#hq6fO

Już mija rok, odkąd zabiłem człowieka.
A właściwie nie - wyrwałem chwasta i nie zamierzam tego ukrywać.

Pojechaliśmy wraz z pierwszymi śniegami na wieś, zaproszeni na chrzciny.
We wsi, w której mieszka rodzina mojej narzeczonej, mieszkał pewien wsiowy głupek. Ot, taki cwaniaczek, a to komuś coś z gospodarstwa zwędził, a to kamieniami psy obrzucał, a to masturbował się przed szkołą, a to proboszczowi śmietnik podpalił.
Nic mu nie zrobili, bo żółte papiery. A jak już coś, to zabierali go na 2-3 miesiące do psychiatryka i wypuszczali.

Wracaliśmy wieczorem z narzeczoną po wizycie w domu jej prababci do domu rodziny, gdzie nocowaliśmy. Oba domy były po przeciwnych stronach wsi.
Odeszliśmy może z kawałek, kiedy usłyszeliśmy trzask i hałas. Zrobiliśmy szybki zwrot o 180 stopni i biegiem do domku prababci.
Tam - gehenna. Posiniaczona prababcia na progu, którą od razu próbowała się zająć moja luba. Ja wchodzę dalej, by zobaczyć to ścierwo ludzkie w kuchni. Położył na stole pałkę, którą pobił staruszkę i zaczął z otwartej lodówki żreć wszystko, co mu do gęby wpadło.
Krzyknąłem na niego, a ten rzucił się mnie dusić. Próbowałem się oprzeć, ale nie byłem w stanie uwolnić gardła, zatem złapałem to co miałem pod ręką przybity do ściany i uderzyłem w szyję z całej siły. To był tłuczek.
Walnąłem raz, a porządnie, trup na miejscu.

Prababcia nie przeżyła obrażeń pobicia, umarła w szpitalu. A cała wieś... obwinia mnie.

To JA jestem w ich oczach mordercą, bo zabiłem psychola, który pobił na śmierć około stuletnią kobietę. Zaczęło się pieprzenie "no to dobry chłopak był, tylko parę problemów ze sobą miał" i inne rzeczy. Już nawet następnego dnia, gdy we wsi huczało, że "miastowy nam ludzi zabija", musieliśmy uciekać przed samosądem, a rodzina narzeczonej otwarcie się od nas odseparowała i wyklęła na wszystkie wiatry.

Uniewinniono mnie, uznano, że dokonałem samoobrony.
Sam też nie czuję się winny, a wręcz nimi gardzę, bo powinni mi na kolanach dziękować.
Niezywa Odpowiedz

Najważniejsze, że za to nie siedzisz, bo to byłoby najgorsze co mogłoby cię spotkać za obronę własną. Niech ci wieśniacy myślą co chcą, myślę że w tej sytuacji zrobiliby dokładnie to samo co ty, ale nie przetłumaczysz.

TylkoRaz Odpowiedz

Jest mnóstwo bajek i baśni ludowych budowanych na pewnym schemacie: jest sobie miasto lub wieś, we wsi smok czy inny potwór. Mieszka w jamie, zjada zwierzęta, porywa kobiety, atakuje dzieci. Lokalna społeczność regularnie ponosi szkody z powodu jego bytności, ale nie wiadomo co z nim zrobić, nikt nie może lub nie potrafi się go pozbyć. Niektórym nawet panujący wokół chaos jest na rękę. Wtem do wsi przybywa podróżny. Nie jest uwikłany w lokalne układziki, wyposażony jest w inną wiedzę i kulturę niż lokalni mieszkańcy. Ubija więc bestię, uwalnia ludzi od niebezpieczeństwa, w zamian dostaje pół zamku, rękę królewny, ewentualnie zostaje królem czy co tam jeszcze. Schemat tych opowieści z czegoś wynika i niesie pewną mądrość: jeżeli w jakiejś społeczności panuje zagrożenie to należy się go pozbyć, a ten kto położy mu kres jest bohaterem. Dziwna by to była bajka gdyby bo zabiciu terroryzującego wieś smoka, mieszkańcy wynieśli na widłach przejezdnego, który stawił mu czoła. Bo przecież to był swój smok, wioskowy. Co prawda czasem kogoś wrąbał na śniadanie, ale był własny, a przejezdny przecież obcy...
Żeby było jasne- nie popieram rozwiązywania takich spraw zabijaniem oczywiście. Ale w tym wypadku to była walka o swoje życie i za czyjeś życie. Nie zadręczaj się, wieś, która wynosi swoich bohaterów na widłach prędzej czy później dorobi się następnego potwora. A może nawet kilku.

WillaWianki

Bajki bajkami, ale nikt nie lubi wiedźminów. Bo są obcy i inni, a jak bazyliszek siedzi w piwnicy od 40 lat, to już wiesz jak sobie z nim radzić - ale nie wiesz, jak radzić sobie z takim przybłędą.

