#h74Cu

Stoję przed poważnym dylematem.

Pracuję w małej firmie, w której pracodawca wpadł w poważne kłopoty kadrowe, które spowodowały może jeszcze nie kłopoty finansowe, ale wyraźny spadek dochodów. Zmierzam do tego, że zrozumiałem, iż to idealny moment do wykorzystania problemów szefa i zażądania podwyżki. A jednak się boję, bo to wiąże się z poważną rozmową i zapamięta mnie jako tego, który wykorzystał jego ciężki czas. Moralność takiego zachowania to druga strona medalu, bo to trochę jak kopanie leżącego. Dodatkowo gdzieś z tyłu głowy jest cień szansy, że może mnie jednak w przypływie złości zwolnić.

Ciężko mi zaakceptować, że jestem takim tchórzem i nie potrafię wykorzystać czyjejś słabości jako sprzyjających okoliczności. Czuję się trochę jak taki nikt.
Velasco Odpowiedz

Zastanów się, czy sytuacja w firmie jest chwilowym kryzysem, czy początkiem końca. Spróbuj pomyśleć z jakiego powodu wynikają te problemy - może ludzie uciekają z tonącego statku?
Jeżeli uważasz, że zasługujesz na podwyżkę, jesteś dobrym pracownikiem i nie masz nic sobie do zarzucenia, to jak najbardziej możesz zapytać. Niczym nie ryzykujesz. Albo dostaniesz podwyżkę, albo przynajmniej będziesz wiedział, jak wygląda Twoja sytuacja w firmie. Jeśli jesteś dobrym pracownikiem, to nie ty powinieneś obawiać się zwolnienia, tylko szef straty dobrego pracownika.
A jeżeli jesteś z tych, co przychodzą odbębnić te ileś tam godzin, to siedź cicho i nie wychylaj się, bo jak firma będzie się sypać to jesteś jednym z pierwszych w kolejce do odstrzału.

Novara

Warto znać sytuację w firmie - żeby się później niemiło nie zdziwić. Warto też znać swoją pozycję w firmie, czy Twoje ew. odejście było by dużą stratą, którą cieżko było by nadobić, czy szef bez problemu znalazł by kogoś o podobnych kwalifikacjach, na Twoje miejsce.

Novara Odpowiedz

Pracownika nie powinna obchodzić zła sytuacja w firmie (chyba że wynika to z jego winy). Za określoną pracę na określonym stanowisku, powinny stać określone pieniądze, regulowane poziomem płac w innych firmach, na podobnych stanowiskach, w danym regionie, doświadczeniem, kompetencjami, stażem pracy i jakością wykonywanej pracy. Jeżeli uważasz, że zarabiasz zbyt mało i nie akceptujesz tego - poproś o podwyżkę. Jeśli jej nie dostaniesz, to zawsze możesz odejść i szukać czegoś innego.
W pracy nie ma moralności na linii szef - pracownik. Możecie się pywatnie lubić, ale tu liczą się interesy. Jeżeli wasze interesy nie będą się pokrywać to się prędzej, czy później rozstaniecie się. Przy czym ty powinieneś dbać prze wszystkim o swoje dobro, a nie firmy/szefa.
Nawet jest takie przysłowie: "Kochajmy się jak bracia, ale rozliczajmy jak Żydzi".

livanir Odpowiedz

Logiczne i rozsądne rady już dostałeś, to ja pójdę w emocjonalna:
szef był zawsze ok wobec Ciebie, chcesz miłych stosunków i by bez problemu puszczał Cię wcześniej? Powiedz mu że planujesz niedługo wnieść o podwyżkę jak sytuacja się ustabilizuje. Oczywiście jeśli to chwilowy kryzys.
Jeśli długi lub szef jest chamem, wal do niego. Nie ma co być dobrym, jeśli nas tak nie traktują. To nie kopanie niewinnego leżącego, a oddanie komuś kto się przewrócił kopiąc innych.

ludojadow Odpowiedz

Jak nie zaryzykujesz, to zawsze będziesz nikim xD Od października studiuje zaocznie i nie mogłem pogodzić roboty na czterobrygadowce z wolnym na zjazdy xD Poszedlem do kierownika produkcji z myślą że albo mnie wywali za bycie beszczelnym i zabiorę się za wykonczeniowkę, albo się dogadam xD Powiedzialem mu co studiuje i że potrzebuję wolnych 2-3 weekendów w miesiącu żeby ogarnąć zjazdy i jeżeli umożliwi mi naukę, to nie usłyszy nigdy wiecej o l4 xD Wywalczylem więcej niż chciałem, kilka dni później dostałem odpowiedz, że od 1 grudnia, dostaje próbna na brygadzistę, bo zwalnia się miejsce, będę miał wolne weekendy i czy potrafię wskazać jakiegoś ogarniętego chłopa który zrobi za mnie robotę jak będę miał zjazdy, a jak skończę studia i udowodnię, że potrafię zarządzać ludźmi, to widzi we mnie przyszłość i potencjał jako zastępca kierownika zmiany XD 30 min pierdzielił jaką to firma daje mi szanse i jak bardzo mam być wdzięczny XD No i miał racje XD W marcu zostałem brygadzistą i jedynym poważnym minusem jest, że jestem teraz biedakiem Xd 800 zł za studia, 2300 kredo z opłatami za chatę, a WIBOR zapierdziela w górę jak opętany, żarcie, treningi, odżywki, utrzymanie samochodu i to wszystko przy zarobkach 5100 netto, tylko dlatego, że mam mniej niż 26 lat i nie płacę podatku, a że mam 25 lat, to za rok chyba będę musiał sprzedać samochód i zapierd...lać do roboty hulajnogą, albo jeść tylko pasztetową z chlebem, bo na l4 zgodnie z umową żeby sobie dorobić na boku nie mogę już iść XD Nie stać mnie teraz na normalne buty, a na baletach jestem trzeźwy, bo na alko w klubowych cenach też nie mam hajsu, ale nie żałuję, ze postawiłem sprawę na ostrzu noża, kto nie ryzykuje ten nie pije szampana czy jakoś tak to było xD

