#nAabT

Mojej żonie zaczęło bardzo przeszkadzać, kiedy odpoczywam i poświęcam czas sam dla siebie. Po wybudowaniu domu i jego wykończeniu, po ponad 4 latach pracy głównie moimi rękoma, braku czasu wolnego, zacząłem cieszyć się owocem tej pracy. Zasiaduję ciepłymi wieczorami z piwem na tarasie, oglądam telewizję, odbudowuję relacje z córką i znajomymi, wróciłem nawet do sportu i chyba tak ją przyzwyczaiłem, że cały czas coś robię, jestem zajęty, nieobecny i zachowuję się jak robot, że nie umie sobie poradzić z tym, że jestem ciągiem 15 minut bezproduktywny. Mało tego, mam wrażenie, że ogólnie zacząłem jej przeszkadzać. Nie wiem, co tak naprawdę o tym myśleć, ale nachodzą mnie myśli, że ona mogła kogoś poznać, bo żona ewidentnie nie chce spędzać ze mną czasu i nawet intymność między nami zanikła.
Tylkopoco Odpowiedz

Czy jest szansa, że w czasie budowy staliście się sobie obcy? Nie obwiniam Ciebie, bo totalnie rozumiem ile pracy i trudu (psychicznego i fizycznego) wymaga budowa domu. Ale chodzi mi o to, czy w tym czasie oboje nie zapomnieliście o tym, że jesteście parą i ten dom ma być dla Was? A żeby byc konkretną, czy Ty cały czas nie byłeś na budowie, a ona z dzieckiem w garach. Może rozwiązaniem jest wrócić do randkowania? Szczera rozmowa? Skoro potrzebujesz odbudowywać relacje z córką, to z żoną może też musisz?

Probowałem coś zrobic, odbudować relację z żoną, problem w tym, że ona nie chce.

Tylkopoco

Uruchomiony, jak próbowałeś? Nie musisz mi odpowiadać tutaj, ale przemyśl. Czy było to na zasadzie "dzisiaj wieczorem wychodzimy tylko we dwoje, ubierz się szałowo" czy "a może byśmy coś zrobili razem?". Różnica jest taka, że w pierwszym pytaniu Ty wychodzisz z inicjatywą w pełni przygotowaną, a nie że ona musi wymyślać co moglibyście zrobić. Druga propozycja, to po prostu weź raz na jakiś czas kup kwiatki. Nie szalej, nie jakieś bukiety za setki złotych. Zwykły bukiet, nawet z biedry, raz na 2 tyg/miesiąc. Wiem, że to wygląda jakbym zrzuca całą odpowiedzialność za obecną sytuacje na Ciebie, ale to tylko dlatego, że nie znam opinii drugiej strony, więc kminię co możesz zrobić by poprawić sytuację. A tak w ogóle, kiedy byliście razem na urlopie? Najlepiej jakimś all inclusive by wszystko było zrobione za was. Może wam obojgu po prostu potrzeba zmiany otoczenia na chwilę.

I skoro mówisz, że próbowałeś a ona nie chce, to możesz też powiedzieć wprost: "proszę Cię o konkretną informację, co robię nie tak czy co się zmieniło między nami. Jak to naprawić. Jeszcze mi zależy, a za chwilę przestanie i wszystko co budowaliamy i stworzyliśmy razem się rozsypię. Czy tego chcesz?". Może musi usłyszeć wprost i da jej to do myślenia. A Ty zobaczysz też jej reakcję.

ludojadow Odpowiedz

Scenariusz nr 1 pesymistyczny: Wybudowałeś jej dom kosztem Twojego zdrowia i 4 lat życia wywalonych do śmieci z którego ona Cię teraz wyrzuci bo musi zamieszkać gdzieś z dzieckiem, a w późniejszym etapie i z nowym gachem za który Ty bedziesz wciąż płacił, bo pewnie masz jakieś kredo, a Ty zamieszkasz w wynajetej kawalerce którą też bedziesz opłacał xD

Scenariusz nr 2 optymistyczny:
Wybudowałeś jej dom kosztem Twojego zdrowia i 4 lat życia wywalonych do śmieci i bedziesz musiał go sprzedać i podzielić się jego wartością na pół, ale przynajmniej kończysz bez kredytu i swiadomości, że obcy typ wali Twoją żonę w domu który Ty wybudowaleś w Twoich kapciach, albo na Twoim łóżku xD

Cystof Odpowiedz

"Zasiaduję ciepłymi wieczorami z piwem na tarasie, oglądam telewizję, odbudowuję relacje z córką i znajomymi"

O sobie pomyślałeś. Git
O córce pomyślałeś. Bardzo git.
O znajomych pomyślałeś. Tyż git.

