#99IXj
Gdy prace zostały sprawdzone i nauczycielka rozdawała zeszyty powiedziała, że jedno wypracowanie chciałaby przeczytać. Skoro nie dostałam zeszytu, byłam podekscytowana myślą o szóstce, bo skoro pani będzie moją pracę czytać, musiała okazać się wspaniała! I co? Nauczycielka owszem, pochwaliła formę pamiętnika i po odczytaniu treści nie kryjąc zniesmaczenia, zapytała klasy, czy chcieliby tak żyć? Bo jej ta wizja przyszłości się nie podoba i dlatego stawia za tę pracę jedynkę... Nie za błędy, nie za brak spełnienia warunków zadania - BO SIĘ JEJ WIZJA NIE PODOBA! Na koniec dodała, że by nie robić autorowi przykrości, nie powie czyja to praca... po czym na oczach wszystkich oddała mi zeszyt.
Płakałam całą przerwę w toalecie, wstydząc się wyjść. Jeśli ktoś zrobi coś podobnego mojej córce (która obecnie jest w 3 klasie SP i wdając się w mamę już pisze fantastyczne opowiadania i ma bujną wyobraźnię), to ja im w szkole zrobię taki armagedon, że nawet szczury będą spierniczać z podziemi.
#oGTpo
Cóż, nikomu nie polecam, jeden z największych bóli, jakich doświadczyłem. Ale przynajmniej w przyszłości będę wiedział, dlaczego koce się „świecą”.
#tHjEX
Nie mam chłopaka, to była pomyłka.
A ja przez pół wieczoru czekałam na miłość mego życia.
Nie wiem kim jesteś – ale się spóźniasz.
#juMxG
Przechodząc z pokoju do łazienki, poczułem kilka mokrych kropli na karku, dosłownie jakby ktoś na mnie kichnął. Odwracam się, nikogo nie ma. Na pewno mi się wydawało. Wracając z łazienki poczułem to samo! I usłyszałem takie charakterystyczne dla kichnięcia „pfi”. Nogi miękkie. Chłop, dorosły, prawie dwa metry, a myślałem, że zaraz się posikam ze strachu. Powoli odwracam się i to samo, nadal jestem sam. Przypomniałem sobie wtedy, że w tym mieszkaniu zmarła pewna starsza pani i jej córka postanowiła to mieszkanie wynająć. Jak nic duch tej staruszki mnie nawiedził! Nie wiedziałem co mam zrobić, zacząłem czytać w internecie, czy to możliwe, że nawiedził mnie jakiś duch, co mam z nim zrobić, czy da się coś z tym zrobić. Żyłem w strachu, a za każdym razem, kiedy szedłem do łazienki, czułem to kichnięcie. Myślałem, że zwariuję.
Po kilku dniach dojechała koleżanka, postanowiłem jej opowiedzieć o duchu, o kichającym duchu w naszym mieszkaniu. Wtedy koleżanka mnie uświadomiła, że mój duch to odświeżacz powietrza, który uaktywnia się, kiedy się koło niego przechodzi.
#1zLgJ
Biedna babeczka z wielkimi siatami biegła do autobusu, ale niestety nie zdążyła wsiąść. Mało tego, wpadła nogą w przerwę między krawężnikiem a autobusem. Rozpłaszczyła się na drzwiach, zakupy się porozsypywały, twarz jak glonojad, powoli zaczęła zsuwać się po szybie. Patrzę na nią, ona patrzy na mnie i nagle widzę samotne jabłko, toczące się po chodniku.
Bardzo chciałam jej pomóc, ale przez kolejne 10 minut nie mogłam opanować śmiechu.
Jestem okropnym człowiekiem...
#v5EVu
Stanęło więc na tym, jacy to jesteśmy biedni i jak to ktoś inny powinien dać.
Zaczęłam sama zarabiać i wtedy słyszałam, że jestem próżna, bo po co mi pieniądze (na własne utrzymanie na studiach), bo przecież mam stypendium socjalne (szalone 300 złotych, umówmy się, że nie da się za to utrzymać w pełni samodzielnie). Przez to, że pracowałam, straciłam i to stypendium. To była tragedia, ciągłe wypominanie. Nieważne, że zarabiałam około tysiąca (co pozwalało mi się utrzymać), ważne, że zaprzepaściłam darmowe pieniądze (które same w sobie były nic nie warte, bo nie dało się za to utrzymać). Nieważne było to, że miałam całkiem fajną, lekką, elastyczną pracę dodatkową, która na studiach dziennych była wybawieniem. Miałam ją rzucić, bo ona straciła na mnie kilka stów dodatku socjalnego.
Zaczęłyśmy się ostro kłócić, a ja zaczęłam tracić do niej resztki szacunku.
