#gNHMC

Jakiś tydzień temu byłam z rodziną w górach. Nasze piękne Tatry jak zwykle zachwycały swą urodą. Dlatego gdy pewnego razu wracałam ze szlaku z moim tatą, przystanęłam na moment nad jednym ze stawów, by zrobić kilka zdjęć i schłodzić dłonie w wodzie. 

Jednak gdy tylko nachyliłam się, między kamieniami dostrzegłam wetkniętą butelkę, do połowy zapełnioną wodą, co od razu mnie rozdrażniło. Bo jak można śmiecić w tak pięknym miejscu, w Parku Narodowym?! Bez dłuższego zastanowienia chwyciłam butelkę i dumnie oznajmiłam tacie, że "dziś zrobię dobry uczynek" i zbiorę śmieci ze ścieżki. Żeby wygodniej się ją niosło, odkręciłam zakrętkę i z dużym rozmachem wylałam wodę, uśmiechając się przy tym szeroko. Dopiero niemrawa mina mojego ojca uświadomiła mi, że coś jest nie tak, dlatego odruchowo spojrzałam za siebie. 

Kilkanaście metrów dalej na kamieniu siedziała kilkuosobowa rodzinka z niedowierzaniem przyglądająca się mi... gdy wylewałam ich świeżo schłodzoną wodę.
gluchovska Odpowiedz

Cel uświęca środki XD

Gwiazdka Odpowiedz

Oj tam, dobrze chciałaś :). A oni mogli jej tam nie kłaść.

mikson

No nie do końca działa to na zasadzie "mogli jej tam nie kłaść". Jak zostawisz wózek z dzieckiem i ktoś sobie go weźmie, to też powiesz "mogłem/am go tam nie kłaść"?
Nie wolno zabierać cudzych rzeczy, nie zważając na to, czy to butelka, wózek, czy auto.

Gwiazdka

Owszem, ale zauważ, że tamta rodzina położyła butelkę kilkanaście metrów od siebie, a przynajmniej tak wynika z historii.

mikson

A samochód możesz zaparkować i kilometr od siebie.

marzenoo Odpowiedz

hehe

JestemCukier Odpowiedz

Tak czy siak mogli nalać sobie chłodnej, świeżej ze źródła. Nic takiego się nie stało ?

bimbam Odpowiedz

A może wódę...

Dodaj anonimowe wyznanie