Jestem młodą mamą, moja córka ma niespełna rok. Kocham ją nad życie, ale zdarza mi się powiedzieć o niej per "gówniak" czy "kaszojad".
"Bachorem" nazywam ją jedynie w myślach, jak bardzo mnie zirytuje xD
Śmieszą mnie osoby (najczęściej madki), które w internetach spinają się o używanie wspomnianych słów, często kierując do adwersarzy masę gorszych inwektyw.
Ja swoje dziecię nazywam demonem, potworątkiem, pasożytem,kaszojadem i gówniakiem lub obsrancem (gdy zawartością pieluchy próbuje zniszczyć moje zdrowie psychiczne), ale to moje dziecko. Cudzego tak nie nazwę. Nie spinam pośladów gdy ktoś o moim powie per gówniak, bo co mnie to w sumie obchodzi, ale jak dla mnie to trochę brak kultury i dlatego nie łapie tej mody. Jak dorosłej obcej osoby nie nazwę spaślakiem, smierdzielem ect. tak obcego dziecka obsrańscem.
MothInFire
A to że ktoś swojego brajana nazywa bombelkiem, dzidzieczkiem czy cokolwiek mu się podoba też średnio mnie obchodzi. Jego dziecko. Jak nie chce żeby ktoś wtryniał nos do mojego, tak nie wtryniam do cudzych. Łatwiej się tak żyje, polecam ;)
Vampire7
A ja moje nazywam dzidzią, która zamienia się w dzidziołaka :P A oprócz tego jest Kiziorem i Kiziolejroskiem, Kiziołakiem i smrodkiem ;) I jeszcze pewnie wiele innych, ale takich raczej pieszczotliwych :)
Mnie wkurzają fasolki i groszki.
Byłam dziś u położnej, serio jak mi zaczęły 2 kretynki nawijać jak do debila "a jak tam grosecek siem ma", "a co tam fasolka w brzusiu sie wierci", to zjebałam i poradziłam przesiąść się pod drzwi do gabinetu psychiatry i logopedy.
PrzezSamoH
Też nie pasują mi te określenia. Po obejrzeniu zdjęć, jak wygląda w danym tygodniu dziecko moje osobiste dostało początkowo ksywkę mały dinozaur ;) Do póki nie wybierzemy imienia mówię "moje młode". Jak ciąża mi wyjątkowo doskwiera to narzekam na "pasożyta", tego to już rodzina nie może znieść ;)
Anonwho
Rozumiem, że to może irytować, ale podejrzewam, że te kobiety chciały być po prostu miłe. Nie mogłaś im zwrócić uwagi w normalny sposób, musiałaś od razu na nie tak naskakiwać?
bazienka
jestes moim mistrzem
bazienka
okreslenia jak okreslenia, ale to brzmi jak ciezkie uposledzenie umyslowe, takie pyplanie
fckgworld
Sorry, ale one maja prawo przeżywać te ciążę po swojemu, mogą sobie nazywać swoje dzieciaki jak chcą.
matriarchat
O ile określenie "pociecha" nie jest infantylne, to "fasolki", "groszki", "dzidziusie", "dziubusie" już bardzo. I trzeba być niespełnym rozumu albo upośledzonych umysłowo, żeby paplać, ciuciać, sruciać i seplenić do dziecka. Mnie osobiście najbardziej rozwala jak ktoś zwraca się do dziecka w trzeciej osobie. "A co tam Ania zrobiła? Kupkę Ania zrobiła". "Zosia musi zjeść obiadek, bo Zosia nie urośnie jak nie zje obiadku". To jest ewidentne wprowadzanie w błąd dziecka, które ma jeszcze problem z określeniem swojego "ja".
aceofspades
A mnie wkurza, gdy słyszę jak ludzie mówią o sobie w osobie trzeciej, np. "daj mamie buzi", "mamusia cię kocha" (albo w tym przypadku jeszcze gorsze połączenie, jak już wyżej ktoś napisał, gdy wychodzi coś w stylu "mamusia kocha anusie". W ogóle zauważyłam, że to jest bardzo powszechne i nie rozumiem dlaczego tak ciężko powiedzieć do dziecka "daj mi buzi" czy zwykłe "kocham cię". Traktowanie dzieci jak upośledzone umysłowo istoty, które nie rozumieją co się do nich mówi, jest naprawdę wkurzające.
VforVendetta
@PrzezSamoH czyżby pasożyt zapożyczony od Chyłki ? ;)
PrzezSamoH
VforVendetta - jeśli chodzi Ci o serie książek to nie jestem z nią zapoznana, może w przyszłości :)
Cóż. Jedni czule nazywają dzieci fasolkami, bobaskami, etc. Inni bachorami.
Czasami wypowiedziane czy pomyślane "bachor", "szarańcza", "kaszojad" mają w sobie więcej ciepła i miłości niż fasolka.
Jak mnie to drażni. Określenie "madki". Nosz cholera, każdy ma swój plan na wychowanie dzieci i może się to komuś nie podobać. Ja za to Ciebie mogłabym nazwać madką. Miło by Ci było?
Pamietam jak ja po 5 miesiącach codziennych kolek uznalam, ze juz najgorsze minelo.. Po kilku dniach zaczely wyżynac sie ząbki. Kocham syna ponad wszystko, uwielbiam,ubóstwiam. Podczas tych histerii bujalam, pokazywalam zabawki, pochodziłam do okna, mowilam mile slowa.. Az raz nie wytrzymalam.. Wyszeptalam mu do ucha 'no uspokoj sie w komcu moj ty przykry obowiazku'. Minely 2 minuty i zasnal..
