jego bracia też potrafią gotować, jeden wujek gotuje nawet lepiej od cioci. Nie wyobrażam sobie musieć służyć mężowi i mu podstawiać wiecznie talerz pod nos.
@C2U Jak dobrze to znam 😑.
Moja mama też stara się "przystosować" mnie do przyszłego usługiwania mężowi. Wciąż próbuje nauczyć mnie gotować. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby to samo robiła z moimi braćmi. Kiedy pytam czemu tego nie zrobi odpowiada "Przecież oni będą mieli żony"
W wieku 12 lat to ja już sama potrafiłam zrobić obiad, brat tak samo. 12 latek to już duże dziecko i bliżej mu do pełnoletności niż małego bobasa jakąś prostą potrawę da radę zrobić. Lepiej zacząć w wieku 12 lat i ugotować kilka razy coś niejadanego, a później potrafić coś ugotować niż w wieku 40 lat nie wiedzieć jak u gotować cokolwiek. Moja mama braci nie ma więc nie była wychowywana w taki sposób, że ma służyć mężczyznom i koniec. Z tego co wiem to dziadek też potrafił gotować. A tata i jego bracia to trochę inna historia, babcia to kobieta odrobinę kopnięta i potrafiła strzelić focha o byle co i pojechać na kilka tygodni do siostry na drugi koniec Polski i musieli radzić sobie sami. A dziadek to nawet wody na herbatę nie potrafił zagotować, miał 4 siostry i zawsze był obsługiwany więc nigdy się nie nauczył gotować.
Sytuacja sprzed około roku, kiedy jeszcze gadaliśmy z teściami. Dom teściów. Obiad jeszcze gorący stoi na kuchence (dajmy na to zupa). Wchodzi szwagier. Siada przy kuchennym stole. Ja zmywam naczynia, bo wszyscy już dawno zjedli. Szwagier siedzi przy stole. Ja wycieram umyte garnki. Szwagier siedzi przy stole. Ja wycieram ręce w ściereczkę i wstawiam wodę na kawę. Szwagier siedzi przy stole. Zaparzam kawę. Szwagier dalej siedzi. Wynoszę tacę z kawą do salonu. Siedzimy i pijemy tą kawę. Po jakichś 15 minutach szwagier się ubiera i wychodzi z domu. Nie weźmie talerza, nie naleje sobie zupy. Bo nie. Bo od usługiwania jaśnie panu są baby. A jak mu podać nalany talerz z zupą, to będzie siedział i czekał, aż dostanie łyżkę. Zupa ostygnie, a on będzie siedział i czekał na tą je*aną łyżkę... Nie podniesie szanownych 4 liter, choć sztućce są w szufladzie metr od niego... Korona by mi z głowy nie spadła, jakbym mu tej zupy nalała i nawet jakbym mu tą łyżkę podała. Ale z drugiej strony, on jednak ma dwie ręce i dwie nogi, bozia mu, za przeproszeniem, nie u*ebała, do tego ma ponad 30 lat na karku a ja nie jestem jego służącą.
Korona by ci z głowy nie spadła, za to upokorzyłabyś się usługując takiemu przygłupowi.
Jak najbardziej lubią. Mam koleżankę, która zawsze się chlubi tym jak dobrze usługuje swojemu facetowi. No bo ona przecież tak o niego "dba". Jej facet nie umie nawet nic odgrzać w mikrofalówce.
Życzę tym wszystkim młodym facetom, niewychowanym przez matki, żeby spotkali kobiety, które dadzą im kopa w cztery litery. Ojjj, ale bym miała radość, gdybym mogła na to patrzeć 😈
Tak, tak c2u. Ja tez dostawałem wszystko "na gotowe", ale sam w wieku 12 lat z własnej woli (bo w sumie trochę interesowało mnie to całe "gotowanie") jakoś umiałem ugotować makaron czy ryż, usmażyć mięso i wykonywać inne średniozaawansowane czynności kucharskie. Tak samo jest z grą w piłkę, czasami po prostu od urodzenia jesteś w to dobry, a czasami nie nauczysz się chocbys bardzo chciał. Fajtłapą po prostu trzeba się urodzić.
