Jeżeli kiedykolwiek myśleliście, że druga połówka zerwała z wami z głupiego powodu, to pomyślcie sobie, że moja narzeczona (!) zostawiła mnie, bo chciałem zrobić pranie i przez przypadek zafarbowałem jej białe koszule na różowo.
Dodaj anonimowe wyznanie
E, tam. Tylko czekała na takie "pranie", żeby zwiać.
To był tylko pretekst, Maleńki.
a mi się wydaje że trochę się tego nagromadziło, a koszule przelały czarę goryczy i nie wytrzymała :) rzuceni faceci mają tendencję do takiego stawiania sprawy, żeby tylko oczernić swoją ex jaka to głupia jest że rzuca z tak błahego powodu
jak zrobiles to setny raz to sie nie dziwie
No nie wiem, czy rzuciłabym w diabły swojego męża, gdyby nawet po raz setny zrobił źle pranie.
Zależy który to już raz ;)
Mój mąż często ma takie wpadki, ale za lepiej zrobione pranie bym go nie sprzedała :p
"Zerwała z tobą z głupiego powodu" tylko jeśli jesteś pewny, że to jedyna rzecz, którą zrobiłeś źle. Musiało nie grać u was coś więcej (nie wnikam czy bardziej przez ciebie czy przez nią, bo zwykle wina leży po obu stronach) i pewnie już od jakiegoś czasu zastanawiała się, czy to jest na pewno dobry pomysł, żeby się z tobą hajtać. Btw, też bym się wkurzyła o takie coś, nienawidzę kiedy ktoś niszczy moje rzeczy, nawet jeśli zrobi to niechcący. W takich sytuacjach po szczerym "przepraszam" zawsze wybaczam, ale jednak pozostaje gorycz i niechęć do winnej osoby. Poza tym, friendly reminder, że rzeczy mają dla każdego inną wartość - mogą przypominać o czymś z przeszłości, wiązać się z jakąś historią itp. Coś, co dla jednego jest tylko kawałkiem materiału dla innego jest ulubionym ciuchem, który kojarzy się z czymś miłym.
@Docha - O, to to to^ Rzucę taki przykład z mojego zakończonego już związku. Zdarzało się, że kupowałam coś dobrego (np. pudełko dobrych lodów, jakiś droższy, "fancy" ser i inne tego typu rzeczy) sama, za swój hajs. Jak facet zapytał czy może zjeść, to zawsze się podzieliłam i nigdy nie byłam o zła czy smutna kiedy sam kończył jakąś zakupioną przeze mnie Dobrą Szamę... o ile wiedziałam o tym fakcie. Dla odmiany, STRASZNIE wkurwiało mnie kiedy okazywało się, że coś "mojego" zniknęło z domu bez pytania. Mimo paru rozmów na ten temat do gościa nigdy nie dotarło o co mi chodzi i powtarzał swoje teksty z kolekcji "o jezuu, czemu się tak denerwujesz ŻE ZJADŁEM CI *COŚ TAM*?". Nie rozumiał, że problem nie leży w tym, że "coś mi zjadł", tylko w fakcie, że nie zapytał xD Ale dobra, do czego dążę? Otóż w temacie koszul padło właśnie coś podobnego: że trzeba je potem odkupić. Czyli podjąć wysiłek, wybrać się do sklepu, znaleźć daną rzecz i wyłożyć na nią hajs. Nie musi chodzić o akt zniszczenia czy odebrania - można wkurzyć się o sam fakt, że musimy jeszcze raz zajmować się kupowaniem tego samego :')
Zdarza się
To wcale nie był głupi powód 😂
Heh, przypomniało mi się rudy facet zerwał ze mną kontakt po tym jak wydawał się strasznie na mnie nastawiony i zaciekawiony moją osobą bo na portalu randkowym nie podałam wszystkich informacji o sobie dla wszystkich a chciałam pozostawić je tylko dla poszczególnych osób by przekazać je prywatnie.