#q8T1v

Gdy dostałem pracę po studiach, za pierwszą wypłatę zrobiłem sobie tatuaż na plecach. Aby lepiej się goiło i aby zadbać o trwałość koloru, dostałem maść z przykazaniem, aby smarować tatuaż 3-4 razy dziennie. Dla pewności zdecydowałem, że będę smarował minimum 5 razy dziennie. W efekcie co 2 godziny w pracy chodziłem do łazienki, gdzie w jednej z kabin w pocie czoła smarowałem te plecy. Nie było to łatwe. Nie jestem zbyt giętki, więc sporo się przy tym nastękałem. Raz gdy wyszedłem z kabiny i podszedłem do umywalki aby umyć ręce, napotkałem kolesia z mojego działu, który na mój widok czym prędzej się odwrócił i w pośpiechu wyszedł. Dziwne, pomyślałem. Kolejnego dnia znowu się minąłem w kiblu dokładnie z TYM SAMYM kolesiem (a pracuje u nas prawie dwieście osób). Tym razem jeszcze zmierzył mnie spojrzeniem pełnym obrzydzenia.

Podczas następnej wizyty w ubikacji zauważyłem wywieszoną kartkę. Dowiedziałem się z niej, że mamy w firmie problem z nieobyczajnym zachowaniem w toalecie i że pracownicy są proszeni o zaniechanie takich praktyk. Podpisane przez dyrektora. Zacząłem się śmiać, ale szybko śmiech zamarł mi na ustach, gdy się zorientowałem, że chodzi o mnie. Tamten jełop uznał, że pielgrzymuję do klopa aby sobie dogadzać i doniósł na mnie do szefa... Jakby tego było mało, następnego dnia kierownik poprosił mnie na rozmowę na osobności i rozpoczął pogadankę na temat szacunku do współpracowników, profesjonalnego zachowania w pracy itd. Wyjaśniłem sprawę, nawet pokazałem tatuaż i chyba mi uwierzył. Ale od kolegów wiem, że plotki o mnie długo jeszcze chodziły po firmie.

#Tk9if

Zmieniłam pracę. Jedynym plusem nowej są lepsze pieniądze. Od pierwszego dnia pracy dziwnie w niej, ładnie mówiąc, pachniało. Codziennie oglądałam swoje buty, czy czasem coś sama nie wniosłam. Każdy już pewnie wie, że chodzi o kupę. Zapach był raz mocniej wyczuwalny, raz słabiej. Byłam nowa, więc wstydziłam się zapytać. Po miesiącu pracy odważyłam się poruszyć temat, a wtedy poszła lawina, każdy zaczął się przyznawać, że też to czuje.
W tym dniu nie było naszego prezesa i zapach był słabo wyczuwalny, pod koniec dnia przyjechał do nas na chwilę, przeszedł, a ja myślałam, że zwymiotuję. To on! Człowiek, który ma tysiące, jak nie miliony na koncie, a z higieną mu nie po drodze...

Pracy nie zmienię, ale teraz codziennie mu się przyglądam. Ten człowiek po jedzeniu nie myje, tylko oblizuje sztućce i wkłada z powrotem do pojemnika z czystymi (!). Idąc do toalety nie spuszcza wody, nie mówiąc o myciu rąk... I żeby chociaż to staruszek był, ale to młody mężczyzna! A fuuuu...

#imAp1

Zaraz przed świętami wróciłem do domu późno w nocy i korzystając z wolnego następnego dnia spałem do oporu. Obudził mnie domofon. Zerwałem się skacowany, w samych gaciach, odbieram - to listonosz z poleconym. No tak, pewnie prezent dla mojej dziewczyny, który już się obawiałem, że nie dojdzie na czas.

