#hXjUM

Gdy miałam kilka lat, mama mi kupiła super bordowy kostium kąpielowy - galotki i stanik. Był tak śliczny, że postanowiłam go nosić "na sucho".
Na wsi jak na wsi, latałam po podwórku, łaziłam po drzewach. I właśnie przy jednym zeskoku z jabłonki, moje majty zaczepiły się o gałąź.
Materiał mocny jakiś PRL-owski był, bo zawisłam na nich, nie mając nawet podtrzymania dla rąk.

Zawołałam siostrę, która przyniosła taboret, ale brakowało mi do niego dosłownie kilka centymetrów.

Chcąc nie chcąc, musiałam się rozhuśtać i materiał w końcu puścił. Majtki zszyłam na tyle profesjonalnie jak potrafi kilkulatka, w każdym razie ja byłam przekonana, że nie ma śladu.
Mama miała ze mnie niezły ubaw, ale litościwie nic nie powiedziała, że wie.
Do tej pory się wstydzę, choć czasem opowiadam to po kielichu :D
NiebieskiCynober Odpowiedz

Scena niczym z kreskówki haha

ZeusKosmateus Odpowiedz

Chodź? Gdzie mam iść?

BlackSpirit

Na kielicha, zrelacjonuje Ci tą opowieść jeszcze raz

Duch500 Odpowiedz

to ile teraz masz ‰?😂

IrisvonEverec Odpowiedz

Matko, wyobraziłam to sobie. Ja bym się do tego zesrała ze strachu na Twoim miejscu. Szacun. 😀

Dodaj anonimowe wyznanie