Haluhalu

Mieszkańcy przyzwyczajeni do smoka nie widzieli z jego strony zagrożenia. Gdy ma się kontakt z taką osobą od lat przestaje się wiedzieć jego winę albo zrzuca się to na chorobę. Ludzie nadal nie rozumieją, że niektóre choroby psychiczne są zagrożeniem dla innych ludzi, zwłaszcza ludzie mieszkający na wsi.

Zoltan

Oj panie. Nie zabijaj trolla. Prawda czasem komuś nogę złamie, ale jak trolla zabraknie to kto most będzie naprawiał ;)

Vito857 Odpowiedz

Poza końcówką, był podobny odcinek w serialu Pitbull.
Psychiczny gość terroryzował wieś, a miejscowa policja to olewała. W końcu pokazał się na jakiś wykopkach, to go chłopy motykami i łopatami zaciukali. Oczywiście policjanci umyli ręce, wszystkich zapuszkowali.
Jeśli tylko narzeczona nie ma problemu z odcięciem się to nie widzę nic złego, zrobiłeś to co akurat w tej chwili podpowiedział ci instynkt. Nie mówię, że zabójstwo jest okej, ale cóż, stało się i nic już tego nie zmieni.

titanic

A to nie było coś na kanwie samosądu we Włodawie, na którego podstawie nakręcono "Lincz"?

TumpTumpTump

Tez mi to przypomina "Lincz "

ToTylkoJa90

Macie rację, ten odcinek inspirowany był wydarzeniami we Włodawie.

TumpTumpTump

Dajcie znać który to odcinek ,bo chciałabym go obejrzeć

ProstowOczy Odpowiedz

Masakra, to co, może miałeś pozwolić się udusić? Wtedy by pewnie mówili o tym gościu "to przecież dobry chłopak jest, nie jego wina, że nie panuje czasem nad sobą, nie zrobił przecież tego celowo". I wsadziliby go do psychiatryka na kilka lat i tyle. Karygodne zachowanie rodziny narzeczonej. Bo ludzie obcy mogą mówić, ale rodzina, której ten typ zabił babcię i chciał udusić narzeczonego wnuczki/córki. Masakra.

MrsMarvel Odpowiedz

Cóż, sama staram się akceptować niepełnosprawnych umysłowo w społeczeństwie... Dopóki ktoś sprawuje nad nimi opiekę, pilnuje ich 24h i przyjmują leki, wtedy wszystko jest okey. Ale osobom typu napastnika z wyznania powinno się odcinać tlen bo stanowią zagrożenie dla społeczeństwa.

Opiatjeden

W mojej rodzinnej wsi był facet z Zespołem Downa. Chodził samopas, zaglądał od domu do domu. Nie umiał mówić, ale jak coś chciał, potrafił być agresywny by to zdobyć.

Wiele razy moi rodzice dzwonili do matki tego faceta, by go zabrała, bo np. dusił nam kury. Ta przybiegała i im płakała jak to ciężkie życie z nim ma, że ciągle jej ucieka i nie daje już rady.

Wszystkie okoliczne dzieci bały się go, bo facet miał już z 20 lat i był bardzo silny. Poza tym raz próbował zgwałcić moją znajomą. Na szczęście, jej starszemu bratu udało się go odciągnąć od niej.

Nikt nic z tym nie zrobił, tak mijały lata. W końcu, ku uldze wszystkich, wpadł komuś pod koła.

Dragomir Odpowiedz

Postapiles jak nalezalo. Nie przejmuj sie gadaniem. Kazdy madry z daleka i kazdy wie jak by sie zachowal i co zrobil. Najlatwiej oceniac innych i rozsiewac plotki.

Liarxxx Odpowiedz

jesteś bohaterem. tamten człowiek zasłużył na dużo gorszą śmierć

ainolka Odpowiedz

Jedna wielka ściema. Rodzina narzeczonej się odseparowała? Dziwne, chyba, że śmierć prababci była jej na rękę.

Nephrite Odpowiedz

Ja tam myślę, że dobrze zrobiłeś. Dobrze, że nie musiałeś odsiadywać wyroku za to ludzkie ścierwo

Kurde26 Odpowiedz

Pierwszy akapit obnaża twoją osobowość dość dosadnie. Zrobiłeś to z premedytacją chociaż w samoobronie. Zabiłeś bo chciałeś zabić.

TomCat

Kurde26 nie wiem jak ty, ale ja w momencie kiedy byłbym przez kogoś duszony, a miałbym szansę się bronić przez właśnie uderzenie czymś to raczej nie patrzyłbym w które miejsce i jak uderzam tylko po prostu walił gdzie się da by się uwolnić. Logiczne się wydaje, że człowiek nie myśli w takiej chwili tylko robi wszystko żeby zażegnać zagrożenie życia na swoją osobę.

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie