#yZeZv

Pracuję na basenie. Siedzę sobie grzecznie na kasie i sprzedaję bilety, ewentualnie wydaję kluczyki na zajęcia z instruktorami. Z początku wydawało się, że to praca lekka i przyjemna. Jednak życie szybko mnie przekonało, że praca z klientem nigdy nie jest łatwa.

1) Zniżki.
Dokument potwierdzający zniżkę to taki skubany stwór, który zawsze chowa się w spodniach/torebce, której dziś akurat nie mamy ze sobą.
Magiczna formułka "Ja tu przychodzę od x czasu i zawsze mam ulgowy" nie uprawnia do zniżki. A ja nie jestem w stanie zapamiętać twarzy każdej osoby, która faktycznie powinna mieć zniżkę.
Są też osoby, które nawet nie kryją się z tym, że zniżka im nie przysługuje, ale chcą z niej skorzystać. Czekają aż pod kasą zostaną sami i proszą o bilet rodzinny, mimo że żadnego dziecka z nimi nie ma, lub bilet ulgowy, bo "co mi szkodzi". Dlaczego mam traktować takie osoby wyjątkowo i sprzedawać im wejścia taniej niż innym? Na to pytanie nigdy nie usłyszałam od takich osób odpowiedzi.

2) Chowanie dzieci. Coś, co nie przestanie mnie zadziwiać. Moja lada jest bardzo wysoka, co rodzice wykorzystują do przemycania swoich pociech do szatni, poza zasięgiem mojego wzroku. Oni mniej płacą, a ja zbieram ochrzan od kierownika, który obserwuje to na kamerach. Niestety póki co ewolucja nie wykształciła u mnie możliwości obserwowania tego, co jest za drewnianą ladą. Hitem była dorosła kobieta, która tak się skradała.

3) "Ja tylko przebiorę syna/córkę". O tym, że przy okazji sobie popływam, to nie warto wspominać. Kiedy przy wyjściu zauważę, że dorosły wychodzi z dzieckiem i oboje mają mokre włosy (suszarki są za kasą) i oddają jeden kluczyk, mam polecenie żeby skasować dodatkowy bilet. W 8/10 przypadków kończy się próbami awantur, wzywaniem kierownika i sprawdzaniem kamer.

4) "Ja na szkółkę".
"Jaką?"
"Nie wiem, dziecko ma na tę godzinę zajęcia".
Wpuszczając osoby na zajęcia, w systemie muszę zaznaczyć do jakiego instruktora ta osoba się udaje. W czasie jednej godziny zajęcia prowadzą średnio trzej instruktorzy. Większość z nich to mężczyźni, więc odpowiedź "no do takiego pana" nie jest dla mnie satysfakcjonująca. Tutaj zazwyczaj kończy się wezwaniem kierownika na prośbę klienta i skargą na mnie.

5) "Moje dziecko ma ładne majtki, mogą być zamiast stroju?"
"Yyyy.... Nie".

6) "Mogę wejść bez czepka?" (Wypowiedziane przez dziewczynę o naprawdę długich, bujnych włosach).
"Niestety na naszym basenie czepek jest obowiązkowy".
"Ale mi włosy nie wypadają!"

7) "Niestety, ale na basen i do szatni można wchodzić wyłącznie w klapkach".
"Ja jestem czystą osobą, wytarłem buty o wycieraczkę, nie nabrudzę".

8) W łazienkach obok widowni Panie Sprzątające notorycznie znajdują puszki po piwie. Zużyte prezerwatywy też się trafiają. Rodzice chyba się nudzą podczas zajęć swoich dzieci.
KiedyKulturalnie Odpowiedz

Moje dziecko ma ładne majtki, komedia

spyro Odpowiedz

Istny dramat, uwielbiam ludzi którzy chcą sobie „ugadać” jakieś zniżki. Raz jako kelnerka miałam sytuacje, w której restauracja robiła promocje dla uczniów i studentów, był tańszy zestaw za okazaniem legitymacji. Elegancko ubrane Panie w wieku 40 lat próbowały mnie „ugadać” że przecież one są studentkami, ale dziwnym trafem legitymacji nie zabrały akurat. Z uśmiechem informowałam, że niestety skoro legitymacji brak, to i zestawu nie mogę sprzedać.

