#hFdVA
Nie jestem w stanie dokładnie określić, kiedy miało to miejsce, jednak wiem, że sytuacja działa się, kiedy byłem w podstawówce – około 17-20 lat temu.
Była zima, sroga. Wraz z przyjaciółmi i z resztą sąsiadów po południu postanowiliśmy pozjeżdżać na sankach z górki, która znajdowała się nieopodal mojego domu. W tamtych czasach w sobotę około południa puszczano nowy odcinek Scooby-Doo. Zdecydowaliśmy, że nowy epizod obejrzymy u mnie. I wszystko byłoby dobrze, dopóki matka nie odkryła wieczorem, że zaginął jej portfel. Wtedy zaczęło się piekło. Mój ojciec wpadł w szał. Postanowił, że wspólnie z braćmi będziemy klęczeć... na ziarnach jakiegoś zboża z rękami uniesionymi do góry. Nie przez chwilę, ale przez całą noc.
Dokładnie pamiętam, ile mamuśka łez wylała, jak prosiła ojca, by zakończył karę. Jednak on, siedząc w salonie, przychodził co chwilę do nas, by poprawić nam ręce, które opadały z bólu i ze zmęczenia. Żaden z trójki braci nie przyznał się do kradzieży, mimo „tortur”.
2-3 dni później, kiedy byłem już po szkole, do naszych drzwi zapukała sąsiadka, która mieszkała około 200-250 metrów od mojego domu. Okazało się, że jej syn, który uczył się w tej samej klasie co mój starszy brat, zabrał ten portfel.
Można powiedzieć, że to koniec historii, jednak pamiętam słowa matki, która nakazała ojcu przeprosić nas. Jednak on stwierdził, że nie jest od przepraszania i nic w tym kierunku nie zrobi.
Najlepsze jest to, że pamiętam tatuśka jako zajebistego człowieka, a matkę jako tyrana.
Smutne
To nie "tortuty", a po prostu tortury.
Zróbcie mu tak na starość.