#Lrpnq
Chciał się spotkać, więc się spotkaliśmy, a ja dotrzymałam słowa. Później chwilę pogadaliśmy i zaczął bardzo nachalnie dobierać się do mnie. Kiedy prośby żeby przestał mnie obmacywać nie pomogły, to znowu dałam mu w pysk, a on w poczuciu wielkiej krzywdy oddał mi dwa razy mocniej. No cóż... Życie. Teraz po dobrych paru latach nadal się zastanawiam, czy wtedy to ja byłam większą idiotką, czy on większym dupkiem.
On większym dupkiem. Cieszę się, że mogłem pomóc.
Dla niekumatych: kiedy autorka pisze o byciu idiotka, chodzi o zadawanie sie z tym gosciem a nie samo danie py* za macanki...
Ps. Co do obrony: oczywiscie, ze ludzie maja prawo sie bronic takze jesli atakujacy jest od nich silniejszy, jakim totalnym zj*em trzeba byc zeby wogole myslec inaczej. Jest przecierz praktycznie standardem (podstawowym sensem), to ze celem roznego typu atakow sa generalnie osoby czy grupy slabsze czego logiczna konsekwencja jest to ze atakujacy jest silniejszy... I nie, niezaleznie od tego czy broniacy sie wygra czy przegra CAŁOŚĆ WINY jest zawsze po stronie atakujacego poniewaz bede_sie_bronic czy nie_bede_sie_bronic to nie jest decyzja tylko wybor drogi ktora przebiegac bedzie atak. Jedyna decyzja o jakimkolwiek znaczeniu jest tutaj bede_atakowac czy nie_bede_atakowac agresora.
Ja piernicze, jakie ludzkie szambo sie tutaj czasem "wypowiada". Masakra.
czy piotrek owczarczyk trochę schudł? a co tam u krzysztofa winiarka - jakie nzwisko slacheeckie
Zasada jest taka, że jeśli kogoś atakujesz, to ten ma pełne prawo się bronić. A tylko głupiec podnosi rękę na silniejszego, więc odpowiedź już znasz.
Czyli według ciebie Ellesans, miała pozwolić mu by się dobierał do niej?
Albo jesteś słabym trollem albo idiotą, ta pierwsza opcja jest ciut lepsza chyba...
Tylko ktoś naprawdę odważny, z jajami i charakterem potrafi zaatakować silniejszego w obronie słabszego. Po prostu nazwałeś odwagę głupotą. Kolosalna różnica w mentalności.
Tzn odnoszę się do Twojej powyższej wymiany zdań z @zacnyziom.
W przypadku wyznania autorka po prostu broniła samej siebie.
Za pierwszym razem jasno się umowili. Za drugim razem.nie atakowała, tylko dała zasłużenie w pysk za to, że się do niej dbierał, a ona sobie nie życzyła. Ewidentnie tylko po to się z nią spotkał, myślał, że da mu się przelecieć.
Chwila, bo czegoś nie rozumiem! Po kolei przeanalizuję wyznanie:
Umówili się, że będą się kumplowali, ale dziewczyna da mu w twarz (wręcz symbolicznie bym powiedziała) za to, że ją zranił, a potem będzie okej. Czyli chłopak musiał się na to zgodzić i nie mieć z tym problemu. Sprawa zamknięta.
Dalej:
Chłopak zaczął się do autorki nachalnie dobierać. Dziewczyna prosiła żeby przestał, czyli jej się to nie podobało. Dla niej to był atak z jego strony (w zasadzie molestowanie), czyli według logiki "jeśli kogoś atakujesz, to ten ma pełne prawo się bronić" autorka miała prawo się obronić. Więc się postanowiła obronić - dała mu w twarz. A on jej oddał dużo mocnej za...? No właśnie, oddał jej za jej obronę.
Tutaj to silniejszy podniósł rękę na słabszą, więc ona nie mogła go w obronie przytrzymać. Może miała inne możliwości niż uderzenie go w twarz, ale najwyraźniej w tamtej chwili ich nie dostrzegła.
I czy na pewno głupiec? Co miała zrobić? Dać mu się obmacywać? Gdyby to chciała później zgłosić chłopak mógłby spokojnie powiedzieć, że przecież nie protestowała (UWAGA! Nie znaczy to, że się zgodziła, ale wiadomo, jak się ma kultura gwałtu).
Czyli podsumowując: reakcja na nachalne dobieranie się została uznana jako atak.
@drunkensailor
"jaka broniła?!? pierwsza dała mu w pysk przecież, to oddał. ma suka szczęście, że ma wszystkie zęby."
Nazwał bym cie ścierwem ale nie chce obrazać bogu ducha winnej padliny...
Jakie znaczenie ma "pseudo-identycznosc" formy ataku i obrony? Ze niby miala go sama molestowac w ramach obrony? Ale z ciebie g*wno.
Do tego sam fakt, ze traktujesz rozhisteryzowaną babke jako rownoprawnego uczestnika bójki - gratuluje niekwalifikowanie sie nawet na samca, bo to ze nie jestes mezczyzna jest raczej oczywiste...