#ggihz
Oto kilka przykładów, które może zachęcą innych o walczenie o swoje prawa.
Chłopak pracował w piekarni jako pomocnik piekarza, czyli przynieś, zanieś, pozamiataj. Z czasem pojawiały się prośby typu: to jak już tu stoisz, to wyciągnij chleby z pieca. Po jakimś czasie pojawiły się nowe obowiązki. Obowiązki, które miał piecowy, ale po co zatrudniać dwóch ludzi, skoro można jednego, a i tak wszystko zrobi. Chłopak podszedł po kilku miesiącach do szefa i szczerze porozmawiał. Skoro ma obowiązku piecowego, to i pensję odpowiednią chce mieć. Reakcja szefa była oczywista. Nie i już. W tym czasie kilkanaście bochenków chleba było w piecu, a on jako pomocnik piekarza miał przerwę. Nieprzypilnowanie spaliły się na placki. Czemu tego nie przypilnowałeś?! Ja jestem pomocnikiem piekarza, nie piecowym, to nie należy do moich obowiązków. Podwyżkę dostał.
Inny chłopak dostaje karę za brak wyników. W umowie o żadnych karach mowy nie było, o zrobieniu jakiegoś "celu" też nie. Chłopak się nie obijał. Pracował ciężko jak wszyscy, tylko miał gorszy dzień. Na dokumencie z wypłatą zobaczył odjęcie pewnej kwoty, więc poszedł do szefa i powiedział mu o sądzie pracy. Pensję dostał całą, bo pracodawca naprawdę boi się tego typu rzeczy.
Owszem, do pracy idzie się żeby pracować, a nie odpoczywać. Należy jednak przede wszystkim dbać o swoje bezpieczeństwo i zdrowie, bo co z tego, że mając 20 lat możesz tyrać i biegać jak królik z baterią, skoro po czterdziestce będziesz mieć problemy z kręgosłupem?
Dlaczego jest taki wyzysk? Bo się dajemy i boimy, że jak zawalczymy o swoje, to nas wywalą. Więcej wiary w siebie i nie bójcie się zmieniać pracy. Zwolnienie to tragedia? Uwierz, że nie, bo skoro taki ciapciak życiowy jak ja sobie poradził i znalazł pracę, to i ty znajdziesz. PIP i inne takie instytucje naprawdę pomagają pracownikom, ale najlepiej najpierw nimi postraszyć, a potem zacząć działać. Powodzenia i nie mówcie, że się nie da!
Racja! Mnie przeraża, że ludzie godzą się pracować za stawki 8, 6, najniższą o jakiej wiem 4,50zł na rękę. Dla mnie to jest niewolnictwo z wyboru. Jak niskie poczucie własnej wartości trzeba mieć, żeby pozwalać się tak wykorzystywać?
Ukraińcy nie mogą mieć mniej niż 10 za 4,5 nie będzie pracował bo mu się to nie opłaca bez przesady.
Co tam 4,50, niektórzy pracują za darmo.
Obecnie jest coś takiego jak stawka minimalna za godzinę i jeżeli ktoś dostaje mniej tzn. że pracuje na czarno, nie wspominając że jest debilem, który daje się wykorzystywać.
Nie spotkałem Ukrainki która by zeszła poniżej 100 za godzinę. Chyba frajer jestem.
Odeszłam z pracy z dnia na dzień, bo obowiązków mi przybywało a pensja stała od lat (w dodatku stawka taka, jak dwa stanowiska niżej). Rozmowy nie pomagały, byłam nawet od wyjaśniania błędów innych i odbierania prywatnych paczek szefowej. Mam o tyle komfortową sytuacje, ze nie jestem sama i mam dodatkowe źródło dochodów wiec mogłam sobie na taki krok pozwolić. W koncu śpię spokojnie, atmosfera w pracy była nie do wytrzymania i ciagle podkładanie świń przez współpracowników, mimo ze jechaliśmy na jednym wózku a perspektyw rozwoju i awansu brak.
Dokładnie tak! Zatrudniłam się w markecie, moje koleżanki z pracy to kobiety w przedziale wiekowym 30-50. Równo z nastaniem jesieni każda zaczęła prychać, kichać, narzekać na bolące gardło, kości. No epidemia grypy i pochodnych. Radzę każdej: "Idzie Pani na L4". Nie dlatego, że chcę żeby je wywalono po powrocie ze zwolnienia, ale dlatego, żebyśmy wszystkie nie musiały jak jeden mąż udać się na chorobowe. I tak w ostatnim tygodniu z około 20 kasjerek do pracy dotarło jedyne 12. Tłumaczenie? "Nie mogę. Zwolnią mnie." Zauważyłam też, że te starsze koleżanki zdecydowanie bardziej się o to boją. "Bo młoda to znajdzie pracę, mnie trzymać nie będą."
Bo trzeba walczyć o swoje. Mamy rynek pracy pracownika, każdy kto szuka pracy to jakąś sobie znajdzie, a jak ktoś dobrze poszuka to znajdzie taką w której pracodawca nie robi w ch... pracowników.
Gdy wytknąłem swojemu już na szczęście byłemu pracodawcy, że to co robi to łamanie kodeksu pracy, dostałem odpowiedź "jak się nie podoba to wy...", z czego skorzystałem składając wypowiedzenie następnego dnia. Wiem że osoba, która przyszła na moje miejsce jest dużo gorsza, ale to innym pracownikom się gorzej pracuje, szefostwo ma to gdzieś byle tylko interes się kręcił, a jacyś niezadowoleni klienci przejdą do konkurencji - trudno znajdą się inni.
Jak słyszę że "mamy rynek pracownika" to mnie coś strzela..
Skąd ja to znam... Moja teściowa ciągle narzeka źe ma tylko 7 zł na godzinę i musi chodzić do pracy 7 dni w tygodniu. Na dodatek bez żadnej umowy. A jak jej powiedziałam, że jest praca w butiku (w którym prawie nic się nie dzieje) to stwierdziła, że boi się kasy fiskalnej...
Mnie się jednak wydaje, że ona woli być zwykłą sprzątaczką.
O tak, dobrze, że problem zauważony. Od dawna tam gdzie mogę piszę, by ludzie w końcu zaczęli się cenić.
Ja jeszcze dodam od siebie jedno- rok nie miałam pracy. Ceniłam się, nie chciałam być popychadłem w przypadkowej pracy, na rozmowach o pracę szybko wyczuwałam różne podstępy i próby oszustwa. Długo zajęło mi znalezienie miejsca, w którym mnie szanują. ALE. Cały ten bezrobotny czas bliżsi i dalsi znajomi krzywili się, że wciąż nie mam pracy. JAKIEJKOLWIEK. Nie róbmy sobie nawzajem tego, proszę.
Przechodzę teraz dokładnie to samo i chyba powoli wpadam w jakąś depreche :/
Ale nie każdy może sobie pozwolić na to, by przez rok być bezrobotnym.
IllBeThereForU jasne, że tak. Ja akurat mogłam. Chyba oczywiste, że jak nie można sobie pozwolić, to idzie się gdziekolwiek. No bo co zrobisz.
Mowa o tym, by dobrowolnie nie dawać się durnemu pracodawcy.
No niestety tak jest. Aczkolwiek patrząc na to, że brakuje ludzi do pracy, ze względu na dużą emigrację i 500 plus, to sytuacja powoli się zmienia.
Ja właśnie tyrałem jak królik, na rodzine, na kredyty, bo oszukała mnie firma remontowa. Dziś ponad rok siedze na świadczeniu z rozsypanym kręgosłupem. W połowie lutego operacja.
Ta strona schodzi na psy