Ledwo ubrałem spodnie, a usłyszałem dzwonek do drzwi. Chwyciłem t-shirt i pobiegłem do drzwi. Jedną ręką próbowałem go ubrać, a drugą otworzyłem zamek. Coś mi nie szło to ubieranie, za cholerę nie mogłem znaleźć otworu na głowę. Ale spodziewając się, że uda mi się to osiągnąć lada moment, drugą ręką chwyciłem za klamkę i otworzyłem drzwi, żeby czasem listonosz sobie nie poszedł.

Drzwi zatem otwarte i stoję przed listonoszem wciąż męcząc się z zasranym t-shirtem. Mimo że w środku mam już dwie ręce i głowę, wciąż nie mogę znaleźć ani otworu na głowę, ani nawet rękawów. Sama zaś koszulka była coś podejrzanie krótka. Gdy w końcu listonosz zaczął dziwnie chrząkać poddałem się i zaniechałem dalszych starań, ściągnąłem „koszulkę" i zobaczyłem, że to poszewka na poduszkę.

#p4dga

Lata temu, w trakcie ostatniej sesji, siedziałem jednego dnia w bibliotece, przygotowując się egzaminu. To była ciężka sesja, spałem po parę godzin dziennie i miałem dość. Zrobiłem sobie przerwę na napój energetyczny i wróciłem do książek z nadzieją na rychły powrót do akademika.

Usiadłem przy komputerze, otworzyłem książkę, kliknąłem w pasek adresu w przeglądarce. Wtedy komputer opętał zły duch i dziesiątki zer zaczęły wypełniać pole. Chwilę poczekałem, ale końca nie było widać. Wcisnąłem CTRL+A i skasowałem wszystkie. Ale gdy tylko znikły, to od nowa wskoczył niekończący się ciąg zer. To był Internet Explorer, więc tylko pokiwałem z politowaniem głową. W miarę się znam na komputerach, ale nie będę się użerał z dziadostwem. Jak nie potrafią tu zainstalować porządnej przeglądarki to niech sami naprawiają. Zgłosiłem problem kobiecie z obsługi. Akurat był jakiś uczelniany magik od komputerów, więc poszedł ze mną zobaczyć, co się dzieje. Wyjaśniłem mu po drodze moje podejrzenia, że to dziadowski Internet Explorer pewnie złapał jakiegoś wirusa i lepiej żeby szybko z tym zrobili porządek, zanim się rozlezie po innych komputerach.

Podchodzimy do biurka, wskazuję palcem monitor i pytam „No i co teraz?”. Gość popatrzył na mnie dziwnie i powiedział „Po prostu weź książkę z klawiatury, naciska na przycisk”.

#UROY8

Każdy, kto przez pewien czas mieszkał w bloku, zauważył pewnie, że budynki te posiadają wręcz perfekcyjne walory akustyczne i niejednokrotnie, nawet bez naszych chęci, możemy się dowiedzieć, co robi nasz sąsiad.

Sytuacja z dzisiaj.
Gotowałam z siostrą z kuchni, aż nagle słychać mega głośne kichnięcie w wykonaniu mojego sąsiada dwa piętra wyżej. Siostra niby dla żartów krzyknęła "na zdrowie!". Jakież było nasze zdziwienie, gdy po chwili sąsiad radośnie odkrzyknął "dziękuję!" :).

#ynm7j

Czuję się nędznie. Poszedłem na randkę, byliśmy na kolacji, później w kinie. Po wyjściu z kina poszedłem do toalety, a kiedy wyszedłem, jej już nie było. Poszła sobie, nic mi nie mówiąc. Nie mam nawet jej numeru telefonu, bo pisaliśmy na portalu randkowym, na którym mnie zablokowała. Przyjechałem 70 kilometrów na randkę, wydałem razem z paliwem prawie 250 zł, a to bardzo dużo dla mnie, a ona sobie poszła. Nawet film wybraliśmy taki, jaki ona chciała. Nie wiem jak tak można.

