Mojej rodzinę nigdy nie łączyły jakieś bliskie relacje, a już na pewno nie ze mną. Ojciec, nerwicowiec, praktycznie ze mną nie rozmawia, brat odezwie się tylko jak czegoś chce. Chcąc ocieplić stosunki przynajmniej z mamą, postanowiłam zaciągnąć ją na jakiś wypad. Dzwonię do swojej rodzicielki, cała w skowronkach, po czym wywiązuje się taka rozmowa:
- Mamo, słuchaj, wyjdziemy dziś gdzieś na zakupy?
- Znowu mi głowę zawracasz!
No cóż, przynajmniej próbowałam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Skąd ja to znam :/ moje relacje z mamą poprawiły się dopiero jak miałam 18 lat i wyprowadziłam się z domu ...
Pocieszające:D
Miałam na myśli to , że rozumiem autorke. Musiałam zająć się 'od zera' swoim życiem , żeby rodzice zauważyli, że mają córke.
Mam tak samo, tym bardziej, że dzieli nas ponad 1200 km, a czuje się bliżej niej niż gdy ta odległość wynosila kilka centymetrów.
Ooo, dałaś mi nadzieję, że może i u mnie relacje się poprawią po wyprowadzce :)
A wiesz czemu się poprawiły?
Bo zobaczyła, że Ciebie brakuje.
Mam to samo, wyjechałam z Polski i nagle moje relacje z rodzicielką się niesamowicie ociepliły. Dobrze, że z narzeczonym przynajmniej tak nie jest :D
To przykre. Ludzie najczęściej doceniają rodzinę dopiero wtedy jak źle im się dzieje czyli jak są chorzy itd.
Nie mow ze najczesciel bo istnieje mnostwo cudownych rodzin ktore z reszta znam :-)
Najczesciej*
Zresztą*
+ przecinki*
Pogadaj z mamą, że brakuje ci spędzania z nią czasu, bo kiedyś może być nagle za późno. Nie ma co się poddawać :)
U mnie też się poprawiły po wyprowadzce. Po prostu przestały istnieć. A przez chwilę nie żałuję.
*Ani - miało być
mam taką samą sytuację. chodzę na terapię
u mnie to samo z tata - odzywa sie do mnie najczesciej wtedy, kiedy chce mnie o cos opieprzyc, kiedy zrobie cos zle...
Tak mi przykro..:(
Marzę o tym, bo moja kochana rodzinka wreszcie się odczepiła... W sumie to po raz ostatni widziałam moją matkę w sądzie.
Tak, moja kochana mamusia oskarżała mnie o jakieś idiotyzmy, mając gdzieś fakt, że jestem w ciąży zagrożonej i przez to wszystko co chwilę lądowałam w szpitalu.
Chcecie się zamienić?
Współczuje. Ja mam też mamuśkę z piekła rodem. Nienawidzę tej baby. Wiecznie jestem krytykowana i porównywana z wszystkimi. Nigdy nie dość dobra.
Ale niedługo z chłopakiem wyjeżdżam zagranice i niech pluje jadem w samotności.
Zaznaczam że wielokrotnie próbowałam się dogadać,płaszczyłam się, i naprawdę ją kiedyś kochałam. Lecz miłość i nienawiść dzieli cienka linia.
To jest przykre ?
Nic na sile ;-)
A właśnie, że na siłę! Sama żałuję, że nie powiedziałam do mojego taty jak miałam okazję "Gdzieś mam twoje obowiązki, chodź na wreszcie ten obiad!"