#h1U61

W dniu mojego ślubu zabrakło tylko jednej rzeczy. Mojej narzeczonej. Dzień wcześniej normalnie się widzieliśmy, na noc każde z nas pojechało do swojego rodzinnego domu się przygotować, a rano zniknęła. Zmieniła numer telefonu, pozamykała swoje profile w internecie i wyjechała.

Minął właśnie rok, odkąd nie zamieniłem z nią nawet słowa. 365 dni, w trakcie których czułem się za każdym razem tak samo beznadziejnie, jak w dniu "naszego ślubu". Wciąż nie mogę się z tym pogodzić.
Anonwho Odpowiedz

A jej rodzina nic nie wie o powodach ucieczki ani gdzie teraz jest? Ja na twoim miejscu zrobiłbym wszystko, żeby z nią porozmawiać i żeby spojrzała mi prosto w oczy. Wyjaśnienia należą ci się jak psu buda.

CzekoladaMniamMniam Odpowiedz

Nie była gotowa na ślub z tobą. Myślę, że mogła ci dać znać o tym w mniej spektakularny sposób.

marcin123123

Jakby to facet tak zrobił, to byś zwyzywała go od świni, ale że kobieta uciekła to poprostu "nie była gotowa na ślub z tobą".

tramwajowe Odpowiedz

Jestem ciekawy opisu tej sytuacji z strony niedoszłej panny młodej.

ProstowOczy Odpowiedz

strasznie postąpiła. Mogła chociaż dać znać, że odwołuje ślub i że jej nie będzie. Trzymaj się, teraz Ci się to wydaje niemożliwe, ale w końcu przyjdą dni, kiedy zauważysz, że wszystkie te negatywne uczucia stopniowo się oddalają. Pamiętaj tylko, żeby przez tę sytuację nie spieprzyć sobie reszty życia podejściem typu "już nigdy z żadną się nie zwiążę", "nigdy nikomu nie zaufam" itd. - bo z takim podejściem tylko siebie skrzywdzisz. Będzie jeszcze dobrze, a ona niech się goni.

PrinceVegeta Odpowiedz

To jedno ze smutniejszych wyznań, jakie tu widziałem. Jeszcze Ci trochę zejdzie... ale małymi krokami, najpierw jakieś wyjazdy ze znajomymi, potem pierwsze niezobowiązujące randki - najlepiej Tinder: ktoś zupełnie nowy w Twoim życiu. Aż pewnego pięknego dnia się obudzisz i stwierdzisz, że jej nie kochasz. A w końcu znowu się zakochasz... ale to czy z happy endem to już inna sprawa.

Kanapkazpasztetowa Odpowiedz

Bardzo mi przykro. Siostra mojego byłego chłopaka została porzucona w taki sam sposób i w konsekwencji omal nie popełniła samobójstwa. Piszę o tym tylko dlatego, że choć wydawało się jej to niemożliwe, odbudowała swoją wiarę w ludzi i poczucie własnej wartości. Teraz jest jedną z najsilniejszych osób jakie znam, pewna siebie, przebojowa i w szczęśliwym związku. Jest nadzieja, trzeba sobie tylko dać czas, trzymam kciuki!

Patkapsychopatka Odpowiedz

A może śmieci wyniosły się same ?

Furiatka

Bardzo modne powiedzenie na anonimowych, ale to w ogóle nie o to chodzi. MrsDillinger to trafnie skomentowała

Skrzat Odpowiedz

Mimo wszytko dobrze, że zniknęła przed ślubem, a nie po.

kasiao1401 Odpowiedz

ja bym się cieszyła na Twoim miejscu. Skoro laska uciekła tuż przed ślubem zamiast z Tobą o wszysykim porozmawiać to świadczy tylko o jej niedojrzałości. Raczej i tak związek na dluższą metę z taka dziewczyną by nie wypalił. Głowa do góry, nie ma co rozpamiętywać. Nie trać życia na płakanie za osobą niewartą tego.

FoxyLadie

Ten komentarz jest tak głupi, że brak słów. Oby tobie coś takiego się przytrafiło, zobaczysz jak fajnie jest być pocieszanym w stylu 'powinnaś się cieszyć'.

Jigglypie

@FoxyLadie nie życz drugiemu co Tobie niemiłe...

kasiao1401

@FoxyLadie a co, powinien płakać za jakąś głupią idiotką? Czasu nie cofnie, ona do niego nie wróci. Potraktowała go jak zwykłego śmiecia znikając bez jakiegokolwiek wyjaśnienia. Jasne że takie rozstanie boli ale nie ma sensu się na tym ciągle skupiać i rozpamiętywać. Dobrze że zniknęla przed ślubem. Co by było gdyby zostawiła autora samego z np. 3 dzieci?

FoxyLadie

Też tak kiedyś myślałam, dopóki nie zakochałam się do granic. I mimo, że wiesz, że nie warto itp, to nie czujesz żadnej ulgi, tylko żal, ból i rozgoryczenie, na które żadne logicznie argumenty nie mają wpływu. A 'powinieneś się cieszyć' to najgłupsza forma pocieszenia.

ZielonaPigwa Odpowiedz

Zachowala sie jak gowniara, jak dziecko. Zamiast twardo okreslic swoje stanowisko, to spierdzielila. Masakra.

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie