#hWDMv
Wyszło to przypadkiem, gdy już miałam 12 lat. Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo były to bardzo przykre i krępujące okoliczności. Grunt, że okazałam się nie być biologicznie spokrewniona z żadnym z rodziców. Rozpoczęto poszukiwania i o dziwo, po roku sprawa została wyjaśniona. Zrodził się inny problem.
Ja byłam dziewczyną wychowaną w wielkiej biedzie i rodzinie zakrawającej na patologiczną. Ona w rodzinie żyjącej na dobrym poziomie, kochającej. Boże, jaka ja byłam szczęśliwa na myśl o tym, że wyrwę się z tego piekła! Czułam się jak w bajce, choćby tej o Kopciuszku. Ale moi biologiczni rodzice... odmówili. Bo ja przywykłam do biedy i syfu, ich "córka" nie. Niby rzeczywiście, zupełnie niepodobna do nich, z brzydkimi skłonnościami, rozwydrzona i nieuk, a ja z dobrymi ocenami, ogarnięta, grzeczna i w sumie jak kropla wody z biologiczną matką, no ale... nie. Dziewczynki wychowanej na mleku i miodzie nie oddadzą w syf, brud i ubóstwo. Ona nie miała nic przeciwko powrotowi do swoich rodziców, w sumie bardzo by jej to nawet pasowało.
Sąd ostatecznie wydał wyrok na moją niekorzyść. Ma zostać jak jest, i zostało. Gdy skończyłam 18 lat, uciekłam z tego domu czym prędzej. Radzę sobie. Ale życzę moim biologicznym rodzicom, by spłonęli jeszcze za życia w piekle. Za to, że zostawili mnie w moim.
ja na ich miejscu tez bym nie zamienila dziecka ale pomoglabym zdobyc edukację i finansowo zebys miala lepszy start.
A mnie ciekawi czy autorka chciałaby pójść do biologicznych rodziców gdyby żyła w normalnej rodzinie, bo przecież chciała sie wyrwać w biedy. Mam wrażenie ze biologiczni rodzice byli jej przepustką do lepszego życia
Też mam takie wrażenie, że to miało głównie na celu poprawę warunków życia, a nie naprawienie pomyłki. Co samo w sobie nie byłoby takie źle, ale oznaczało "wepchnięcie pod ten autobus" drugiej dziewczynki, a to już wredne. I to podkreślanie, jaka ta druga jest zła, czyli co, zasługuje...?
Dokładnie, tak jakby dzieci które są rozwydrzone i źle sie uczą pochodzą z patologicznych rodzin a te fajne i mądre z normalnych więc dlatego powinni je zamienić
Ja się dziewczynie w ogóle nie dziwie. To nie powinno być jej życie. Przez kogoś błąd została skazana na takie, a nie inne zycie i na taką własnie rodzine. Też na jej miejscu byłabym zła i miała pretensje. Widać z wyznania że niebiologiczni rodzice nie traktowali jej dobrze, podczas gdy u swoich prawdziwych wiodłaby spokojne dobre życie. Nic więc dziwnego że jest bardzo zła i ma pretensje do świata. Przez czyjś błąd musiała się męczyć przez 18 lat swojego życia.
Patrzycie na nią z perspektywy jej biologicznych rodziców i krytykujecie ją. Dzidewczyna ma prawo być zła po prostu.
W 1985 r nie było szpitali powiatowych, bo nie było powiatów.
Możesz zaskarżyć szpital/państwo i żądać odszkodowania.
Najsmutniejsza jest w tym wszystkim historia którą sobie zbudowałaś. Ty ta dobra, ta druga dziewczynka ta zła, rodzice stajacy po stronie tej złej...
Masz już ponad trzydzieści lat, powinnaś już dawno się zorientować, że bycie dobrą, grzeczną dziewczynką nie daje profitów w życiu (w postaci biologicznych, bogatych rodziców chociażby).
Nie znasz tamtej dziewczynki, nie masz pojęcia co by jej pasowało. To byli jej rodzice. Ludzie którzy ją chowali, którzy ją kochali (mimo złych ocen - może to Cię boli? Ona nie musiała się starać o miłość.), z którymi żyła od 12 lat.
Jej los powinien być Twoim, ale tak się nie stało. Trzeba się z tym pogodzić, a nie tworzyć zawiłe historie z piekłem w tle.
Dokładnie to samo pomyślałam. Rozumiem, że w wieku 12 lat ma się trochę inny obraz świata, myślisz sobie że jest jakaś odgórna sprawiedliwość. Ale dorosła kobieta ciągnąca tą toksyczną narrację, stawiająca się wciąż w roli ofiary "okrutnych" rodziców? Smutne.
Co niby mieli zrobić ci ludzie? Od ręki zamienić swoje dzieci? xD Bo zdaje się że autorka właśnie tego oczekiwała. Pisze o drugiej dziewczynce "ich "córka"", jakby ich córką wcale nie była (a jest, skoro to oni ją wychowywali). A życzenie "spłonięcia w piekle" biologicznym rodzicom tylko dlatego że nie rzucili się z pomocą właściwie obcej osobie jest już wybitnie przykre.
