#giwqM

Zaczęło się gdzieś początkiem szkoły podstawowej, co prawda wtedy miałam parę dodatkowych kilogramów, wyróżniałam się wśród innych dzieci. Wyśmiewanie przez dzieci, czułam się ciągle obserwowana i odrzucona. W domu też nie znalazłam pocieszenia ani pomocy. 


Rodzice zawsze byli zajęci pracą, a potem robieniem kolejnych dzieci. Nigdy mi niczego nie brakowało pod względem materialnym, powiem nawet, że żyliśmy na wysokim poziomie-jednak miałam ciągły niedosyt ciepła i miłości. Może dlatego, że zawsze byłam jedynaczką i nagle pojawiła się kupa rodzeństwa jedno po drugim? Nie wiem. Gimnazjum-bunt totalny, czarne ubrania, ciężka muzyka, makijaże, farbowane włosy itd. Znalazłam wtedy mojego pierwszego chłopaka, metalowca, i się zaczęło. Odcinałam się od rodziców, starych przyjaciół. Zaczęły się papieroski, piwka, niekiedy narkotyki, bulimia-szybko pozbyłam się kilogramów które tak dokuczały od małego. Rodzice wiedzieli, że coś jest nie tak ale nie chcieli się mieszać-bunt młodzieńczy i koniec.


W "związku" pojawiła się przemoc-psychiczna i fizyczna, a na mojej skórze kolejne znaki po żyletce, w efekcie czego dziś około 40% mojego ciała pokrywają rozmaite blizny. Byłam zmuszana do okropnych rzeczy ale czułam, że nie mogę odejść. Robiłam wiele okropnych rzeczy tylko dlatego żeby ktoś był ze mną i mówił "kocham". Zamykałam się w sobie coraz bardziej. Pamiętam, że te 2 lata praktycznie przespałam. Sen był ucieczką od bólu psychicznego, lęków i poszukiwania ciepła, zrozumienia i miłości. Po 3 latach tego koszmaru ON poinformował mnie, że to koniec-ma inną. To był mój koniec świata. Płakałam, błagałam żeby został. Urwał kontakt. I po paru miesiącach pamiętam, że życie nagle się odmieniło. Jakby za użyciem magicznej różdżki. Blizny nareszcie zaczęły się goić i nie były już rozrywane przez kolejne ostrza żyletki. 


Poczułam, że to czas na zmiany. Dowiedziałam się, że można żyć inaczej i wcześniej byłam najzwyczajniej chora-chora na depresję. Zmiana stylu, zerwanie z bólem fizycznym. Zaczęły się licealne imprezki, nowi ludzie, nowa muzyka, wszystko było takie piękne i świeże. Zrozumiałam, że przez ostatnie parę lat byłam więźniem własnego związku i własnej psychiki. Do dziś jestem niesamowicie wdzięczna mojej mamie, że mnie z tego wyciągnęła. Pokazała, że można żyć inaczej niż płakać we własnym łóżku i marzyć o śmierci, otworzyła mi oczy i wyciągneła z ćpania i samookaleczania. 


Nareszcie po paru latach zaczęłam z nią rozmawiać, łapać kontakt i mówić "kocham". Nareszcie zaczęłam wychodzić do ludzi, tańczyć, śpiewać i cieszyłam się życiem. Czułam jakbym narodziła się na nowo. Teraz moje życie jest bajką, mam wspaniałą rodzinę-męża i córkę, dobrą pracę i wiele pięknych perspektyw na życie.
bazienka2 Odpowiedz

Super. Wygląda na to, że każdy na Anonimowych z każdego bagna zawsze potrafi wyjść i kończy w życiu jak bajce - z perspektywami, wspaniałą rodziną i wszystkim, czego zawsze chciał. Nade mną też się znęcano w szkole, dodatkowo w domu nie było tak kolorowo, ale jakoś nadal nie widać szczęśliwego zakończenia.

PaniPanda

a pracujesz nad soba?

bazienka2

Tak, Pando. Staram się rozpracowac swój charakter, słabe i mocne strony, zalety i wady. Myślę nad sytuacjami, kiedy wady dochodzą do głosu i nad sytuacjami, kiedy mogę nad nimi popracować. Z przykrych wydarzeń zawsze staram się jak najwięcej wyciągnąć i zastanawiam się, czego mnie dany epizod nauczył. Przeciwności staram się traktować jak wyzwania, a podlych ludzi w swoim życiu jak nauczycieli, dzięki którym czegoś jestem w stanie nauczyć się i zrozumieć. Ogólnie staram się być najlepszą wersją siebie. Czasem wychodzi lepiej, czasem gorzej, ale nie siedzę 24 na 7 na zadzie z myślą, że jestem doskonała.

Smutnabula

bazienka2 słowem wpadłaś w pedantyczną potrzebę doprowadzenia siebie i swojego życia do jakiegoś idealnego stanu. Tylko że nic nie jest idealne a życie ogólnie jest takie sobie. Nigdy nic nie trwa zbyt długo chyba że nieszczęście ale to często na własne życzenie. Nie jest tak przypadkiem że zbytnio dążysz do ideału? I za bardzo nad wszystkim myślisz?

Yacsa80

Bo jeżeli ktoś wpadnie w bagno i z niego nie wyjdzie dajmy na to stając się bezdomnym, czy popełniając samobójstwo to raczej na Anonimowych o tym nie napisze.

Mmpp00 Odpowiedz

Brawo. Niewiele osób potrafi się poskładać po latach przemocy.

xXLeaXx Odpowiedz

Fajnie, że z tego wyszłaś. Szkoda tylko, że Twojej mamie zajęło tyle czasu żeby się zainteresować co się dzieje. To wmawianie sobie, że "to tylko bynt nastolatka" to chyba tylko usprawiedliwianie swojego olewczego stosunku do dziecka.

Zyramdol Odpowiedz

Gratulacje, że wyszłaś z tego gówna :)

Backwards Odpowiedz

A ja czegoś nie czaję. Rodzice Cię olewali, pracowali i zajmowali się innym rodzeństwem, Ty się ogarnęłaś jak facet Cię rzucił ale to nagle matka Cię wyciągnęła z depresji?

CzyToNaPewnoJa Odpowiedz

Z medycznego punktu widzenia blizny się nie goją chyba

palebomusze

Wiesz co, jeśli smarujesz maścią jak są jeszcze świeże to mogą się ,,wchłonąć", z czasem bledną i nie są aż tak widoczne. Myślę, że o to mogło chodzić.

WielkieG Odpowiedz

Styl pisania 14latki

ciasteczkowaa12 Odpowiedz

A mi właśnie ciężka muzyka pomogła przetrwać trudne chwile w gimnazjum. Przeszłam nieudany związek i okropnie toksyczną przyjaźń, skończyłam z autoagresją, a muzyka i styl jak na razie nadal towarzyszą mi w liceum. Pozdrawiam Cię serdecznie, autorko, i ogromnie się cieszę, że Ci się układa.

Dodaj anonimowe wyznanie