#hMliX
Zapracowana i zawsze mądrzejsza od wszystkich w pracy, okazała się po prostu ponadprzeciętnie głupia. Sprawdzanie, co tam robiła dziś w biurze i po pracy stało się dla mnie rutyną. Wiedziałem, kiedy planuje urlop, o którym wszystkim powie ostatniego dnia. Wiedziałem, że wcale nie jedzie do Karpacza, tylko leci na Fuertę i że przez 8 godzin wyszukiwała promocji na kostiumy kąpielowe, czytała życiorys Edyty Górniak i sprawdzała ile lat ma Cezary Pazura, zamiast przygotowywania raportu, na który tak głośno narzekała. W końcu widziałem, jak zajmuje się dzieckiem po notorycznie wypisywanych hasłach „Jak zająć sześciolatka na godzinę”, „Jak upiec ciastka w 5 minut”, „Jedzenie dla dziecka na wynos”, „Jak dziecko połknęło guzik, to czy muszę jechać na pogotowie?”, „Gorączka dziecka co to znaczy?”, „Czy jak wyjdę, to dziecko budzi się w nocy?”. Facepalm za każdym razem. Brak podwyżek dziwnie zbiegał się z „odsysanie podbródka Warszawa” i „tania sprzątaczka codziennie”. Do tego były: „gotowa umowa wzór”, „o czym rozmawiać z podwładnym”, „jakie miny wzbudzą respekt pracownika”... WTF? :D
Wyrzuty sumienia pojawiły się, kiedy wychodziła wcześniej z pracy, a ja wiedziałem, że chodzi o problemy małżeńskie i terapię. Ba, wiedziałem dokładnie, jakie to problemy, bo wszystko pełnymi zdaniami wyszukiwała w Google.
Nigdy się o tym nie dowiedziała, zmieniła kompa, więc problem zniknął sam, a i ja też już z nią nie pracuję. Pilnujcie, gdzie się logujecie!
Co jest głupiego w wyszukiwaniu pomysłów jak zająć się dzieckiem które szybko się nudzi, jaki posiłek na wynos czy jak szybko upiec ciastka? Albo w problemach w małżeństwie - one nieraz po prostu są, nie zawsze to nasza wina. Albo wzór umowy - Ty jako pracownik pewnie sam korzystałeś z wzoru podania o pracę albo CV, a jeśli ktoś inny Ci pisał to pewnie też według jakiegoś wzoru. W sumie to zachowałeś się niefajnie, jedyna nadzieja że sam zdajesz sobie z tego sprawę.
Dokładnie. Pewnie prawie każdy wyszukuje w Internecie różnego rodzaju bzdury.