Honorata40

Lepiej było kiedy nie dodawałeś komentarzy. Jako użytkowniczkę która jedynie obserwuje, tym razem zmusiłeś mnie do zabrania głosu.

ludojadow

@Honorata
Przepraszam, że musisz czuć dyskomfort czytając moje komentarze, ale nie jestem w stanie obiecac, że to się nie powtórzy xD Byłem zajęty to nie pisałem xD

Honorata40

Czym byłeś zajęty? Samotnym piciem alkoholu na balkonie swojego mieszkania?

ludojadow

@Honorata
Nie takim samotnym XD Poznałem laske z cudowną dupcią i razem ładowaliśmy alko na balkonie i nie tylko i tak dwa miechy zleciały XD W robocie zapierdziel, a dni wolne pozajmowane ważniejszymi rzeczami niż anonimowe xD Internet to nie całe moje życie, jak co niektórych tutaj xD

Honorata40

Jesteś obrzydliwy.

AjHejdDisGejm

Mocno średni troll

Dragomir Odpowiedz

Jeśli pieniądze są dla Ciebie najważniejsze to i tak jesteś świnia, nieważne co zrobisz. Nie kryj swojej świńskości i do dzieła.

hugendubel Odpowiedz

Nie rób tego. Jak Ukraińcy wrócą ty wylecisz natychmiast. Nawet jak to będzie za rok to twój zysk nie przekroczy dziesięciu tysięcy.

Iguannna

Jeżeli jest robolem za najniższa krajowa którego można zastąpić człowiekiem bez języka to fakt, może się bać utraty pracy przez napływ Ukrainy.

DioBrando

Iguannna - sama niezbyt dobrze radzisz sobie z pisaniem w języku ojczystym, a gardzisz innymi ludźmi.

Xanx Odpowiedz

A gdybyś tak poszedł do szefa, porozmawiał o podwyżce ale powiedział że no widzisz jak sytuacja wygląda w firmie i jeśli się zgodzi (na piśmie oczywiście) to poczekasz na tą podwyżkę kilka miesięcy aż firma wróci do życia. Nie dość że możesz wywalczyć co chcesz a nawet więcej to zostaniesz bohaterem który myśli o firmie i wie co się w niej dzieje

montana8419

A później szef się wypnie, a ta obietnica na i tak w rzeczywistości jest g.. warta. To nie ma żadnego uzasadnienia prawnego. Szef uzna, że firma nadal jest w trudnej sytuacji (i tak parę lat). Lepiej taką sprawę załatwić od razu - wóż albo przewóz.

Novara

Chyba szef nie doceni takiego bohaterstwa.
@montana8419
Obietnice nic nie kosztują, a gdy sytuacja się poprawi, to autor wyznania może nie być już tak potrzebny firmie.

Xanx

W czym problem spisać umowę z terminem wejścia w życie?

Ifyoulikeme Odpowiedz

Pytanie tylko, czy nie idziesz po podwyżkę, bo tchórzysz (boisz się konsekwencji), czy nie idziesz, bo przyzwoitość walczy w tobie z chęcią wykorzystania sytuacji? Jeśli pracodawca był do tej pory w porządku wobec ciebie, nie idź teraz. Wyobraź sobie odwrotną sytuację, że np. bardzo potrzebujesz pracy i pieniędzy np. z powodu choroby kogoś w rodzinie, a pracodawca wykorzystuje to żeby ci dołożyć 2x tyle obowiązków, bo i tak nie masz wyjścia. Jak byś się czuł? Chciałbyś w przyszłości dalej dla niego pracować? Jeśli twój pracodawca jest właśnie takim człowiekiem, to próbuj (ale ryzykujesz że może całkiem zwinąć interes bo mu się przestanie opłacać), jeśli nie, to może lepiej się wstrzymaj i daj mu się odkuć.

MaryL Odpowiedz

Wiesz, zakładając, że to nie jest jakaś firma startup, albo mała, gdzie jesteście jak rodzina, jesteście ekipa przyjaciół itd, to ogólnie szef nie powinien przenosić odpowiedzialności za swoje porażki na Ciebie. A pretensje o pytanie o zasłużona podwyżkę by takim czymś było. Jeśli jesteś więcej warty na rynku pracy niż dostajesz, no to wytłumacz, że rozumiesz sytuację, ale twoje kredyty też się nie spłacą i śmiało, pytaj!

Ale jeżeli jedynym twoim atutem jest to, że jesteś, a inni odeszli, i chcesz wykorzystać sytuację, gdzie normalnie nie masz szans na lepsze wynagrodzenie nigdzie indziej, no to jeśli nie jesteś świnia, to przynajmniej cwaniaczkiem. Ja bym tak nie zrobiła.

Dodaj anonimowe wyznanie