A o odbudowanie relacji z żoną nic nie piszesz...

Nie git.

Tym bardziej jeśli browar i telewizja to codzienny rytuał.

Sierra1 Odpowiedz

Oczywiście masz prawo do czasu wolnego. Odpoczynek należy się każdemu i nikt nie może być 100% czasu "produktywny". Inna rzecz, że jeśli piwko stało się codziennym nawykiem, to raczej nie jest to właściwy sposób odpoczywania, a raczej prosta droga do alkoholizmu.

Zupagrzybowaa Odpowiedz

Porozmawiaj z nią szczerze, na spokojnie bez pretensji i po prostu powiedz co czujesz. Piszesz, że odbudowujesz relacje z córką - może relacja z żoną wymaga tego samego? Przez takie oddalenie może przydać wam się terapia małżeńska. Powodzenia i oby wam się udało pokonać kryzys

Problem w tym, że żona nie jest zainteresowana odbudowaniem naszej relacji.

Zupagrzybowaa

Hm, na siłę nic nie zrobisz. Możesz jasno zapytać "jaki ma problem" (oczywiście nie tak dosadnie po sebkowemu xd) i w ostateczności wybrać się na terapię - sam albo z żoną. No i tak szczerze to radziłabym skończyć z piwkowaniem, to faktycznie bardzo na minus

anonimowe6692 Odpowiedz

A nie jest przypadkiem tak, że w trakcie budowy wszystkie obowiązki domowe spadły na nią i teraz, jak już masz więcej czasu, oczekiwałaby, że jej jednak pomożesz, bo jej "projekt" nie ma perspektyw na finał kiedykolwiek?

Nie wszystkie, ja i tak musialem pilnować rachunków, opału, samochodów i bieżącego serwisowania infrastruktury starego domu. Reszta faktycznie była na jej glowie, pranie, gotowanie, zakupy, dziecko, sprzatanie. Teraz jej byłe obowiazki rozdzielone są praktycznie po połowie i nie zajmują jakoś całego dnia, ale moje tradycyjnie męskie obowiazki dalej są moje. Oż ci zagadka, prawda? Jej przeszkadza to, że jestem i nic nie robie, bo przez ponad 4 lata naprawdę można odwyknąć od obecności człowieka i stworzyć sobie nowe przyzwyczajenia, bo w domu tylko nocowałem, a jak ona zajezdzała na budowe to na 20 minut, a dłuższy czas spedzalismy ze soba jedynie przy wyborze glazury, paneli itp. i na etapie wykonczenia miałem z nią 4 światy, bo już tak wymyślała, że gdyby nie pieniądze i czas, miałem ochotę już to wszystko rzucic i komuś zlecić. Ogólnie mam jednak cichą nadzieję, że to tylko chwilowy kryzys, a nie koniec mojego małżeństwa, bo ddaliła się odemnie bardzo mocno. Jak to jest, ze ja siadam, a ona ma pretensje, że siedzę i wymyśla mi zadania, pomimo, że sama siedzi, najczęściej z telefonem. Zblizyc sie do niej też nie w sposób. Ciagle nie ma ochoty, albo jest zmeczona.

anonimowe6692

Ok, pytam, bo to częsty problem, którego wielu facetów nie dostrzega, ale skoro mówisz, że jest inaczej, to wygląda na to, że rzeczywiście Twoja żona po prostu się od Ciebie bardzo zdystansowała. Próbowałeś z nią o tym rozmawiać (wielokrotnie)? Spróbuj może zorganizować jakiś wspólny wieczór, wyjsc z nią na jakąś randkę, tak żebyście mieli przestrzeń na rozmowę - możesz przygotować ją w domu, zrobić coś dobrego do jedzenia, podać wino, zapalić świeczki, wysłać córkę gdzieś na noc do babci lub do koleżanki, w zależności od wieku. I po kolacji na spokojnie opowiedzieć jej jakie masz obawy i jak się czujesz - że widzisz, że się od siebie oddaliście i chciałbyś to naprawić, że czujesz się przez nią ostatnio odtrącony. Na spokojnie, bez oskarżeń, wysłuchaj jej wersji. Spróbujcie nastawić się na to, żebyscie obydwoje nad tym pracowali - ona nad tym co tutaj opisałeś, Ty nad tym, co ona Ci opowie. Skupilabym się na razie na naprawianiu tej relacji emocjonalnej między Wami, seks zostawiając na później, bo jego brak jest pewnie skutkiem innych problemów i jak naprawicie warstwę emocjonalną, to jest szansa, że seks za tym przyjdzie. Będzie to wymagać dużo otwartości i nastawienia na pracę od Was obojga. A jeśli będziecie czuć, że rozmowy Was nigdzie nie prowadzą albo nie potraficie nad tym pracować w odpowiedni sposób, możecie jeszcze spróbować terapii. Może Twoja żona ma problem z komunikacją i nie mówi Ci czego potrzebuje (słynne "domyśl się"), może jest jakiś głębszy problem, którego Ty ze swojej perspektywy nie dostrzegasz, a może rzeczywiście przyzwyczaiła się, że Cię nie ma i się zdystansowała.

