#gPaRk

Przez trzy lata pracowałam w niedużej firmie. Włączając szefową, było jedenaście młodych kobiet. Od samego początku zauważyłam, że relacje w pracy są na poziomie liceum, ale nie przeszkadzało mi to. Mogłyśmy poplotkować o mężach, chłopakach, trochę o studiach. Atmosfera była świetna. Do czasu.


Jako że byłam wtedy świeżo zatrudnionym pracownikiem, szanowne koleżanki postanowiły urządzić integrację. Miałyśmy pojechać do klubu oddalonego o 30 km od naszej miejscowości. Trochę się zdziwiłam, toć przecież u nas w mieście miałyśmy 3 fajne dyskoteki do wyboru i masę innych rozrywek, ale OK. Głupio mi było jako jedynej się sprzeciwić. Mój chłopak zawiózł cztery z nas, reszta miała się dostać z dwójką mężów pozostałych koleżanek.

Na początku było fajnie, darmowe drinki, śmiechy, rozmowy itd., jednak po północy jakby sam diabeł w nie wstąpił. Jedna zdradziła narzeczonego, inna upiła się do nieprzytomności i zasnęła przy stole, jeszcze inna zgubiła się gdzieś i za żadne skarby świata nie mogłam jej znaleźć, kolejna obmacywała się z jakimś grubo starszym gościem na parkiecie. Pragnę podkreślić, że wszystkie byłyśmy w stałych związkach. OK, to niby nie moja sprawa, co kto robi, ale i tak czułam się dziwnie nieswojo, oglądając to wszystko. Ot, z fajnych koleżanek wyszły podstępne kurwiszony. Trochę przykro. Poprosiłam chłopaka, by po mnie przyjechał. Zgarnęliśmy te najbardziej upite koleżanki i zawieźliśmy je do domu.

Pojutrze, w poniedziałek, znowu były normalnymi koleżankami. Po miesiącu jednak ponownie zaczęły się nalegania na imprezę. Grzecznie odmówiłam, tłumacząc się wizytą rodziców chłopaka. Mocno wtedy odczułam, jak to jest być wykluczonym. Przestały się do mnie odzywać, a nawet robiły na złość. Nawet szefowa starała się mnie za wszelką cenę zgnoić. Całą sobą mówiły mi, że mnie tu nie chcą, nie należę do "paczki" i najlepiej gdybym się zwolniła. Oliwy do ognia dodawał fakt, że za każdym razem, gdy ponawiały próbę integracji, odmawiałam zawczasu.

Wytrzymałam tam jeszcze rok i odeszłam. Wszyscy naokoło mi się dziwili dlaczego, przecież taka fajna praca, ale nie mogłam tam już wytrzymać. Nie mogłam spojrzeć w oczu któremuś z ich mężów i wiedzieć, że ich żona puszcza się na dyskotekach. Straszne. Ostatnio napisał do mnie mąż jednej z koleżanek. Pilnie potrzebuje jakiegoś świadka, który widział zdrady żony, ponieważ się rozwodzą i chce orzec jej winę. Sama nie wiem, czy powinnam się na to zgodzić i opowiedzieć wszystko to, co wiem. Myślałam, żeby napisać anonimowy list, ale nie wiem, czy podobne zeznanie przejdzie w sądzie.
CzarnaSowa Odpowiedz

Anonim nie przejdzie w sądzie. Nie przejdzie też list który podpiszesz, musisz być osobiście i zeznawać ustnie.

Vampire7

Tez się nad tym zastanawiam czemu autorka nie chce zeznawać? Pomoże facetowi, a wobec koleżanek nie musi już być lojalna przecież, nawet z nimi nie pracuje.

Luuuuuuzik

wergil, Vampire7 Może koleżanki mają znajomości? I boi się, że będzie mieć problem w nowej pracy albo w poszukiwaniu pracy. A poza tym może najzwyczajniej chce to zostawić za sobą. Swoją drogą ciekawa jestem dlaczego akurat do niej mąż koleżanki napisał, wypisywał do każdego współpracownika żony czy może nie?

DarkPsychopathII Odpowiedz

Zeznawaj. Z k*rwami trzeba krótko.

AnonimowaRuda

Dobrze prawisz!

Papaja00

Dobrze prawi, polać mu!

ShakespeareBacon

Popieram!

Msciwoj82 Odpowiedz

Jeżeli widziałaś, to się zgódź. Przecież Tobie też z tym źle że widziałaś takie rzeczy i niby nie twoja sprawa, ale właściwie ktoś powinien o tym powiadomić mężów. Poza tym, po tym jak Cię traktowały, należy im się.

Czytambonudy Odpowiedz

Idź i pomóż mężowi

Kocikocilapki Odpowiedz

Ja bym zeznała. Na bank nie jesteś jedyna osoba, która to widziała.

tabakapincet Odpowiedz

Poważnie nie wiesz czy w sądzie przejdzie anonimowy list? No coś Ty..

Zanetka1986 Odpowiedz

Jezzzzuuuuu....... W jakim ja świecie żyje....... Tak zeznawalabym.

Jamama Odpowiedz

Miałam takie dziewczyny w klasie. Pojechały na praktyki do hisznani i prawie wszystkie w stałych związkach się puszczały. Nie trzymałam nigdy z tymi dziewuchami ale żadna nie poinformowała swojego partnera/narzeczonego ze płynęły równo przez cały miesiąc z innymi typami :/

ProstowOczy Odpowiedz

idź i powiedz prawdę. Zdradziła? Zdradziła. To teraz trzeba pomóc jej mężowi, skoro nie zrobiłaś tego wtedy. Powinna ponieść konsekwencje, pomyśl, że pewnie za każdym razem na imprezie go zdradzała

anonimowakk Odpowiedz

a czujesz sie w jakikolwiek sposob zobowiazana wobec swojej kolezanki? jak ona cie potraktowała? urządziłaby cie jeszcze gorzej gdyby miała okazję, a ty przynajmniej wezmiesz stronę poszkodowanego jej obrzydliwym charakterem.

Zobacz więcej komentarzy (17)
Dodaj anonimowe wyznanie