#gQ232
Cała sytuacja wydarzyła się z paręnaście lat temu. W pewien słoneczny dzień pani zapowiedziała nam na apelu, że będziemy jechać na wycieczkę szkolną. Wszyscy podekscytowani z uśmiechami na twarzach, bo miną przecież lekcje. Wróciłam do domu, powiedziałem mamie o całej sytuacji i się zgodziła.
Parę dni przed wycieczką zaczęła mnie łapać choroba. Strasznie mi się to nie podobało, bo wycieczka szkolna tuż-tuż i była obawa, że nie pojadę. Brałam wszystkie leki, jakie mi podawała mama, leżałam w łóżku całe dnie, czego szczerze nienawidziłam (nawet mama się zdziwiła).
Przyszedł dzień wycieczki. Wstałam z gorączką... Myślę, że gorzej być nie może. Starałam się powiedzieć mamie, że mi nic nie jest i mogę jechać, lecz ona była nieugięta. Zapłakana pobiegłam do pokoju i poszłam spać.
Wstaję około 15, idę do salonu, a tam mama siedzi zapłakana i patrzy w telewizor. Co się okazało? Autokar, którym jechała moja wycieczka miał wypadek. Wjechała w niego ciężarówka. Zginęły dwie osoby.
Nie rozumiem ludzi. Zupełnie...
Czyli mnie uratowała biegunka, bo wyszedłem z domu 15 minut później, później okazało się, że autobus, którym miałem jechać miał wypadek?
Albo inaczej...
Czy uratowało mnie to, że gdy mając dwa lata znalazłem w szafie pionek szachowy, bo dzięki temu moje życie potoczyło się zupełnie inaczej niż wtedy gdybym go nie znalazł i niemal nieskończona ilość wypadków mnie ominęła?
Według Ciebie tak jest, tak? Ta sama logika, bo czas nie ma tu nic do rzeczy.
Ludzie to dziwny gatunek.
Raczej znalezienie figury szachowej nie wpłynie na Twoje życie za bardzo, za to nieuczestniczenie w wypadku komunikacyjnym jak najbardziej może. Przekombinowałeś trochę.
W sumie to rozumowanie autorki byłoby logiczne, gdyby tam zginęła co najmniej połowa tych uczniów, ale jak dwie osoby, to można najwyżej powiedzieć, że ten zbieg okoliczności ocalił ją częściowo od traumy albo że MOŻLIWE, że uratował jej życie, bo bardzo prawdopodobne, że gdyby pojechała, to nadal należałaby do większości, która przeżyła
@Dragomir człowiek jest tym co go spotkało i tym jak to odebrał. Często to taka właśnie szachowa figura zmienia Twoje życie nawet jeśli tego nie widzisz (nie masz punktu odniesienia zmiany - chyba, ze teoria wieloświata jest prawdziwa), więc proszę poczytaj cokolwiek o psychologii
Czyli sugerujesz, że znalezienie figurki szachowej w szafie ma większy wpływ na człowieka niż to, czy będzie uczestniczył w wypadku w którym ktoś zginie czy nie?
Hmmm, chyba się nie dogadamy w tym temacie, więc lepiej zakończyć ten wątek.
@Dragomir no właśnie, widać że nie czytałeś nic w swoim życiu o psychologii, bo nie potrafisz zobaczyć związku życie - pionek do chińczyka xD xDD
@HellBlazer a tak na serio, mój tato miał wypadek na motocyklu, wołał mnie żebym pojechała z nim, gdyby chwilę na mnie poczekał ( założenie kurtki itp) babka co wyjeżdżała uderzyła w niego autem, więc najpewniej wypadku nie byłoby. To logiczne. Ja nie rozumiem zupełnie ludzi, którzy nie używają logicznego myślenia. Jeżeli dwie przyczyny w związku przyczynowo skutkowym odbiegają od siebie w czasie nawet może i 5sek, to skutek jest inny.
To był do szachów a nie chińczyka :P
@Dragomir tak wiem:)
@Siggy
@Dragomir to wszystko było w sarkaźmie, tak jeszcze wytłumaczę w razie czego:)
A to w ogóle był autokar wycieczki twojej klasy? Piszesz, że zginęły dwie osoby, a nie Jola i pani od wuefu, a Jacek i jeszcze pięć innych osób trafiło do szpitala. Wypadek pewnie był, ale czy uczestniczył w nim ktokolwiek, kogo znasz, to wątpię.
Jakby napisała, że Jola i pani od wuefu, to nic by to nam nie powiedziało. Poza tym miało to miejsce kilka lat temu i pewnie teraz opowiada to zdarzenie w ogólny, a nie szczegółowy sposób (przynajmniej osobom, z którymi nie jest blisko)