Pracuję w małej firmie, w której pracodawca wpadł w poważne kłopoty kadrowe, które spowodowały może jeszcze nie kłopoty finansowe, ale wyraźny spadek dochodów. Zmierzam do tego, że zrozumiałem, iż to idealny moment do wykorzystania problemów szefa i zażądania podwyżki. A jednak się boję, bo to wiąże się z poważną rozmową i zapamięta mnie jako tego, który wykorzystał jego ciężki czas. Moralność takiego zachowania to druga strona medalu, bo to trochę jak kopanie leżącego. Dodatkowo gdzieś z tyłu głowy jest cień szansy, że może mnie jednak w przypływie złości zwolnić.
Ciężko mi zaakceptować, że jestem takim tchórzem i nie potrafię wykorzystać czyjejś słabości jako sprzyjających okoliczności. Czuję się trochę jak taki nikt.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jako pracodawca, dałbym ci podwyżkę bez problemu, ale po uspokojeniu sytuacji w firmie, w zależności od twojej przydatności dla niej, byłbyś pierwszym do odstrzału.
Hasło - klucz: "w zależności od Twojej przydatności dla niej". Jeśli da się łatwo znaleźć taniej pracownika, który szybko osiągnie poziom autora - może i tak. W każdej innej sytuacji niekoniecznie. Ale braki kadrowe nie biorą się znikąd.
Nikt nie zadba o twoje interesy, jeżeli sam tego nie zrobisz.
Co najwyżej odmówi. Pytanie o podwyżkę, to nie powód by kogoś zwalniać.
Jaka moralność tego zachowania? Jeśli dobrze się domyślam braki kadrowe -> robisz za więcej niż jedną osobę. Jak dasz radę to powiedz, że pociagniesz za brakujące osoby, ale nie będziesz nadwrezal swojego zdrowia za stara stawkę.
Jeżeli chodzi tylko o to, że pracownicy się pozwalniali, a on zobaczył, że tak lżej dla jego portfela, wal po podwyżkę.
Zwiększenie obowiązków to jest wystarczający argument.
A pracodawca i tak czy siak może Cię w każdej chwili zwolnić.
Źle o tym myślisz. Po pierwsze, nie jesteś nikim, tylko ważnym elementem przedsiębiorstwa, który w tym trudnym momencie jest podwójnie istotny dla jego działania. Po drugie - jest mniej pracowników z pewnością masz teraz więcej obowiązków. Nie widzę powodów, by nie miał się z tym wiązać wzrost wynagrodzenia.
Ważne jak przedstawisz temat ("język korzyści" itd.) nie wiem jaka branża i konkretne realia, ale zawsze możesz odpalić se jakiegoś czata gpt, żeby Ci przygotował kulturalną acz asertywną formę przedstawienia sprawy.
Gdyby to była odwrotna sytuacja, to on by się nie przejmował. Po prostu powiedz, że skoro masz więcej obowiązków to domagasz się podwyżki. Kulturalnie, ale stanowczo