Drzazgatv

Nigdy nie ogarnę takich ludzi

Ilovebake

Jestem w wieku "okoloczterdziestkowym" . Studiuje i mam legitymację

Pers

Skąd te minusy u Ilovebake?? Sam studiuje z 2 osobami podchodzacymi pod 50tke więc nie rozumiem? Oni też mają legitymację(co innego jeśli jest zaznaczone, że dla studentów DO 26 roku życia ^^ )

IggyBrows

Ale co to ma do rzeczy, że jest w takim i takim wieku i ma legitymację? Przecież w komentarzu jest mowa o jej braku przy sobie, a nie o braku możliwości jej posiadania

Ilovebake

@IggyBrows wiele ma do rzeczy. Autorka z góry zakłada, że Panie w wieku 40lat legitymacji studenckiej nie mają - tak wynika z opisanej sytuacji. Zatem ja jako przedstawicielka Pan w tym wieku, pragne uswiadomic Autorce, że owszem -mogły mieć!

aciddrinker

@Ilovebake chodzi o to, że te konkretne przypadki nie miały przy sobie legitymacji studenckiej, a nie, że czterdziestolatka nie może mieć

spyro

@llovebake @Pers
Nie napisałam nigdzie, że osoba w wieku 40 lat czy więcej legitymacji mieć nie może. Bo może przecież, jeśli się uczy. Promocja była dla osób POSIADAJĄCYCH legitymację studencką/szkolną (nie do konkretnego wieku), a warunkiem było OKAZANIE JEJ obsłudze. Opisałam tylko, że Panie legitymacji przy sobie nie miały, a widać było po ich zachowaniu i sposobie w jaki ze mną rozmawiały, że są to typowe przedstawicielki rodu Cebulaków i chcą wyżebrać zniżkę, a nie że zapomniały.

matriarchat Odpowiedz

Żenada. Sama pracowałam z klientem i wiem jakimi Januszami i cebulakami (nieraz dosłownie 😂) potrafią być ludzie. Czasami zastanawiałam się - jak im nie wstyd, przecież oni sami sobie robią wiochę i przyklejają łatkę debila/prostaka. Ale autorko, nie przejmuj się - na takich niedorozwiniętych ludzi nie ma rady - szkoda tylko, że coś takiego się rozmnaża.

AmziToIzma Odpowiedz

Ze mną się targowali w sklepie, w którym dorabiałam w wakacje.
-Poproszę to wino miodowe.
-24 zł.
-Wezmę za 20zł.

Co to znaczy "wezmę za 20zł"? To sklep czy pchli targ? W każdym się tak targują o cenę chleba lub ziemniaków? Facet chciał, żebym dzwoniła do szefowej z prośbą o obniżenie mu ceny, z jakiej racji miałabym to zrobić? Szefowa by mnie wyśmiała, a facet przez dobre dwadzieścia minut nie dawał za wygraną i to przy innych klientach. Im też mam obniżyć cenę? Bo jeśli jemu, to wszystkim, inaczej byłoby to niesprawiedliwe. A może wywiesic kartkę na drzwiach "KAŻDY KLIENT SAM DECYDUJE O CENIE WYBRANEGO TOWARU"? I ten tekst na koniec, że to mój OBOWIĄZEK, obniżyć mu cenę, jeśli o to prosi. I to nawet nie był jakiś typowy Janusz z piwnym brzuchem i wąsem, tylko młody facet przed trzydziestką, zadbany, wypachniony, na oko z tych normalnych. Pozory mylą, jak widać.

wichurka

@AmziToIzma kocham jak klienci mówią że coś jest moim obowiązkiem. Pracuję na infolinii i ludzie czasem oczekują gwiazdki z nieba, najlepiej żebym sama poleciała im coś naprawić. "ALE TO JEST PANI OBOWIĄZEK". Chyba znam lepiej swoje obowiązki XD

aceofspades

Gdy pracowałam w restauracji, trafił mi się klient, który na wstępie stwierdził, że nie ma przy sobie pieniędzy, ale zna mojego szefa, więc moim obowiązkiem jest dać mu jedzenie za darmo xD
kłócił się ze mną przez pół godziny, groził, że on może załatwić, że jutro już nie będę tu pracowała, w końcu zadzwoniłam do szefa, koleś się w miedzyczasie zmył i okazało się, że szef nikogo takiego nie zna.

