#gktLF
Kilka miesięcy temu dowiedziałam się o pewnym ośrodku, w którym ludzie tacy jak ja odzyskiwali wzrok. Operacja odbyła się jakiś czas temu. Była bardzo skomplikowana, rokowania w granicach 50-60% i udało się... Po raz pierwszy od prawie dwudziestu lat zobaczyłam światło, kolory, obrazy, kształty. Uczucie nie do opisania. Pierwszy raz też widziałam "na własne oczy" męża.
Pierwsze słowa jakie powiedziałam: "O Boże, ty na prawdę jesteś rudy, nie żartowaliście". Rozpłakał się.
To jest właśnie przypadek, kiedy gały nie widziały co brały.
Wzięła kota w worku
Z pewnością lekarze pozwoliby Ci siedzieć przed komputerem/telefonem po takiej operacji. Ty sama też szanowałabyś odzyskanie wzroku tak by pierwsze co zrobić, to pisać wyznanie w internecie przy urządzeniu, które by Ci szkodziło. Poza faktem, że uszkodzenia narządu wzroku na poziomie "dzień/noc" są niemal niewyleczalne , nie odbywa się tylko jedna operacja, a rokowania to wcale nie 50-60%.
Po co wymyślać wyznania?
Zdajesz sobie spawe ze wcale nie trzeba patrzec w ekran piszac wyznanie? Moze autorka uzywa telefonu w ten sam sposob jak gdy nie widziala... po co od razu zarzucac zmyslanie wyznania, aco do uleczalnosci to wszystko zalezy od przypadku
@Toplook taka polska mentalność, niestety
Nie kompromituj się. Niewidomi od lat normalnie korzystają z komputera, komórek itp. mój niewidomy kolega błyskawicznie odpisuje na wszystkie wiadomości i smsy i jako jeden z nielicznych nie robi literówek, dba o znaki interpunkcyjne, używa wielkich liter w formach grzecznościowych, pisze z fantazją i ogólnie korespondencja z nim jest przyjemnością. Jeśli ktoś nie widział przez 20 lat z pewnością po odzyskaniu wzroku nie będzie natychmiast korzystał z komputera i telefonu jak widzący, tylko tak jak się do tego przyzwyczaił.
Jebaniec wiedział żeby ślepej szukać
I to się nazywa przepiękne wyznanie. Twój mąż musi cię naprawdę prawdziwie kochać :)
Życzę wam wszystkiego najlepszego, Cieszcie się życiem i bądźcie szczęśliwi ( chociaż wy już jesteście )
To się nazywa zmyślone wyznanie :)
Etanolan, nasza wyrocznia, nasz guru. Po czym wnosisz, że nie są szczęśliwi? Tak, zakładając, iż wyznanie jest prawdziwe.
Przecież nawet szympans załapałby, że to żart. Mater dei, jak pomyślę, że takie osoby mają prawo wyborcze, mogą wziąć kredyt, założyć rodzinę, to aż mi się słabo robi.
Wbij sobie to łba, że pisze się "naprawdę"
no nie ma jak pierdzielnac komplement ponizej podlogi
jak mi jeden- "masz ladne zmarszczki"... sa rzeczy, ktorych sie NIE mowi
w ogole- czeu lduzie maja taki problem z rudymi? kolor jak kolor, mi osobiscie podobaja sie takie miedziane wlosy, lepszy rudy niz mysi...
mocno nie sadze, zeby lekarz pozwolil ci przesiadywac przed ekranem... chyab ze w bardzo ograniczonym zakresie
Mąż nie rozpłakał się dlatego, że tym komplementem go uraziła, tylko dlatego, że był szczęśliwy, bo jego żona znowu widzi.
Grunt to nie brać wszystkiego do siebie, bo można zwariować, a mąż jak ma trochę dystansu do siebie to też się z tego śmieje.
Jeśli to prawda to ślepa z ciebie dziwka. No chyba, że to miał być żart I nie było w tym nuty roczarowania, bo nie mogę sobie wyobrazić jak się poczuł koleś, który pokochał ślepą kobietę I jak tylko coś zobaczyła to został oceniony przez pryzmat koloru włosów. Hipokryzja I pustak level +5000.
A stwierdzenie, że jes rudy, to ocenianie?!
Dokładnie, Koczek. Jestem w szoku czytając te pełne jadu komentarze. Ludzie, czemu wieszacie psy na autorce? Bo zażartowała, a jej mąż odczuwał potrzebę uzewnętrznienia się ze swoim wzruszeniem? Kobieta się cieszyła, w ten sposób dała temu wyraz. Nie wszyscy na jej miejscu rzuciliby jakimś wzniosłym, pięknym tekstem, niektórzy na silne emocje reagują podobnie jak ona. Chryste, takie rzeczy tłumaczyć...
99,9% komentujących doszukuje się sensu tam gdzie go nie ma, lub nie rozumieją ironii/sarkazmu/żartu tam gdzie jest i traktują opowieści na serio.