#aaSa9

Siedziałam ostatnio w domku i gotowałam obiad. W pewnym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. W progu zastałam obcego mężczyznę, który grzecznie się przywitał i spytał, czy nie mam może zbędnych ubrań, bo on ma dziewczynkę mniej więcej w wieku mojej córki - powiedział patrząc z uwagą na mój skarb (lat 11), który właśnie pojawił się w przedpokoju. Pomyślałam sobie - OK, czemu nie, oddam gościowi kilka nienoszonych egzemplarzy, może mała potrzebuje i będzie nosić. Proszę, żeby chwilę poczekał.
Po paru minutach wychodzę na klatkę schodową i podaję panu reklamówkę z ubrankami. Ten wyrywa (!) mi ją, rozgrzebuje zawartość, po czym nagle... łapie mnie za nadgarstek i z jakimś obłędem w oczach pyta, czy mam może jeszcze rajstopki...
zielone... Bo on chce takie SEKSI (!!!)

Wyrwałam się i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Tak mi niedobrze jak wracam myślami do sytuacji i jak wyobrażam sobie dlaczego chciał seksi ubranko dla małej dziewczynki. Cieszę się, że nie zdecydowałam się zapakować mu styranych nieco staniczków mojej córki.
Jeszcze tego samego dnia wychodząc na klatkę znalazłam wysypany worek z czyimiś ubraniami. Może moje rozrzucił gdzieś indziej.

#f2FRE

To było pod wieczór w sierpniu tamtego roku. Razem z moim chłopakiem Markiem wybrałam się nad jezioro. Oczywiście Marek lubił dobrze się bawić przy alkoholu, a ja bałam się mu odmówić. Myślałam, że przez to, że nie wypiję z nim piwa uzna mnie za sztywną i nie umiejącą się bawić. Po kilku piwach postanowiliśmy zrobić coś szalonego i "pożyczyć" dwa kajaki z przystani. Uznaliśmy to za dobry pomysł i czym prędzej to zrobiliśmy.

Wiosła były przy kajakach, więc nie było problemu. Wypłynęliśmy na środek jeziora, a wtedy Marek zbliżył się do mnie i zapytał: "Czy zrobiłabyś dla mnie wszystko?". Pod wpływem emocji, alkoholu i zauroczenia nim odpowiedziałam: "Tak". Wtedy usłyszałam ciche westchnienie z jego strony. Zasmuciłam się, bo nie wiedziałam o co może chodzić. "W takim razie dopłyń do brzegu sama" - oświadczył. Na początku zastanowiły mnie jego słowa, ale zrozumiałam wszystko, gdy wylądowałam w wodzie z kajakiem na plecach. Gdy udało mi się cudem wynurzyć, dostrzegłam tylko w ciemności jak odpływa. Po kilkunastu minutach dopłynęłam do brzegu bez sił. Słaniając się ze zmęczenia i w amoku dotarłam do domu.
Już nigdy nie spotkałam Marka. Nie polecam.

#uzk2L

Prowadzę małą firmę. Czasem pomagała mi w tym moja świeżo upieczona żona.
Praca dość ciężka, głównie ścisło-umysłowa i wymagająca sporego zaangażowania. Na porządku dziennym stres, nerwy, presja czasowa.

Przyszło na świat nasze dziecko. Zaczęły się bezustanne porównywania przez moją żonę kto ma lepiej. Twierdziła, że to ja mam lżej od niej.
Przez co moje dni wyglądały tak, że wracając z pracy odciążałem ją z jej obowiązków, a ona odpoczywała, bo całe dnie zajmuje się dzieckiem. Gdy mały spał, sprzątałem i ogarniałem dom. Resztę czasu zajmowałem się tylko i wyłącznie nim. Gdy tylko zasnął - zasypiałem i ja.

Podczas jednej z kłótni, zdenerwowany ciągłym porównywaniem, postanowiłem w nerwach zamienić się z żoną rolami życiowymi. Syn miał już ponad pół roku.
Nie powiem, że było lekko, ale:
- Mogłem sobie pozwolić na godzinę, a czasem nawet 2 godziny snu więcej na dobę.
- Odstawiłem kawę, papierosy.
- Czułem się mocniejszy fizycznie i psychicznie (spacery, zabawy z dzieckiem).
Zawsze był obiad, wszystko było posprzątane, pomyte, nawet naprawiłem wreszcie parę usterek w domu.

Jeśli chodzi o żonę, to byłem zadręczany telefonami,
 czy to od niej, czy od klientów, nowych lub potencjalnych. Kilku stałych mi niemal uciekło.
Eksperyment miał trwać dwa tygodnie, trwał niecałe 5 dni.
Mimo łez momentami w oczach żony, ta nie przyznała mi racji kto ma cięższe dni. Aczkolwiek licytować się z nią nie zamierzałem. Dla mnie ważne było, że temat porównywania mam z głowy.
Zamieniłbym się tak jeszcze od czasu do czasu, ale żona już nie chce o tym słyszeć.
Wiem, że poruszam drażliwy temat. Wiem, że na ogół panuje inne przekonanie i stereotyp. Nie szufladkuję jednak wszystkich kobiet. Opisałem tylko swój przypadek. A może okaże się, że nie jest to przypadek jedyny?

#I0bXv

Jestem dorosła. Mam 19 lat i gram w grę MovieStarPlanet: To tak na wstępie.

Jeśli nie wiecie co to za gra - ma się w niej postać, można ją ubierać itp. Mieć przyjaciół, chatować z nimi. Historia jest właśnie o pisaniu z innymi graczami.

Koleżanka mojej kuzynki (12 lat) również gra w tę grę. Napisała miesiąc do mnie ile mam lat. Zgodnie z prawdą odpisałam - 19. Nazajutrz moje konto zostało zablokowane. Za co? Nie wiem, piszę do moderatorów.
Powód? Jest to gra dla dzieci. Po prostu ręce opadają.
Po kilku wiadomościach z prośbą o odblokowanie konta, udało się. Owszem w opisie gry pisze, że to gra dla dzieci, ale bez przesady. Tak więc podejmując lepiej kłamać :')

#FumU5

Nie zapomnę nigdy mojego upartego dziadka.

Wszystko działo się parę lat temu na kolacji wigilijnej. Te święta wypadały u moich dziadków. Mieszkanie przystrojone, jedzenie gotowe i każdy ubrany stosownie.

Wszystko wyglądało pięknie, aż do momentu, gdy mój dziadek wyszedł do nas w niebieskiej, eleganckiej koszuli i szarych spodniach dresowych. Nie zdały się na nic prośby babci ani mojej mamy o zmianie ubrania. Dziadek tylko na to - "I tak jak usiądę przy stole, to nie będzie mnie do połowy widać... a poza tym to jestem u siebie". Reszta rodziny uśmiechała się do dziadka twierdząc, że w sumie to prawda.

I wiecie co? Od tego momentu nieważne gdzie i na jakie święta - jak ma być wystrojony, to tylko w koszuli i dresach. :)
Dodaj anonimowe wyznanie