Kiedy byłam jeszcze w podstawówce, często ja i moich dwóch kolegów spędzaliśmy całe dnie na dworze. Pewnego dnia bawiliśmy się tuż przy drodze. Wygłupialiśmy się, biegaliśmy, jak to dzieci bez dostępu do internetu i telefonów. W pewnym momencie złapałam w garść żyto i wyrwałam je razem z korzeniami, dużą bryłą piachu i zaczęłam tym kręcić. Nagle zza zakrętu wyjechał zieloniutki fiat 126 p. Kiedy był bardzo blisko nas, jak na złość to co trzymałam wypadło mi z rąk i z dużym hukiem uderzyło w szybę rozpędzonego malucha...
Nastała cisza. Po kilku metrach samochód się zatrzymał, wysiadł z niego dość dobrze zbudowany facet i zaczął rzucać mięsem i spytał "Które to?". Nagle patrzę, a moi koledzy wskazują na mnie palcem... Niewiele myśląc wskoczyłam w pole kukurydzy i pobiegłam ile sił w nogach w obawie, że dostanę porządne lanie.
A o tym, że przy okazji posikałam się ze strachu, jak dotąd nie wiedział nikt.
Dodaj anonimowe wyznanie
A co się stało z kolegami? Przeżyli?
Ciąg dalszy nastąpi...
Miejmy nadzieje
Sugerujesz, że ten koleś z malucha wreszcie ją znajdzie?
Dzień 24 dziennik pokładowy:
Izabela numer 3202 na 43012 sprawdzona.
Podobnie miałam z tym że z koleżanką rysowalyśmy na kurzu na jakimś przypadkowym aucie, koleś wyskoczyl, my w nogi ale mnie złapał zaczął krzyczeć i mną szarpać, aż sie posikałam ze strachu, jeden jedyny raz w życiu, ok teraz wiem że może to nie było super mądre, ale miałam z 10 lat, zwykle zwrócenie uwagi by wystarczyło...
@Etanolansodu tobie pewnie rodzice powieszali kiełbasę na szyi, żeby chociaż psy się z Tobą bawiły. pewnie dlatego ból dupy i pogarda wobec dzieci
Dobrzy z nich koledzy skoro cię wydali.
Jak mogłaś to zrobić tak pięknemu samochodowi :( ja na miejscu faceta bym Cię goniła :p