Były takie historie w PRLu bo powszechne było picie w pracy a nie było badań genetycznych. Czasem ewidentnie.grupy krwi nie pasowały i sytuacja wyjaśniała się szybko ale były też dwie historie rozdzielonych bliźniakow.
Cóż... Postaw się na ich miejscu. Czy oddałabyś obcej rodzinie dziecko, które wychowałaś i dobrze znasz w zamian za obce, z którym łączą cię tylko geny? Myślę, że nie.
Ja wziął bym oboje
@Aju Myślisz, że można sobie tak po prostu wziąć oboje dzieci w takiej sytuacji?
@Aju Też tak pomyślałem. Odruchowo. Ale czemu ci drudzy mieliby zostać bez dziecka.
Bogaci rodzice na pewno by wzięli takiego prawnika, co by udowodnił alkoholizm i zaniedbywanie i by wzięli oboje dzieci. Zwłaszcza, że autorka sama chciała, więc by mogła wszystkim oskarżeniom przytaknąć. Mało to się odbiera praw rodzicielskich za biedę chociażby?
Może dlatego, że ci drudzy zaniedbywali dziecko? Jeśli już decydujesz się na dziecko masz obowiązek wychować je w godności i się choć trochę postarać.
To szokujące, z jaką łatwością wielu komentatorów deklaruje, co by zrobili w sytuacji jednych czy drugich rodziców.
Otóż uwierzcie mi, że nie macie zielonego pojęcia, co byście zrobili.
Doszło do strasznej pomyłki. Nawet nie wien, co miałabym Ci powiedzieć. Rozumiem Ciebie i chyba Twoich rodziców. Chciałabym sobie wyobrazić, co ja bym zrobiła w takiej sytuacji ale nawet nie potrafie. Na pewno nigdy bym nie oddala syna, którego wychowuje pół roku, a co dopiero mówić o oddaniu dziecka, którego jest sie rodzicem przez 12 lat ! Tragedia ogromna. Mam nadzieje, ze Cie absolutnie tym nie uraze (bo nie chce, bardzo Ci współczuję) ale chyba w tych historiach najgorsze jest to, ze te pomylki wyszly na jaw. Ja sobie nie wyobrazam, zebym sie dowiedziala, ze moje dziecko wychowuje ktoś inny, chcialabym zrobić wszystko, zeby do mnie wróciło, z drugiej strony nigdy bym dziecka swojego nie oddala. Kazda ze stron pewnie chciałaby w tej sytuacji wychować dwójkę a tak sie nie da... w tym wypadku chyba nie wiedza jest najlepsza (sama nie wiem).
Jest serial "Switched at birth'', o dwóch dziewczynach, zamienionych w szpitalu, i ich rodziny znalazły świetne rozwiązanie :)
Zastanawia mnie czy oprócz statusu materialnego twoi przybrani i biologiczni rodzice różnili się czymś jeszcze. Czy ludzie, którzy cię wychowywali, mimo biedy byli dobrymi osobami? Czy dawali ci tyle miłości i wsparcia, ile mogli, a tym co najbardziej ci w nich przeszkadzało, były chude portfele? Nie wiesz jakimi ludźmi z kolei byli rodzice biologiczni. Może wcale nie byłabyś z nimi szczęśliwa. A czytając twoje wyznanie, odnoszę dość silne wrażenie, że chodzi ci przede wszystkim o pieniądze. Nie brzmisz na kogoś, kto by się wyrywal do biologicznej rodziny, gdyby także nie grzeszyla dobrymi finansami.
Postaraj się zrozumieć twoich rodziców, tak jak byś chciała żeby oni zrozumieli ciebie.. czemu życzysz im źle? Oddalabys dziecko, które kochasz od 12 lat w obce ręce? Patrzysz egoistycznie, tylko swoimi oczami.. Przecież to była pomyłka
pomyłka, której być nie powinno.
Nie usprawiedliwiam autorki wpisu - ale rozumiem czemu czuje się pokrzywdzona.
Jakby nie było, uciekło jej dostatnie życie, bez zmartwień jak to jest w przypadku patologii. Lepszy start w życie też jej uciekł. A to wszystko, tylko dlatego, że ktoś, kiedyś podał złe dziecko, złej osobie.
Co do rodziców - tych biologicznych- nie wypowiem się, bo mnie po prostu to przerasta i tyle.
Dlatego powinno się wykonywać badania genetyczne, celem ustalenia kto jest czyim rodzicem. (Tak wiem, wtedy to był '85 i inne czasy) Wtedy uniknęłoby się masy pomyłek.
Brzmi jak film ktory ostatnio oglądalam , kropka w kropkę.
Jaki tytuł?
Chyba "Oszukane", ale głowy nie dam
Może polski film "cudze szczęście"?