Wstyd mi o tym mówić komukolwiek, bo będą ze mnie szydzić. Czuję się przeżuty i wypluty. Nie rozumiem kobiet, skoro wiedziała, że nie jestem w jej typie, to mogła darować sobie restaurację, bo i tak prawie milczała i siedziała na telefonie. A ja jak ten głupek szukałem tematów i zagadywałem, licząc sam nie wiem na co. Po co ze mną była w kinie? Żeby sobie zobaczyć film za darmo? Czuję się wykorzystany. Pluję sobie w brodę, bo to nie pierwszy raz, a ja nie potrafię się niczego nauczyć. Nie mogę znaleźć szczęścia w miłości, wszędzie pary, a ja cały czas sam. Nie chce mi się już nawet chodzić na spotkania ze znajomymi.

#G9Dcj

Mój tata nie przepada za smartfonami, toteż telefon jaki posiada to najzwyczajniejsza Nokia.

Jednego razu ojciec wybrał się na ryby. W pewnym momencie telefon wpadł mu do wody. Zdziwiony popatrzył chwilę, po czym wyjął komórkę z wody i zadzwonił do mamy aby powiedzieć, że utopił telefon...

Szach-mat, smartfony! :)

#b1JLQ

Wsiadam do zatłoczonego autobusu. Za jakimś gościem słychać przekleństwa. Po chwili orientuję się, że dwóch 16-,18-latków kogoś wyzywa. Wychylam się zza faceta, który zasłania akcję i widzę, że dwóch gości wyzywa od k... i innych takich kobietę w średnim wieku, która ze spuszczoną głową słuchała tych wyzwisk.
Tak mnie to oburzyło, że od razu kazałem zamknąć mordę i okazać szacunek kobiecie. Oczywiście wiedziałem, że może być z tego rozróba i mimo że jestem od nich starszy (25 lat), mogę dostać po gębie, bo jest ich dwóch. Na szczęście zamknęli się i wysiedli na następnym przystanku.
Co jednak mnie zastanawia, to dlaczego cały autobus ludzi nie reagował. Kobiety, mężczyźni więksi ode mnie stali nad nimi i nic nie powiedzieli. Cisza. Z perspektywy czasu to mnie bardziej oburza niż te dwa tłuki wyzywające kobietę. Bojaźliwe stado baranów, nie potrafiące stanąć w obronie słabszych i wyższych wartości, a uważających siebie za pępki świata. Żałuję, że nie wykrzyczałem im tego w tym autobusie, ale byłem skupiony wtedy na tych dwóch gościach i kobiecie.

Wychodząc na kolejnym przystanku, widziałem zeszklone oczy tej kobiety. Powiedziałem jej, żeby się nie przejmowała chamstwem, ale teraz sobie myślę, jak się musiała czuć jadąc dalej z ludźmi obok, którzy milczeli, gdy ktoś ją tak wyzywał.

#HHFcG

Gdy usłyszałam kiedyś na jakiejś lekcji jak niebezpieczne jest podawanie swoich danych w internecie, to wymyśliłam sobie imię i nazwisko, którym posługiwałam się w internecie przez kolejne 10 lat. Wymyśliłam tej osobie także masę innych danych przez ten czas. Podczas logowania się na wszystkie gry, fora, strony zawsze podawałam te same dane, profilowe (jakiejś losowej laski) i zawsze jak z kimś pisałam, to przechodziłam na ten zmyślony tryb osoby, by nigdy nie zagubić się we własnych kłamstwach. Pozwalało mi to często na robienie mega dużych głupot, wypisywanie bzdur itd. Każdy wie jak to działa, gdy jest się anonimowym, czasami powie się za szczerze albo za wulgarnie to i owo. I o wiele gorsze rzeczy...

Dziś mój chłopak uświadomił mnie, że przez ten cały czas podawałam wszędzie swój e-mail z prawdziwym imieniem i nazwiskiem.
Dodaj anonimowe wyznanie