#rqA9A

W pierwszych wspomnieniach, jakie zapamiętałem (ok. 2 rok życia) "patrzę" na siebie w trzeciej osobie (trochę jak w grach serii GTA). Dopiero nieco później ktoś "przełączył kamerę" i od tego czasu obserwuję świat własnymi oczami, jak przystało na grę FPP, którą jest życie.

Pierwsze moje świadome myśli, pierwsze wewnętrzne rozterki dotyczyły właśnie tego, jak to było możliwe, że dawniej patrzyłem na siebie z zewnątrz, a teraz patrzę ze środka. Najpierw zastanawiał mnie sam fakt tej zmiany. Z biegiem lat zacząłem się zastanawiać raczej, jak to w ogóle było możliwe, że patrzyłem na siebie zewnątrz.

Aż zrozumiałem: w domu moich dziadków, u których mieszkaliśmy z rodzicami przez jakieś dwa i pół roku od mojego urodzenia, od zawsze w ramkach stało kilka zdjęć autorstwa mojego dziadka, zapalonego fotografa, przedstawiających oczywiście mnie, w różnych "fazach rozwoju". Ja leżący w łóżeczku, ja stojący przy drabinkach, ja w wózku, ja stawiający pierwsze kroki na spacerze, ja bawiący się klockami... Chłonny umysł małego berbecia "wchłonął" sceny z tych zdjęć jako swoje własne wspomnienia. Odgadnięcie tajemnicy tego fenomenu zajęło mi 37 lat i 10 dni.

#oop0V

Mam tylko jedno wspomnienie z dzieciństwa, związane z moją mamą.

Podczas przygotowań do kąpieli, mój młodszy brat uderzył się o brzeg wanny i jak to dziecko - zaczął płakać.
Mama naturalnie mocno go przytuliła.
Patrząc na tę scenę, ja również zaczęłam płakać.
Nasza mama, widząc moje łzy, zaczęła pocieszać Młodego, mówiąc, żeby nie płakał, bo ja płaczę za niego.

Rzeczywiście płakałam, tyle tylko, że nie "za niego".
Płakałam, bo mnie mama nigdy nie przytuliła... I w sumie do tej pory tego nie zrobiła :'(

#vqwMH

Uwaga, będzie obrzydliwie :D

Parę dni temu byłam z przyjaciółką na placu zabaw koło szkoły i była tam grupka chłopców, na oko 8-9 lat.
Z tego co słyszałam kłócili się o to, który jest najodważniejszy, i nagle jeden z nich wziął butelkę, którą trzymał w ręce, wylał zawartość, wyciągnął ze spodni swojego "kolegę", nasikał trochę do butelki, a później to wypił.
Przysięgam, myślałam, że zwymiotuję.

Ale przez kolegów został okrzyknięty tym najodważniejszym :)

#VLc2P

Zmieniłem szkołę w połowie liceum i całkiem nieźle się zintegrowałem z nową klasą. Wszyscy mnie lubili, do momentu, w którym jedna koleżanka mnie spytała, czy miałem kiedyś dziewczynę. Odpowiedziałem zgodnie z prawdę, że nie, nie miałem dziewczyny, miałem chłopaka. JUŻ NIKT SIĘ DO MNIE NIE ODZYWA.

#oeC6S

Ze znajomymi robimy na tury za "trzeźwego na imprezie", czyli co weekend ktoś inny jest kierowcą i rozwozi wszystkich do domów. Moja tura przypadła w moje urodziny. Wszyscy nawalili się za moje zdrowie jak nigdy, więc miałem "wesoło" z rozwożeniem zwłok do bladego świtu. Świetna impreza, dzięki kumple.
Dodaj anonimowe wyznanie