Nie była typową „madką”, bo owszem, wyciągała kasę na zasiłek, ale nie wydawała na ciuchy itp., dbała, żebyśmy się uczyli (do przesady co prawda, uzależniła postrzeganie samej siebie przez pryzmat sukcesów dzieci, to było serio chore).
Poszłam swoją drogą, było ciężko, ale teraz jest lepiej. Mam w sobie jakąś pogardę dla niej i jej wyborów. Nigdy nie była dla mnie autorytetem, najlepsze uczucie jakie do niej miałam to współczucie. Nie zamierzam przyznawać, że „no może miała wady, ale mimo wszystko jestem jej wdzięczna”. Ilość czasu i pieniędzy jaką spędziłam na wychodzeniu z emocjonalnego dołka, w jaki mnie wpakowała (rodzeństwo podobnie, to nie jest przypadek), nie pozwala mi przyznać jej jakiejkolwiek racji.
Mam w sobie strasznie dużo gniewu na nią, na stracone lata dzieciństwa, kiedy zaczęłam przejmować rolę dorosłego, mimo że wcale nie było tak źle, jak to przedstawiała. Za to, że nie wiedziałam, że istnieje miłość, która nie jest za coś – ona zawsze była za sukces, za dobre oceny, za siedzenie cicho. Uczyłam się tego sama. Od obcych ludzi, którzy dali mi ciepło i wsparcie, jakiego nie znałam w domu.
Nie umiem wybaczyć i zrozumieć.
#cGhgU
Chyba już wiem o co chodzi chłopakom, gdy mówią, że lubią „naturalne dziewczyny” :)
#gaCzu
Jestem mechanikiem samochodowym, skończyłem tylko szkołę zawodową, ale zarabiam 5300 zł miesięcznie. Partnerka pracuje, ale to ja płacę za mieszkanie i zakupy. Umiem obsługiwać wiele urządzeń niekoniecznie związanych z moim zawodem. Nie jest dla mnie problemem ugotowanie obiadu, upieczenie ciasta czy zrobienie prania, jeżeli trzeba wymienić kontakt czy uszczelkę w kranie też bez problemu robię takie rzeczy. Wiem jak złożyć PIT czy wypełnić jakieś dokumenty, nie wpadam w panikę, gdy muszę iść do urzędu. Umiem zaplanować budżet domowy.
9 godzin dziennie spędzam w pracy, następnie odbieram dziecko partnerki ze szkoły, w domu gotuję obiad, trochę sprzątam, robię kolację itp. Ogólnie mam mało czasu dla siebie.
Z partnerką się często sprzeczamy. Uważa, że jestem osobą agresywną. Przeważnie kłócimy się przez jej 8-letnią córkę.
Dziecko bierze godzinne prysznice, gdy przyszedł rachunek 250 zł za wodę, to się zdenerwowałem i zabroniłem takich kąpieli.
Dziecko nie pomaga w ogóle w domu – zostałem mianowany tyranem, bo wprowadziłem system plusów i minusów za dobre zachowanie, były nagrody itp. To ja jestem ten zły, bo konsekwentnie to rozliczałem i dziecko dostało w tydzień 87 minusów i 1 plus.
Bardzo nie lubię, gdy dziecko ignoruje wszystkie moje prośby
Jestem zły, bo denerwuję się, jak ktoś je w moim łóżku.
Denerwuję się, gdy 20 minut po tym, jak posprzątam, jest zrobiony bałagan.
Dziecko ma problemy z higieną, ma wiecznie kupę w majtkach.
Dziecko nie umie odstawić talerza, posprzątać po sobie.
Dziecko wymusza wszystko, mamusia musi pomóc się wytrzeć po myciu, pomóc rozebrać, dać piżamkę.
Gotuję obiad, bo wracam wcześniej, przeważnie zupa i drugie. I jasny szlag mnie trafia, gdy dziecko wybrzydza i pluje jedzeniem, a od partnerki przeważnie słyszę uwagi, że ona takie coś robi inaczej i mam robić tak jak ona albo wcale.
Gdy upiekę ciasto słyszę, że jej ciocia robi lepsze.
Bardzo rzadko zdarza się, że jestem zmęczony po pracy i pracach domowych, ale gdy się położę, to słyszę teksty „po czym ty k**** jesteś zmęczony?”.
Partnerką przeważnie śpi z córką, gdy już położy się w naszym łóżku, to leży i ogląda seriale.
Czy to jest wszystko normalne czy ja jestem jakiś dziwny?
#jryvw
W końcu zapomniałem hasła do tego e-maila, ale do dziś zastanawia mnie, ile teraz muszę im „zapłacić” :)