#hl8mP
31 grudnia, całą rodziną wybraliśmy się do centrum miasta, by zjeść jakiś obiad w restauracji, ja szłam do znajomych, a moi rodzice na jakieś przyjęcie. A wiadomo, że na pusty żołądek pić nie można. Obiad był dobry, wróciliśmy do domu i dopiero gdy do niego weszliśmy, tata pokazał nam, że znalazł portfel i że go wziął ze sobą. Były w nim wszystkie dokumenty, ale ktoś miał go wcześniej, to pieniędzy już nie było. Prawo jazdy, dowód, jakieś karty członkowskie, imienne. Po danych osobowych okazało się, że zguba należy do pana, który mieszkał 40 km od naszej miejscowości. Znalazłam go na Facebooku i napisałam, że chciałabym mu zwrócić jego własność. On bardzo się ucieszył. Postanowiłam, że sama kupię mu kopertę i zapłacę za polecony. Kilka dni później dostaję zapytanie od pana o numer konta, bo chciałby oddać za kopertę i list. Finalnie dostałam 50 zł, z czego się ucieszyłam.
Dobro powraca? To jeszcze nie koniec ;)
Dwa miesiące później byłam na pewnym szkoleniu, z którego przywiózł mnie tata, pytałam się, czy coś ciekawego się działo, on standardowo powiedział, że nie.
Skubany mnie okłamał.
Okazało się, że pod blokiem zgubił 20 tys. zł, za które miał kupić auto. Zgubił i panicznie zaczął szukać (a kto by nie szukał takiej kasy?).
Wyszedł przed blok, a tu młody chłopak pyta się:
- Nie zgubił pan czegoś?
- Zgubiłem pieniądze, dużo.
I w tym momencie chłopak pokazuje zgubioną kopertę z gotówką. Jak się chwilę później okazało, chłopak zdążył zawiadomić policję o swoim znalezisku. Tatę uratowało to, że w kopercie była jego pieczątka z imieniem i nazwiskiem. Oczywiście uczciwy znalazca dostał pokaźne znaleźne.
Opowiadam tę historię każdemu kto wątpi w to, że dobre uczynki wracają do nas ze zdwojoną siłą :)
Ja ostatnio dałam bezdomnemu moje rękawiczki. Na Mikołajki dostałam dwie pary nowych :)
Serio, jak można zgubić 20 koła
przecież takiej kasy to się z wyjątkowo mocno zaciśniętych dłoni nie wypuszcza
Czasami nawet Słońce ma zaćmienie ;)
Moja ciotka do dziś opowiada jak zostawiła w tramwaju plecak z czterdziestoma tysiącami w środku, bo zagapiła się na gołębie bijące się na zewnątrz. No, ale jej brakuje paru śrubek. Ewentualnie wszystkich.
Znajomy dostał wypłatę w gotówce, od razu na drugi dzień poszedł z żoną na rynek, zapłacił za majtki i spodnie i albo gdy chował portfel do kieszeni to mu wypadł, albo ktoś mu podwędził ( tylnia kieszeń) ponad 4000 poszło się "walić". Co ciekawe zawsze jeżeli dostawał wypłatę w gotówce, pierwsze co to odkładał do szuflady i brał tylko tyle ile mu potrzeba, akurat tamtego dnia zapomniał..
niechcący.
Ja bym w życiu takiej kasy przy sobie nie nosił. Ja się boję jak idę i mam w kieszeni 50 zł.
Tak samo jak portfel? Nie jest to ilość, którą trzeba wozić taczką, a koperta może się zawsze wysunąć z kieszeni...
Czy tylko ją mam wrażenie, że im bardziej przyzwoicie się zachowuje i im bardziej jestem uczynna, tym bardziej obrywam po dupie?? Nie, nie wracają...
Transformers?
Tak, ja wątpię w to, że dobre uczynki wracają że zdwojoną siłą. Nie ma na to żadnego naukowego wytłumaczenia :) mieliście po prostu farta, że trafiliście na uczciwego człowieka.
jakbym miała ze sobą tyle hajsu to to nie spuszczalabym go z oka
Taka gotowka w kieszeni?!
Heh, jak byłem w podstawówce to znalazłem z kolegą portfel, w którym było 5 dych. Podzieliliśmy się łupem, jako że było tylko w papierkach, kolega dostał 30, a ja 20 i portfel. Dziś, 5 lat później, dalej ten porftel spoczywa w mojej kieszeni :D
jak bym znalazła 20 koła to bym niestety nieoddała. możecie minusować :)
Tsaa, bo 20 tysi nosi się w portfelu w postaci papierków... Bez jaj, w takie coś nie uwierzę.
a samochód jak kupujesz od osoby prywatnej ? wręczasz CZEK ?!
Jeju, nie rzucaj się tak... To powyżej to po prostu moje zdanie. Co do Twojego pytania, pewnie przelałabym na jego konto.
@Kundelkaa Ty chyba w zyciu nie miałaś do czynienia z kupowaniem samochodu
Kupujesz furę, nie płacisz przelewem, bo w tytuł przelewu trzeba wpisać za co on jest, a 20 tys zł tak sobie raczej nie jest przesyłane. W dodatku bank mógłby się przyczepić i mieć na uwadze tą transakcję i nagle US mógłby poprosić o zapłacenie dodatkowego podatku, który tam sobie uznają (z US niemal nie da sie wygrać).
PS Ja nigdy nie bałem się iść z dużą gotówką w kieszeni. choćbym miał i 50tys zł pokitrane po kieszeniach, to nie bałbym się, tylko miałbym na oku wszystkie kieszenie non stop, tyle.
Lowriderz, podatek PCC i tak trzeba zapłacić, nie unikniesz tego. Przyjęło się, że płaci kupujący.