W szkole byłam raczej nieśmiała, chociaż ze względu na urodę wokół mnie kręciło się dużo chłopców. Nie odwzajemniałam „zalotów”, jednak co chwilę i tak byłam zaczepiana. Miałam problemy z matematyką. Nauczycielka uczyła mojego brata, który jej załaził za skórę, więc od początku szkoły wyjątkowo lubiła wywoływać mnie do tablicy i w moim odczuciu mnie poniżać przed klasą. Nie wiem, co ma w głowie kobieta po 40, żeby tak się zachowywać względem dziecka, lecz sprawiało jej to najwidoczniej satysfakcję. Zaczęłam bardzo bać się lekcji i opuszczać je, udając m.in. chorobę. Oczywiście zaległości rosły, a ja zamiast wziąć się za naukę, bardzo od niej uciekałam. W klasie miałam koleżankę, która mnie wyjątkowo nie lubiła. Jak się później okazało, była po prostu zazdrosna o chłopaka... Ciągle mówiła o mnie, że jestem ładna, ale głupia, dlatego „mam powodzenie”. Strasznie się wstydziłam i nie chciałam, by inni tak o mnie myśleli. Zaczęłam nosić najzwyklejsze, szare bluzy, męski plecak i resztę garderoby. Matematyki dalej się bałam nawet uczyć i kiepsko mi szło, ale chłopcy przestali się mną interesować i miałam spokojną głowę.
Teraz jestem dorosła. Nie osiągnęłam sukcesu i wykonuję prostą pracę. Specjalnie staram się wyglądać nieatrakcyjnie. Przez bardzo niskie poczucie własnej wartości nawet nie patrzę na eleganckie ubrania. Kiedy takie właśnie zakładam na różne okazje czy święta, czuję się głupio, jakbym nie zasłużyła na nie. Czuję, że jestem nikim i nie mam nawet prawa wyglądać z klasą.
Dodaj anonimowe wyznanie
Sama napchałaś sobie do głowy idiotyzmów, uwierzyłaś w nie i się nich trzymasz, mimo świadomości ich istnienia.
Ludzi lubią sami sobie robić krzywdę.
Pokochaj siebie samą i uwierz, że wszyscy jesteśmy tyle samo warci.
W jaki sposób?
Bzdura, ludzie nigdy nie byli, nie są i nie będą równi.
Jak to mówią, nikt ci nie pomoże jeżeli na to nie pozwolisz.