#gigmE
Po roku czasu rodzice o mnie zapomnieli potraktowali to jak uwolnienie i pozbycie się ciężaru. Bardzo mi ich brakowało. Kiedy wychodziłam ze szkoły i widziałam jak po koleżanki przychodzą rodzice i tulą je na powitanie, robiło mi się smutno i płakałam. Będąc u ''cioci'', która okazała się okropna i traktowała mnie jak śmiecia (dokładnie wiem jak czuł się kopciuszek), zaczęłam wierzyć że moje życie nie ma sensu. Pustkę i ból jaki zostawiła mi rodzina przerodziła się w nienawiść. W wieku 16 lat nie mogłam już wytrzymać w rodzinie zastępczej i uciekłam.
Po pobiciu przez ojca i rodzinę trafiłam do placówki. Każdy mówi że to tragedia w życiu, ale dla mnie to był raj. W końcu poczułam, że jestem bezpieczna i w końcu mogłam żyć normalnie. Placówka wcale mnie nie zniszczyła wręcz przeciwnie, ponieważ jestem teraz dorosłą kobietą, mam super pracę, dostałam się na medycynę i cieszę się każdą chwilą swojego życia. Niczego w życiu nie żałuję, bo to przeżycie sprawiło, że stałam się silniejsza i poradzę sobie w każdej sytuacji, a w przyszłości jak będę miała dzieci, sprawię by miały cudowne życie i oddam im całe swoje serce i miłość jaka jest we mnie. Wszystko co się dzieje w naszym życiu ma jakiś cel.
Współczuję przeżyć. Ale skoro wiesz, że wszystko uczyniło Cię silniejszą, to trzymam za Ciebie kciuki i życzę powodzenia razem z anonimową rodzinką! 😊
Jesteś bardzo mądra skoro wyciągnełaś ze swojej sytuacjii właściwy wniosek. Nie rozumiem jak można spać spokojnie gdy zostawiło się dziecko gdzieś indziej na zawsze.
Rowniez trafilem do domu dziecka w wieku 11lat wraz z mlodszym o 4lata bratem. Rowniez byla to dla mnie ulga . Teraz mam super narzeczona, tytul inzyniera i spelniam swoje marzenie w byciu zolnierzem. Gdybym dalej zostal z ,,rodzicami'' pewnie bym skonczyl jak moi byli rowiesnicy z mlodzienczych lat, czyli uzalezenienie od narkotykow, alkoholu i problemy z prawem
Jesteś niezwykle silną osobą. Szacun za to, że się nie poddałaś.
Lubię happy end 😊
Mnie ciągle poniżają i biją, miałam juz myśli samobójcze, ale ja się nie dam!
W przyszłości dam swoim dzieciom radość z życia, a nie to co ja mam.
Często myślałam nad tym jakby to było cudownie wkońcu trafić do domu dziecka chociaż wiem, ze tam najlepiej nie jest.
Od rodziny się odetne jak będę dorosła i się wyprowadze, no może nie od całej.
Taa..kolejne kliszowe ,,wyznanie".Brakuje tylko ,,mam już swoją firmę".
teraz tylko zcekac az ulozy ci sie jeszcze lepiej i stara kochana rodzinka sie odezwie