Niestety kobiety są współwinne. Najpierw matka wychowała taką niedojdę, a potem żona pielęgnowała takiego łosia.
Gazeta PWr, ŻAK bodajże (wiem wiem, oryginalna nazwa), były opisywane przygody z akademika. W tym kuchenne. Jakiś chłopak smaży paluszki rybne. Osoba obok doradziła, żeby przewrócił na drugą stronę bo mu się przypalają. A on z tekstem "Ale na opakowaniu było, żeby smażyć 7 minut z jednej strony! Nie mogę przewrócić!".
A potem został inżynierem.
No i co z tym chłopakiem nie tak Twoim zdaniem?
"7 minut z każdej strony"
nie znaczy l
"14 na dowolnej stronie"
tylko
"Żeby środek nie był surowy, musi leżeć przynajmniej po 7 minut na raz po jednej stronie".
Jak przewracasz za często, środek może się nie dosmażyć bo ciepło przykładane od jednej ścianki może chwile delikatnie się studzić, kiedy paluszek leży na drugiej i nigdy nie będzie wystarczająco długo wystarczająco ciepło w środku.
Tak na logikę. Nie mam racji?
No nie wiem, może to, że nagle z jednej strony ma węgiel, a z drugiej nieusmażoną bułkę tartą? Instrukcja instrukcją, ale trzeba patrzeć co się robi i czasami pomyśleć.
Jak widzisz, że fajczy ci się jedzenie na patelni to też stoisz i czekasz bo w instrukcji było inaczej?
No, chyba, że naprawdę z jednej strony się paliło, w takim razie masz rację xD
Jeśli nie czepiasz się chłopaka który robił dobrze (bo się nie paliło) mimo niepotrzebnych rad, tylko ze "złych" pobudek to spoko.
Facet, który nie potrafi zrobić podstawowych rzeczy jak podgrzanie czegoś, jajecznica, ugotowanie makaronu itp to ułomny baran uzależniony od matki lub żony. Małe dzieci czasami ogarniają taka prosta samoobsługę.
Ja nie gotuje bo nie lubie, ale jak można nie wiedzieć, że dodaje sie olej? Nie na widzę ludzi, którzy są przygotowani na to ze ktoś im poda i tak przez cale życie.
To mi przypomniało osobę, która postanowiła podgrzać kotlety na obiad... Wkładając je do garnka z wodą. I jeszcze się zastanawiał czemu są takie rozwodnione. A potem niektórzy faceci się naśmiewają z kobiet, że one nie umieją sobie same w niczym poradzić
A to wyznanie ma oczernić mamę czy synów, bo to ona ich tak wychowała.
Jaką mamę i jakich synów? Nie wiem od kiedy ma się wspólną matkę z mężem siostry. Dzieci kobiety z wyznania wyjechały na studia i pewnie sobie jakoś radzą bo to nie one są bohaterami historii.
No bo tak trudno się domyślić, że Sebastianowi chodziło o mamy tych dorosłych chłopaków (czyli męża i wujka). Naprawdę nikt nie jest na tyle domyślny? To naprawdę nie jest takie trudne.
Aha, fajnie.
Moja koleżanka z akademika ostatnio gotowała ryż z instrukcją, więc da się
Nie wiem czy mi się coś pomyliło, ale mam wrażenie, że jakiś czas temu pisałaś, że masz 13 lat, a teraz już na studiach jesteś?
@Mammalia Podbijam... gdzieś też to widziałam. Chyba że mi się nicki pomyliły.
No właśnie ja nie jestem pewna, możliwe, że mi się nicki pomyliły. Ale mam wrażenie, że jednak to nie pomyłka.
A co jest nie tak z gotowaniem ryżu z instrukcją? Przecież jeśli nie ma się w czymś wprawy, to zawsze lepiej sprawdzić, niż robić "na oko" i ryzykować, że potrawa może być niezbyt zjadliwa.
Konto założyłam jak miałam 18 lat, teraz mam 19, miesiąc temu zaczęłam studia, więc na pewno pomyłka