#gd8Fd

Przez półtora roku byłam w sekcie.
Pochodzę z ostrej patologii i od dziecka czułam niesamowity ból emocjonalny, który na ogół był nie do zniesienia, czasami taki przytłumiony, tępy.
W dorosłym życiu chodziłam z terapii na terapię - bez oczekiwanych skutków. Szukałam pomocy w innych miejscach, warsztaty rozwoju itp. Aż w końcu trafiłam TAM. Partycja stała na czele tego biznesu i dokładnie wiedziała, co chciałam usłyszeć, nie uzależniłabym się od nich tak bardzo i szybko, gdyby nie tzw. przewodniki, które za ogromną kasę nam dawali, podczas tzw. procesów, które miały nas odprogramować. Nie miałam pojęcia, że to narkotyki, tak bardzo chciałam wierzyć w ich wersję, w ich miłość, no i w końcu czułam się rozluźniona.

Atmosfera zaczęła się jednak zagęszczać, Patrycja była coraz bardziej okrutna, a ja robiłam wszystko, by wrócić do łask. Sprzedałam mieszkanie, żeby móc za to płacić, byłam poniżana i upodlana. Pewnego dnia odcięli mnie za karę na jakiś czas. Przebłyskiem świadomości zobaczyłam siebie - wyczerpaną fizycznie, psychicznie, uzależnioną, z 2 zaniedbanych dzieci, bez pracy, ze środkami do życia na 2 miesiące. Usłyszałam w sobie głos - musisz w końcu zaufać SOBIE. Tego się bałam najbardziej, ale wiedziałam, że to jedyne wyjście. Odcięłam się od nich, wynajęłam inne mieszkanie, znalazłam pracę. Brakowało mi prochów - teraz mija 1,5 roku jak nic nie wzięłam, potwornie się bałam, byłam bliska załamania, ale musiałam walczyć o byt i to mnie trzymało w pionie. Wolny czas spędzałam tylko z dziećmi, odcięłam się od świata. To była droga krzyżowa, bałam się, że ONI mnie znajdą - wciąż dzwonili - sypało mi się zdrowie, nie dawałam rady z dzieciakami, mimo że dużo pracowałam ledwo mi starczało na życie, a czasem brakowało, no i przede wszystkim bałam się, że znowu wszystko spieprzę...

Doszłam do granicy bólu i strachu i się poddałam. Pogodziłam się z tym jak jest - cholernie ciężko, poczułam ten ból na maksa - bolało mnie emocjonalnie i fizycznie, myślałam, że oszaleję. Ale teraz już wiem - jeśli nie możesz z czegoś wyjść, to możesz przez to przejść. To było dno, od którego się odbiłam.
Dziś nie wypieram uczuć, ale się z nimi nie utożsamiam, one są, ale mnie nie definiują, tak jak nie definiuje mnie to, że gwałcił mnie ojciec i nienawidziła matka, wykorzystała jakaś sekta itd. Nie boję się ich, współczuję im, bo żeby kogoś tak krzywdzić, trzeba samemu strasznie cierpieć. Ja uwolniłam się od bólu, a oni wciąż w nim tkwią.
Nie czuję się już niczyją ofiarą, dopóki się nią czułam, wciąż przyciągałam nieszczęście, bo ból karmi się bólem.
Czuję się dobrze, moje dzieci mają się dobrze, widzę radość i zaufanie w ich oczach, mam lepszą pracę,. Czuję takie rozluźnienie, spokój, jakiego nie czułam nigdy wcześniej. Nikomu tego jeszcze nie opowiadałam.
kjujik92 Odpowiedz

Jeśli to prawda to jestem z Ciebie dumna :)

HipopotamZjeziora Odpowiedz

Dajesz nadzieję. Brawo!

Mamasita Odpowiedz

Wiesz co, przeczytałam Twoje wyznanie 20 razy i jedno zdanie uderzyło we mnie jak grom "Nie czuję się już niczyją ofiarą, dopóki się nią czułam, wciąż przyciągałam nieszczęście, bo ból karmi się bólem". Jestem w bardzo kiepskim okresie życia i te słowa po prostu we mnie strzeliły. Dziekuje:-*

bazienka Odpowiedz

jesem z ciebie bardzo dumna :)
choc nigdy nie zrozumiem, jak mozna komus totalnie obcemu oddac mieszkanie czy dawac pieniadze... na poczatku wszyscy sa mili, kochaja cie, daja poczucie bezpieczenstwa, ale jakby ktos wyciagnal rece po pieniadze, to jest to dla mnie neon i gong alarmowy...

justas Odpowiedz

To trzeba mieć siłę, żeby się podnieść z czegoś takiego. A ja płaczę nad kilkudniowym bólem głowy, teraz aż mi głupio jest. Jesteś supermenką :)

KryzysTworczy Odpowiedz

Hm, a jaka to sekta?

NOTHING000 Odpowiedz

Doprowadzilas się do takiego stanu i NIKOGO to nie zaalarmowalo? Nie odebrano ci dzieci?

Vampire7 Odpowiedz

Szczerze gratuluje, że z tego wyszłaś :) Twoje dzieci mają silną i wspaniałą mamę! Zasługujesz na szczęście i na wszystko co najlepsze! Możesz być z siebie dumna, bo wyszłaś z takiego dna! Proszę już nigdy na to dno nie wracaj, nie warto. Jesteś wspaniałym przykładem i jeżeli masz w sobie tyle siły to może znajdź w sobie misje i pomagaj innym ludziom z podobnymi przejściami do Twoich? Oczywiście jeżeli chcesz, nic na siłę. Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twoich dzieci :)

bozejedyny Odpowiedz

brawo autorko, oby tak dalej

MakoweMleczko Odpowiedz

Bardzo inspirujące wyznanie!

Dodaj anonimowe wyznanie