#aZlXl
Mając troszkę ponad trzydzieści lat, przekonałam się dokładnie, jak wygląda ich miłość do mnie. Z mężem spłacamy kredyt za dwupokojowe mieszkanie, a mój brat dostał od rodziców mieszkanie w nowym budownictwie, bo mężczyzna musi mieć swój kąt.
I nie chodzi o pieniądze, ale o sam fakt, że brat według nich zasługuje na prezenty, pomoc, a ja jakoś sobie mam poradzić. Przykro.
Znam to mam młodszą siostrę (5 lat różnicy) i gdy tylko jest jakaś robota, coś trzeba zrobić to głównie wołają mnie do pomocy, nigdy nie pomyślą że ona też może coś pomóc na wsi, a jak wspomnę, że moglibyśmy ją też wziąć do pomocy to jest znikąd wielkie oburzenie. Często słyszę bo "jesteś facetem" bo to bo sramto. Tak samo obiady jak jej coś nie smakuje to jest pod nią robione jak mi coś nie smakuje to "ach wydłubiesz sobie" Generalnie nikt nigdy od niej nic nie chce a ode mnie wręcz przeciwnie...
Współczuję. Niestety, nie ma sprawiedliwości w rodzinie nigdy. Obawiam się, że jako samodzielna i zaradna osoba, jedyne co otrzymasz od rodziców to obowiązek opieki na starość. To typowy scenariusz. Nie daj się.
Jesteś starsza? Słuchaj, rodzice dali Ci coś znacznie cenniejszego, czego brat nie dostał - samodzielność i naukę liczenia na siebie. Jak ich zabraknie, to on sobie nie poradzi, a Ty owszem. Nie usprawiedliwiam ich, staram się tylko wskazać Ci pozytywne aspekty tej sytuacji
"Jak ich zabraknie, to on sobie nie poradzi, a Ty owszem."
I dlatego kiedy ich zabraknie brat zacznie przychodzić po pomoc (materialną i niematerialną) do niej, bo uzna, że każdy w rodzinie ma obowiązek mu pomagać. Radziłbym zawczasu uświadomić braciszkowi, że tak nie jest i nie będzie
poradzi, poradzi. Rodzice o to zadbają, że jak ich zabraknie to on będzie miał. Tym się nie przejmuj.
Moja rodzina też uważa, że mężczyźni są od dziedziczenia, a kobiety mają liczyć na mężów. Z mężem liczymy na siebie, ale rozumiem niesprawiedliwość.