#gNHMC
Jednak gdy tylko nachyliłam się, między kamieniami dostrzegłam wetkniętą butelkę, do połowy zapełnioną wodą, co od razu mnie rozdrażniło. Bo jak można śmiecić w tak pięknym miejscu, w Parku Narodowym?! Bez dłuższego zastanowienia chwyciłam butelkę i dumnie oznajmiłam tacie, że "dziś zrobię dobry uczynek" i zbiorę śmieci ze ścieżki. Żeby wygodniej się ją niosło, odkręciłam zakrętkę i z dużym rozmachem wylałam wodę, uśmiechając się przy tym szeroko. Dopiero niemrawa mina mojego ojca uświadomiła mi, że coś jest nie tak, dlatego odruchowo spojrzałam za siebie.
Kilkanaście metrów dalej na kamieniu siedziała kilkuosobowa rodzinka z niedowierzaniem przyglądająca się mi... gdy wylewałam ich świeżo schłodzoną wodę.
Cel uświęca środki XD
Oj tam, dobrze chciałaś :). A oni mogli jej tam nie kłaść.
No nie do końca działa to na zasadzie "mogli jej tam nie kłaść". Jak zostawisz wózek z dzieckiem i ktoś sobie go weźmie, to też powiesz "mogłem/am go tam nie kłaść"?
Nie wolno zabierać cudzych rzeczy, nie zważając na to, czy to butelka, wózek, czy auto.
Owszem, ale zauważ, że tamta rodzina położyła butelkę kilkanaście metrów od siebie, a przynajmniej tak wynika z historii.
A samochód możesz zaparkować i kilometr od siebie.
hehe
Tak czy siak mogli nalać sobie chłodnej, świeżej ze źródła. Nic takiego się nie stało ?
A może wódę...