Nich sobie każdy nazywa dziecko jak chce to ich indywidualna sprawa, czy to dzidzia, fasolka, maluszek, gówniak czy pęknięta guma i nic nam do tego
Ja swoje dziecię nazywam demonem, potworątkiem, pasożytem,kaszojadem i gówniakiem lub obsrancem (gdy zawartością pieluchy próbuje zniszczyć moje zdrowie psychiczne), ale to moje dziecko. Cudzego tak nie nazwę. Nie spinam pośladów gdy ktoś o moim powie per gówniak, bo co mnie to w sumie obchodzi, ale jak dla mnie to trochę brak kultury i dlatego nie łapie tej mody. Jak dorosłej obcej osoby nie nazwę spaślakiem, smierdzielem ect. tak obcego dziecka obsrańscem.
A to że ktoś swojego brajana nazywa bombelkiem, dzidzieczkiem czy cokolwiek mu się podoba też średnio mnie obchodzi. Jego dziecko. Jak nie chce żeby ktoś wtryniał nos do mojego, tak nie wtryniam do cudzych. Łatwiej się tak żyje, polecam ;)
A ja moje nazywam dzidzią, która zamienia się w dzidziołaka :P A oprócz tego jest Kiziorem i Kiziolejroskiem, Kiziołakiem i smrodkiem ;) I jeszcze pewnie wiele innych, ale takich raczej pieszczotliwych :)
Mnie wkurzają fasolki i groszki.
Byłam dziś u położnej, serio jak mi zaczęły 2 kretynki nawijać jak do debila "a jak tam grosecek siem ma", "a co tam fasolka w brzusiu sie wierci", to zjebałam i poradziłam przesiąść się pod drzwi do gabinetu psychiatry i logopedy.
Też nie pasują mi te określenia. Po obejrzeniu zdjęć, jak wygląda w danym tygodniu dziecko moje osobiste dostało początkowo ksywkę mały dinozaur ;) Do póki nie wybierzemy imienia mówię "moje młode". Jak ciąża mi wyjątkowo doskwiera to narzekam na "pasożyta", tego to już rodzina nie może znieść ;)
Rozumiem, że to może irytować, ale podejrzewam, że te kobiety chciały być po prostu miłe. Nie mogłaś im zwrócić uwagi w normalny sposób, musiałaś od razu na nie tak naskakiwać?
jestes moim mistrzem
okreslenia jak okreslenia, ale to brzmi jak ciezkie uposledzenie umyslowe, takie pyplanie
Sorry, ale one maja prawo przeżywać te ciążę po swojemu, mogą sobie nazywać swoje dzieciaki jak chcą.
O ile określenie "pociecha" nie jest infantylne, to "fasolki", "groszki", "dzidziusie", "dziubusie" już bardzo. I trzeba być niespełnym rozumu albo upośledzonych umysłowo, żeby paplać, ciuciać, sruciać i seplenić do dziecka. Mnie osobiście najbardziej rozwala jak ktoś zwraca się do dziecka w trzeciej osobie. "A co tam Ania zrobiła? Kupkę Ania zrobiła". "Zosia musi zjeść obiadek, bo Zosia nie urośnie jak nie zje obiadku". To jest ewidentne wprowadzanie w błąd dziecka, które ma jeszcze problem z określeniem swojego "ja".
A mnie wkurza, gdy słyszę jak ludzie mówią o sobie w osobie trzeciej, np. "daj mamie buzi", "mamusia cię kocha" (albo w tym przypadku jeszcze gorsze połączenie, jak już wyżej ktoś napisał, gdy wychodzi coś w stylu "mamusia kocha anusie". W ogóle zauważyłam, że to jest bardzo powszechne i nie rozumiem dlaczego tak ciężko powiedzieć do dziecka "daj mi buzi" czy zwykłe "kocham cię". Traktowanie dzieci jak upośledzone umysłowo istoty, które nie rozumieją co się do nich mówi, jest naprawdę wkurzające.
@PrzezSamoH czyżby pasożyt zapożyczony od Chyłki ? ;)
VforVendetta - jeśli chodzi Ci o serie książek to nie jestem z nią zapoznana, może w przyszłości :)
@PrzezSamoH mogę jedynie polecić;)
No i?
Cóż. Jedni czule nazywają dzieci fasolkami, bobaskami, etc. Inni bachorami.
Czasami wypowiedziane czy pomyślane "bachor", "szarańcza", "kaszojad" mają w sobie więcej ciepła i miłości niż fasolka.
Jak mnie to drażni. Określenie "madki". Nosz cholera, każdy ma swój plan na wychowanie dzieci i może się to komuś nie podobać. Ja za to Ciebie mogłabym nazwać madką. Miło by Ci było?
o dziewczyno, a jak napiszesz, ze dziecko "ryczy" albo drze morde/ryja" w sklepie, to dopiero jest fajt
gratuluje dystansu :)
Mam IDENTYCZNIE
Ja mojego ukochanego psa często nazywam paskudą, więc rozumiem. :D
Pamietam jak ja po 5 miesiącach codziennych kolek uznalam, ze juz najgorsze minelo.. Po kilku dniach zaczely wyżynac sie ząbki. Kocham syna ponad wszystko, uwielbiam,ubóstwiam. Podczas tych histerii bujalam, pokazywalam zabawki, pochodziłam do okna, mowilam mile slowa.. Az raz nie wytrzymalam.. Wyszeptalam mu do ucha 'no uspokoj sie w komcu moj ty przykry obowiazku'. Minely 2 minuty i zasnal..