#hp2Ev
Gdy się poznaliśmy z moim P., oczywiście szybko poznałam też M. Trochę mi to przeszkadzało, że praktycznie na każdą naszą randkę próbował się wkręcić, no bo przecież tak fajnie się spotykać ze znajomymi. Nie docierało do niego, że my chcieliśmy ten czas spędzać razem. Niestety był dosyć skuteczny we wkręcaniu się w nasze spotkania, pewnie też dlatego, że my obydwoje mamy miękkie serce i jakoś tam zawsze nam było szkoda, że będzie sam.
W pewnym momencie M. jakby coś ogarnął i postanowił wyjechać do siostry za granicę popracować. Te pół roku, kiedy go nie było, to dla nas był prawdziwy rozkwit naszego wspólnego życia i bliskości. Wynajęliśmy fajne mieszkanko i zamieszkaliśmy w nim. Mojemu P. poszczęściło się też w pracy i dostał propozycję przejścia na fajne stanowisko z niezłą wypłatą. No i wtedy właśnie pojawił się znów M. Niby niemający gdzie mieszkać, z resztką kasy z zagranicy, obiecał, że pomieszka troszkę i coś sobie znajdzie. Mijały tygodnie i nic.
Nadszedł dzień, kiedy P. miał pierwszy raz pracować na nowym stanowisku. Troszkę się denerwował jak będzie, ale dzielnie przygotował się psychicznie i nie tylko. Kupił sobie, wyprał i wyprasował koszule, które od tego dnia miał nosić na co dzień. Nie był do tego przyzwyczajony, ale co tam, jak trzeba, to trzeba.
Poranek zaczął się pięknie - P. w eleganckiej koszuli już ma wychodzić do pracy - a tu, na środku brzucha ma równe czarne kółko! Tak się wkurzył na M. za ten kawał, że po raz pierwszy w życiu powiedział mu, co myśli o jego ciągłym wtrącaniu się w nasze życie!. M. wyniósł się do brata, twierdząc cały czas, że to nie on. Ale kto? Ja w ogóle nie byłam rano w pokoju, z którego P. wziął czystą koszulę. Tam siedział M. i to on dzień wcześniej sobie żartował z tego, że od teraz P będzie chodzić w koszulach.
Ja wiem, że czarne równe kółko powstało, gdy P. zamykał puszkę z kawą, opierając ją na brzuchu. Domyśliłam się, że od spodu puszka była czarna, bo dzień wcześniej niechcący postawiłam ją na wystygniętym, ale jeszcze brudnym grillu.
Wyszorowałam puszkę, zatarłam ślady. Wreszcie mamy spokój!
ANONIMOWE!!!
W końcu!
Wow. Mimo wszystko powiedziałabym za jakiś czas mężowi, jak do tego doszło, że niby teraz cię olśniło, bo szkoda takiej przyjaźni, ale więcej bym przyjaciela na nocowania do domu nie wpuszczała.
Mężowi? To jej chłopak, a nie mąż.
To może to "za jakiś czas" oznacza już po ślubie? :p
Niektóre rzeczy lepiej zatrzymać dla siebie. Mąż jeszcze wpadłby w szał i mógłby na poważnie się pokłócić z żoną o tego gościa.
Tak, akurat po jakimś czasie by ją olśniło. Ludzie nie pamiętają o takich pierdołach na drugi dzień, a co dopiero po paru miesiącach.
Ja rozumiem, że nie chcecie by się facet wiecznie wtrącał do Waszego życia, ale mimo wszystko powinnaś powiedzieć prawdę. To nie fair, że ją ukrywasz, a M oberwał mimo, że nic nie zrobił. Jeżeli nie chcesz by się wtrącał do Waszego życia to mu to powiedz! Musicie trzymać go na dystans, ale tez bez przesady. Nie masz wyrzutów sumienia? Oni się znają od małego, dlaczego na siłę chcesz zniszczyć ich przyjaźń? To jest bardzo samolubne....
Brawo!!!
Przestępca!
Jakbym się dowiedziała, to bym z tobą zerwała. Całe szczęście to nie ja jestem z kimś takim, jak ty
Smuci mnie bardzo, że to taki problem dla par. Ja uwielbiam koncepcję domu otwartego, mam nadzieję, że kiedyś będę miała warunki, by moi przyjaciele mogli się u nas zatrzymać - i my u nich czasem.
Byłabym wściekła na ciebie, ale też dotarłoby do mnie, że ignorowałam twoje potrzeby, że musiałaś się uciec do wykorzystania chwili.
Nie wiem, co w tym smutnego. Dla wielu osób dom to miejsce odpoczynku. Mieszkałam w takim 'otwartym domu'. Razem z siostrą w drugim domu rodziców, obie na studiach. Ona sobie tam właśnie taki dom dla wszystkich urządziła. Nie było chwili na odpoczynek, bo zawsze parę osób było. Ciągle rozmowy, śmiechy, wygłupy po całym domu. Rano w koszulce i w majtkach nie można do łazienki dojść, bo obcy ludzie w salonie siedzą, łazienka też non stop zajęta. Zrobienie herbaty wiązało się z rozmową przez 10min, bo przecież nie można w ciszy zaparzyć sobie picia. Wieczne zmęczenie psychiczne, bo pełno ludzi w szkole, w pracy i niestety ale w domu też.
Ciężkie życie do którego NIGDY bym nie wróciła.
Też nie rozumiem koncepcji otwartego domu. Chyba bym zabiła, gdyby ktoś bez wcześniejszego uprzedzenia wparował mi na chatę, przesiadywał bóg wie ile i jeszcze urządzał trzodę.
mialam dom otwarty bylo spoko
ale tez znajomych, ktorzy wiedzieli, kiedy wyjsc
i nikt mi sie na randke nie wpychal
Jakim cudem ubrudzil koszulę dzień wcześniej? Podobno była świeża więc nie mógł na niej zamykać puszki z kawą.
To jest nielogiczne.
Niektórzy nie potrafią się odpępowić od mamusi lub tatusia a tutaj od kolesia. Ciesz się, że nie proponował spania na jednym łóżku :)
To sprawdzian dojrzałości Twojego P. Nie wiem czy mu mówić o ile nie jest dojrzały do tego, żeby zrozumieć czemu przemilczałaś ten fakt z kawą. Co zrobisz jak zapragnie powrotu do cudownej relacji z M, przeprosi go i zaproponuje dożywotnie bractwo dusz i współdzielenie wszystkiego w myśl zasady "co moje to i twoje" - pamiętaj o tym, że wtedy możesz być już JEGO żoną, więc... XD
Dziwka
Postaw się na miejscu tej dziewczyny i tego pasożyta (M)