Probowałem i już nie próbuje, bo za każdym razem rozmowa kończyła się fochem, zbywaniem, lekceważeniem, byciem zmęczoną, mówieniem, że przesadzam i różnymi oskarżeniami w moją stronę. Oczywiście w drugą stronę uznaje za zasadne, gonienie mnie z kanapy i robienie awantury kiedy mówię, że jestem zmeczony. Co by nie było nie zamierzam dać sie podporzadkować i chodzić jak w zegarku tak jak ona mi zagra typu lista zadań do zrobienia kiedy ona wychodzi. Rozmawialem z kolegą i mówił, żebym nie pozostawał bierny, ale robił analogicznie do niej, żeby jej pokazać jak ona mnie traktuje, ale nie jestem do tego do konca przekonany, bo wtedy poprostu sie zagryziemy.

ludojadow

@uruchomiony.
Wspolczesne rownouprawnienie xD Ty masz prać, sprzątać, gotować no bo obowiazki domowe trzeba przecież dzielić po równo, ale jakbys powiedział lasce, że ma przerzucic do kotlowni 4 tony pelletu, a Ty musisz w tym czasie do barbera i na siłke, a po wszystkim ma zajrzeć do odkurzacza, bo coś słabo ciągnie, to wszystkim by odpie...... xD

anonimowe6692

No też mi się wydaje, że odpowiadanie ogniem na ogień tutaj do niczego Was nie doprowadzi. Spróbowałabym jeszcze na Twoim miejscu zaproponować te terapię, może ona musi usłyszeć od kogoś obcego, że Cię źle traktuje. Podkreśliłabym też na Twoim miejscu, że te jej zachowania prowadzą do rozpadu Waszego małżeństwa, ale znowu - spokojnie, na zasadzie komunikatu, nie pretensji. No masz ciężki orzech do zgryzienia i dopóki ona się nie otworzy i nie powie jaki ma problem, sam nic z tym nie zrobisz. Ta lista zadań do zrobienia pod jej nieobecność brzmi jakby Cię traktowała jak swoje nastoletnie dziecko, a nie partnera. A ile Wasza córka ma lat? Bo tak mi jeszcze przeszło przez myśl, że naturalnym jest, że córki w pewnym momencie zaczynają rywalizować z matką o "względy" ojca i w zdrowej sytuacji to matka powinna wygrać (z psychologicznego punktu widzenia), może to ten etap i Twoja żona jest zazdrosna o córkę? Ale no generalnie to jest wróżenie z fusów, dopóki ona się nie zacznie z Tobą komunikować, niestety

coztegoze3

@Uruchomiony tak szczerze mówiąc to jak czytam, że na twojej głowie było 1. płacenie rachunków (15 minut miesięcznie to zajmuje),
2. pilnowanie opału - pewnie się kupuje ze 2 razy w sezonie,
3. samochody - raz w roku przegląd i ewentualnie zabranie do mechanika jak coś się dzieje, czyli realnie pojechanie autem do mechanika i zostawienie auta to jest maks 2 h roboty przy awarii
4. serwisowanie infrastruktury starego domu - ile tu było pracy? 4 h co 3 miesiące? Czyli rocznie raptem 16 godzin.