AmziToIzma

Aceofspades, ja kiedyś pracowałam za barem, moja pierwsza praca, też się zdarzało, że ktoś podszedł i stwierdził "my od szefa, powiedział, że mamy wziąć po piwku na jego koszt". Zazwyczaj odpowiadałam, że OK, ale pod warunkiem, że szef do mnie zadzwoni i to potwierdzi. W odpowiedzi było "Dobra, dobra, to my pójdziemy zapalić i do niego zadzwonimy". Oczywiście już nie wracali, a telefonu od szefa też nie było ;).

WujekAdolf Odpowiedz

Ludzie to roszczeniowi debile i niestety strzelanie do nich jest zakazane

Luna2 Odpowiedz

Ludzie chyba nigdy nie przestaną kombinować tak by było na ich korzyść

Shelia Odpowiedz

Dokładnie żywcem z życia wzięte. Także pracuje na basenie w kasie, pozdrawiam! :)

SavageM Odpowiedz

Zadna praca z ludzmi nie jest prosta.

zxzxzx Odpowiedz

Nigdy nie rozumiałam po co są czepki. No, jak ktoś wyczynowo pływa, to czepek zmniejsza opór wody. Ale ak żeby się popluskać? Ostatnio widziałam obowiązkowe czepki na basenie za PRL, a pojedyncze przypadki u osób, które chyba tęsknią za poprzednim ustrojem.

wichurka

@zxzxzx na niektórych plywalniach nawet sanepid nakazuje obowiązkowe stosowanie czepków. Głownie z tego względu że na nie wszystkich basenach są nowoczesne systemy filtrowania wody i wypadające włosy sobie pływają razem z ludzmi przez długi czas. A na takich wlosach mogą znajdować się wszy i ich jaja albo inne mikroorganizmy. No i chlor niszczy włosy.

zxzxzx

Nie wierzę, że czepek eliminuje ten problem. Jak milion lat temu polowałam na dinozaury i pływałam w czepku to i tak po góra kwadransie wszystkie włosy były na wierzchu.

Redhairdontcare

No ja bym nie chciała pływać w czyichś włosach, ani się w nie wplatywac jak za kimś przeplyne. Nie rozumiem jak ludzie mogą być tacy bezczelni, że swoją wygodę stawiają wyżej niż wszystkich innych na basenie

livanir

@Redhairdontcare Ciężko założyć czepek tak, by włosy nie wypadły, albo podczas skoku/wygłupów sam nie spadł. Może uznałbym tylko siebie za upośledzoną pod tym kątem, ale często to widuje. Najczęściej u osób z długimi i/lub gęstymi włosami

zxzxzx

Bezczelni ludzie nie golą się na łyso przed basenem! I złośliwie im czepki spadają! A mężczyźni to już w ogóle! Przepłynę za takim i włosy z klaty (mam naszieję, że nie z czego innego) wydłubuję spomiędzy zębów! Powinni nosić pianki płetwonurków, a nie dybać na moje życie, brukając swoimi włosami i bakteriami moją nieskalaną wodę.

Redhairdontcare

Mam włosy do połowy pleców, nigdy nie spadł mi czepek. Małe włoski to co innego, ale sama mam długie włosy i jak się kąpię to czasami mi się zaplacze włos o palce i nie jest to przyjemne uczucie. Mając świadomość, że to włos kogoś obcego jestem jeszcze bardziej obrzydzona. Dlatego też w kuchni zakrywa się włosy, bo ludzie nie lubią mieć styczności z włosami innych

Memiczna

Bo czepki są tylko po to, żeby zachować pozory czystości. Włosy z głowy widać bardziej niż te z innych części ciała, głównie dlatego, że są zazwyczaj dłuższe i grubsze. Poza tym to na nich zagnieżdżają się pasożyty takie jak wszy.
Osobiście z przyjemnością noszę czepek na basenie, bo mam bardzo długie i gęste włosy, jak nasiąkają wodą, to ciężko się pływa ciągnąć je za sobą.

Kiro13 Odpowiedz

Chyba wiem jaki to basen 😂

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie