#SySDR

Miałam próbę samobójczą. Byłam pewna, że się powiedzie i dlatego zostawiłam list, w którym opisałam doręczenie mnie przez bandę dziewczyn z mojej klasy.

Podczas gdy ja byłam w psychiatryku, moja mama wysłała im kopię.
Od razu powiem, że nie mam jej tego za złe, wiem, jak ciężko jej było żyć z wiedzą, że jej córka chciała odebrać sobie życie przez dwie 14-letnie dziewczyny.
Coś mi się wydaje, że ją przeczytały, bo teraz nie mają odwagi spojrzeć mi w oczy, nie mówiąc nawet o odezwaniu się.

A pomyśleć, że obelgi, bicie i niszczenie człowieka jeszcze kilka miesięcy wcześniej przychodziło im z taką łatwością...

#ZaV1C

Gdy byłam mała, to miałam lekką nadwagę. No dobra, byłam dość otyłym dzieckiem jak na swój wiek. Zawsze siostra dokuczała mi, że wyglądam jakbym była w ciąży. Przez swoją wagę nie miałam przyjaciół, więc rodzice postanowili kupić mi zwierzątko, chomika, abym mogła się nim zajmować.

Pewnego razu postanowiłam wypuścić chomika, żeby sobie trochę pobiegał. Później, gdy mama zawołała mnie na obiad, to położyłam go na fotelu i szybko pobiegłam do kuchni, zapominając o swoim zwierzątku. Gdy wróciłam do pokoju, to bez żadnego zastanowienia usiadłam na tym fotelu.

Tak, usiadłam na swoim chomiku.
I tak, rozgniotłam go swoim ciężkim tyłkiem, a ten widok spłaszczonego chomika śni mi się do dzisiaj.
Chomik zmarł, a ja nigdy nie przyznałam się rodzicom w jaki sposób odszedł. Do dziś mam wyrzuty sumienia...

#NHbyM

Jestem księdzem.
Kilka dni temu odprawiałem mszę świętą i przez cały czas nie mogłem powstrzymać uśmiechu na ustach, co nie umknęło uwadze miejscowych moherowych panien. Po mszy oczywiście zaczepiły mnie z pytaniem co powodowało u mnie taką radość. Żeby jakoś wybrnąć z sytuacji, powiedziałem, że było to spowodowane miłością do Chrystusa i samym faktem sprawowania Eucharystii.

Tak naprawdę cały czas miałem przed oczami komiczne sceny z filmu "American Pie", który oglądałem przed mszą.

#aWzKI

Od wielu lat jestem w szczęśliwym związku, życie wspaniale mi się układa, a na co dzień jestem raczej spokojną i nieco wycofaną osobą. Co ważne w tym wyznaniu, od października będę na ostatnim roku psychologii, specjalizacja: psychologia kliniczna.
Jednak jak każdy, mam w swoim życiu pewne sekrety, o których nikt nie wie. A przynajmniej do niedawna tak było.

Jednym z moich brudnych sekrecików jest oglądanie porno. Jednak mimo że jestem heteroseksualną posiadaczką wspaniałego faceta u swojego boku, nie kręcą mnie filmiki, na których kobieta poznaje faceta na czarnej kanapie podczas castingu, a na koniec się pobierają (OK, poniosło mnie, takie combo). Kręcą mnie jedynie... gejowskie filmy porno! Nic, poza moim ukochanym, nie jest w stanie mnie tak mocno rozpalić, jak oglądanie dwóch facetów w akcji.
Nigdy się tym nikomu nie chwaliłam, tajemnicę tę skrywałam skrzętnie i miałam zamiar pójść z nią do grobu. Niestety, jak to w życiu bywa - plany się zmieniły. Nici z najlepszymi gejowskimi pornolami pod poduszką w trumnie - wydało się.
Wiecie jak?

Mieszkam sama, ale klucze do mojego mieszkania ma mama. Pewnego pięknego dnia, kiedy w salonie mojego mieszkania dosyć głośno grał telewizor, a ja w pokoju obok oglądałam równie głośno (nie ja byłam głośno, wyluzujcie) gejowskie porno, do mieszkania, po uprzednim dobijaniu się kilka minut, wparowały mama z babcią. Jakież było ich zdziwienie, kiedy ujrzały swoją słodką i niewinną (jasne) córkę/wnuczkę, w skupieniu oglądającą dwóch zapinających się facetów, którzy pomagali sobie różnymi dziwnymi zabawkami.
Na tym nie kończy się historia. Jako że w życiu nie zostawiłabym tak tej sprawy i po prostu musiałam się z niej wykręcić, do głowy od razu przyszło mi gładkie kłamstwo (uwierzcie, nie była to zaplanowana wymówka).
Kiedy ujrzałam przerażone i zbulwersowane miny dwóch najważniejszych kobiet w moim życiu, zapauzowałam pornola i jak gdyby nigdy nic, ze stoickim spokojem powiedziałam:
- Tyle razy mnie pytałyście, co ja robię na tych swoich studiach i jakie mam plany. Teraz wiecie - będę seksuologiem, zapisałam się na podyplomówkę, a to jest część pracy domowej, jaką zadał nam online nowy profesor...

Mama z babcią oczywiście dopytały o cele takiego ćwiczenia, wszystko im skrzętnie wytłumaczyłam dalej brnąc w kłamstwo. Na myśl o tym, że zapytają mnie skąd zadania domowe w wakacje od jeszcze niepoznanego profesora (według kłamstwa studia powinnam zacząć od października) oblewał mnie zimny pot, ale żadne pytanie w tym stylu nie padło - wydaje mi się, że widok gołych fujar i owłosionych tyłków zdecydowanie odebrał im mowę.
Czekam, aż przy rodzinnym spotkaniu zaczną o tym opowiadać. No i chyba rzeczywiście czeka mnie ta podyplomówka...

#Xa4X1

Lata temu, gdy byłam dzieckiem, dalsza rodzina chciała wykastrować swojego kota. Byłam jako tako zaznajomiona z pojęciem seksu. Kotek był już umówiony na zabieg, a w mojej małej główce zrodził się plan. Otóż było mi szkoda, że kotek już niedługo nie będzie mógł uprawiać seksu i nigdy nie przeżyje swojego pierwszego razu. Tak oto postanowiłam go zadowolić własnoręcznie, by choć raz mógł zaznać tego uczucia. Jak już wspomniałam, byłam dzieckiem, nie miałam więc pojęcia jak to zrobić. Próbowałam, ale marnie mi to wychodziło, a kot nie wyglądał na szczęśliwego. Więc jak gdyby nigdy nic wróciłam do swoich zabaw, a nikt nigdy nie dowiedział się o moich zoofilskich zapędach. Nikt oprócz was :)

#LDl9h

Pracowałam kiedyś w galerii handlowej w sklepie z odzieżą. W tamtym dniu dostałam maila, że przyjdą nowe naklejki na witryny z przecenami, więc miałam zdjąć te, które aktualnie są na szybach. Wyglądało to mniej więcej tak, że przez pół dnia witryna przy wejściu była całkowicie pusta.
Przez ten czas 3 osoby wchodząc do sklepu uderzały z impetem o pustą szybę, zamiast wejść przez bramki.
Jako przykładny pracownik gryzłam się w język, żeby się nie zaśmiać. Poza tym, bardziej się przejęłam tym, że znów będę musiała przecierać witrynę niż tym, że ktoś mógł sobie zrobić krzywdę ;)

#5KMvM

Pracując w sklepie z odzieżą nie raz spotkałam się z dzieciakami, które wszędzie wsadzały swoje łapki i ogólnie robiły bałagan na sali sprzedażowej. Zazwyczaj podchodziłam do takiego dziecka i prosiłam, żeby nie rozwalało ubrań i nie zrzucało wieszaków; gdy to nie skutkowało, podchodziłam do rodziców, żeby uspokoili swoją pociechę.

Jak to w sklepach bywa - kobieta przymierza pełno ciuchów, a mężczyzna stoi i czeka jak na zbawienie. Dziecko rozrabiało, więc poprosiłam ojca, żeby je uspokoił. Minęło trochę czasu, mężczyzna idzie z chłopcem do lady i sadza go na niej.
M: X, widzisz tę panią? Jeśli się nie uspokoisz, to weźmie ona tę klawiaturę, uderzy cię nią tak mocno, że spadniesz z blatu i będziesz musiał wyjść sam ze sklepu, a ja tu z mamą zostanę.

Nie dość, że miałam bałagan na sklepie, zanoszące się od płaczu dziecko, to jeszcze kłócące się małżeństwo.
Dodaj anonimowe wyznanie