#gZc6g

Rzecz działa się, gdy miałam 10 lat. Byłam wtedy na wakacjach u dziadków w Niemczech. Mieszkali w malutkim mieście, właściwie we wsi, każdy każdego znał i każdy każdego szanował. 
Wyszłam na dwór z trzema koleżankami. Bawiłyśmy się nad jeziorem, kiedy zobaczyłyśmy (20-letniego w tamtym czasie) syna mojego sąsiada. Nie wiedziałyśmy, że był on zupełnie pijany, więc chciałyśmy, żeby pobawił się z nami. Zaproponował on zabawę w lekarza, a my się zgodziłyśmy. Zaczął więc nas „badać”, czyli dotykać, i to wszędzie... Nie wiedziałyśmy, że to coś złego, więc byłyśmy zachwycone, że się z nami bawił. Dopiero gdy dziadek spytał, co robiłyśmy na dworze, uświadomił mnie, co się stało i że to nie była zabawa. Dziadek zawiadomił policję, chłopaka aresztowano, zrobiła się afera, potem rodzice przyjechali i zabrali mnie do domu.
I wiecie co? Nawet dziś wstyd byłoby mi komukolwiek przyznać, że to, co on robił, bardzo mi się podobało.
wyzwoIonaa Odpowiedz

Pamiętam takie zabawy z wujkiem. Też mi się podobało

coztegoze3 Odpowiedz

To ciekawe, bo zazwyczaj dzieci podświadomie czują, że takie dotykanie wszędzie przekracza pewne granice.

Dodaj anonimowe wyznanie