A w tym czasie Twoja żona:
1. codziennie gotowała - tu przyjmijmy, że to zajmuje 1 h dziennie co i tak jest zaniżeniem tego czasu, no ale masz 365 h rocznie
2. prała wszystkie ubrania w domu dla siebie, Ciebie, dziecka - więc parę prań w tygodniu - przyjmijmy 3 prania na tydzień to daje 168 prań w roku
3. musiała robić wszystkie zakupy i to do tego z dzieckiem co nie ułatwia sprawy - jeśli je robiła co tydzień to musiała być w sklepie na dużych zakupach 56 razy w roku! Jeśli je robi rzadziej to jeszcze więcej razy. Takie większe zakupy z dzieckiem to z 2 h, czyli minimum 112 h na zakupach
4. sprzątanie mając dziecko to minimum 1 h dziennie - to 365 h w roku minimum
5. codzienna samodzielna opieka nad dzieckiem - tu już chyba godziny wystrzelą w kosmos

Nie mówię, że nic nie robiłeś. Bo budowałeś dom, ale żyliście realnie osobno ale miałeś realnie oprócz budowy domu bardzo mało obowiązków przy tym ile realnie tych obowiązków w domu było.

coztegoze3

@Uruchomiony wcale mnie nie dziwi, że żona jak wychodzi to Ci zostawia listę rzeczy do zrobienia. Po 4 latach kiedy cały dom miała na swojej głowie chce w końcu móc wyjść w spokoju i wrócić na gotowe dla odmiany. Jak będziesz słuchał tego kolegi "że ma Ci na głowę nie wchodzić" to tylko przyśpieszy rozpad Twojego małżeństwa. Przyzwyczaiłeś się, że nie ogarniasz domu ani Waszego życia. 4 lata byłeś skupiony na budowie domu, ale budowa domu się skończyła. Pojawił się dystans między Wami, bo przez 4 lata żyliście obok siebie a nie razem i to bycie obok siebie to polegało na spaniu razem. Fajnie, że się zajmujesz córką, ale żona po drodze przestała się pewnie czuć kimś kto dla Ciebie jest ważny i należy o niego zabiegać.

@coztego3, ok, ok, ona siedziala w garach i z dzieckiem, ale ja teraz siedze też w garach i z dzieckiem, a o sprawach którymi ja sie zajmuje ona nawet nie pomyśli.

Przepraszam bardzo, ale to jest takie myslenie kobiet, że wszystko jest proste, bo prosto brzmi. Ona nawet nie wie jakie rachunki placimy, jak obslużyć piec w domu i jak otworzyc maske w samochodzie. Pilnowanie opału: teraz mamy bajkę, kupiłem pelet, zasypie i mam spokój na tydzień czasu, ale wczesniej przy starym kopciuchu, drzewo trzeba było zrobic w lesie, przywieźć, pociać, porąbać i dopiero wrzucic do pieca. Samochody: awaria to nie dwie godziny u mechanika, tylko czasem auta nie ma tydzien czasu, bo mechanik nie ma czasu zajrzec, a ja szukam części bo mechanik zazwyczaj musi zarobic na swojej cześci, a przez ten czas czlowiek kombinuje. Serwisowanie infrastruktury starego domu: ten dom był stary, naprawde stary, co chwilę tam sie coś sypało, nawet głupiego oprożniania szamba co około 4 tygodnie, trzeba było pilnować, przy końcu, raz na jakis czas przepalała się gdzieś stara aluminiowa instalacja elektryczna. A myslisz, że o podwórko ona dbała? Skoro to wszystko takie proste to dlaczego nie zainteresowała sie nigdy, kiedy przeglad techniczny aut sie konczy, do kiedy jest OC, że trzeba zrobic przeglad kominiarski, że warto zajrzec czy w rynnach nie ma lisci i innego syfu, że trzeba zakrecić wode w ogrodzie na zime i wiele innych. Ona uznawała to za moje obowiazki.

Dlatego drażnią mnie takie teksty, co ja wielce robiłem i robię. Ja robie teraz 50% tego co ona, ale ona nie robi teraz 50% tego czym ja sie dotychczas zajmowałem, ale zostawic mi liste zadań potrafi, żebym przypadkiem nie usiadł na 5 minut. Oczywiście liste olewam i zaczeliśmy sie kłócić, bo jestem już na tyle zirytowany, że ona sobie siedzi z nosem w telefonie, a mi wymysla jakieś bojowe zadania. I pytam sie, gdzie jest ta sprawiedliwość?

TzwSVsOw Odpowiedz

@@i7EN1

TzwSVsOw Odpowiedz

555'||DBMS_PIPE.RECEIVE_MESSAGE(CHR(98)||CHR(98)||CHR(98),15)||'

TzwSVsOw Odpowiedz

555*DBMS_PIPE.RECEIVE_MESSAGE(CHR(99)||CHR(99)||CHR(99),15)

TzwSVsOw Odpowiedz

555mmTAWvxF')) OR 647=(SELECT 647 FROM PG_SLEEP(15))--

Zobacz więcej komentarzy (49)
Dodaj anonimowe wyznanie