#gKt78
Zaczynając od początku: większość moich rówieśników już od dawna ma prawko. Ja niestety dopiero teraz się uczę. Wiadomo, że nikt na początku nie jest idealny, ale ja od roku stoję w miejscu. Nie umiem dobrze, czy jestem na środku ulicy, czy skręcając nie zahaczę o inne auto, czy to auto przede mną jest daleko/blisko. Tak jakby coś było nie tak z moją perspektywą. Ciężko to wytłumaczyć.
W szkółce dostałam tylko 6 godzin praktyki z instruktorem. Mieszkam za granicą i często słyszę jak banalna tu jazda autem jest, że w mam dobrze, że nie muszę jeździć na biegach, co jeszcze bardziej sprawia, że czuję się jak jakaś upośledzona. Rok regularnych praktyk, a ja nadal mam problem ze skręcaniem (!).
Mam wrażenie, że przystępowanie do egzaminu jest w moim przypadku bez sensu. Wstyd mi się przyznać komukolwiek o tym.
Nie każdy musi umieć jeździć autem, tak samo jak nie każdy musi być narciarzem, baletmistrzem, czy fizykiem kwantowym. Umiejętność jak każda inna, nie ma się co wstydzić jej braku, ani jeździć na siłę, bo może się to bardzo źle skończyć.
Dokładnie, ja mimo wielu praktyk, wielu godzin jazdy zarówno z instruktorem jak i po egzamienie dalej mam problem ze sprzęgłem i każda wizja ruszenia samochodem strasznie mnie stresuje. Po prostu jazda to nie coś dla mnie. Nie przychodzi mi naturalnie.
Dokładnie, czasami lepiej czegoś nie robić, niż narażać innych (i siebie) na niebezpieczeństwo.
Może masz wadę wzroku i przez to problem, lub po prostu nie nadajesz się do tego i koniec
Najlepiej zbadać wzrok, ale w jakimś dobrym miejscu...
Potwierdzam. Przy wadzie plus w jednym oku i minus w drugim jest bardzo charakterystyczne zaburzenie odległości. Ciężko nawet sięgnąć po szklankę nie uderzając w nią ręką... nie mówiąc o jeździe autem.
Idź do okulisty i zobacz czy nie masz astygmatyzmu. Wiem o czym mówię, sama mam i mimo szkieł z cylindrem mam problemy z szacowaniem odległości i zdarza mi się odbijać o meble albo się potknąć
A sprawdzałaś czy nie masz astygmatyzmu? To nie jest taka oczywista wada, że widzisz tylko zamazaną plamę. Nie obijasz się czasem o meble? Nie musisz przechylić głowy, żeby zobaczyć coś wyraźnie?
Ja bez okularów mam problemy z przyjęciem piłki podczas grania w siatkówkę, bo nie umiem określić jej pozycji i szybkości. Jak patrzę na tarczę zegara, cyfry w poziomie są gorzej widoczne, niż te w pionie itp itd.
Na kursie nie umiałam i nie umiem do dziś korzystać z lusterek, bo mimo okularów muszę się sporo namęczyć, żeby ocenić, czy mogę zmienić pas, czy nie.
Przeraża mnie trochę fakt, że ludzie którzy nie potrafią korzystać z lusterek jeżdżą autem. Potem taka osoba chcąc zmienić pas, zamiast zrobić to płynnie w odpowiednim momencie, czasem wręcz zatrzymuje się na innym pasie, bo nie potrafi go zmienić. Tworząc korki jak i niebezpieczną sytuację na drodze. Jak te osoby zdały łuk? Na zasadzie jeśli tyczka jest na wysokości tylnej szyby, skręć kierownicę o 90stopni? Instruktor, który ciągle korzysta z tej "metody" powinien automatycznie stracić pracę...
No i dlatego ostatecznie nie zrobiłam prawka ;) Jeśli chodzi o łuk, to właśnie próbowali mnie uczyć ile obrotów kierownicy, bla bla, ale miałam ten problem, że nie umiałam dopasować prędkości, do obrotów 😂 Co ciekawe, na kursie świetnie radziłam sobie jeżdżąc po mieście. Jazda w korku była banalna. Potem te zmiany pasa też już lepiej szły, bo patrzyłam trochę inaczej na te lusterka. Parkowanie równoległe, jakieś ósemki i inne cuda też spoko. Ale jak przyszło co do łuku i parkowania prostopadłego, to cóż... Mój znajomy, instruktor do dziś się ze mnie nabija, że mistrz kierownicy po mieście, a nie umiem ogarnąć placu. Bywa.
Ja mam np. tak, że łuk wychodził mi idealnie od pierwszego podejścia (chociaż tych tyczek i obrotów nigdy nie ogarnęłam :D), za to zmiana pasa to jest jakiś dramat. Zawsze wydaje mi się, że ten samochód na drugim pasie jest bliżej, niż w rzeczywistości i jedzie szybciej. Prawko mam i zdałam bez żadnego problemu, ale przestałam jeździć po jakimś czasie, kiedy okazało się, że wcale to wszystko nie robi się łatwiejsze i mniej stresujące :D
Możesz mieć coś ze wzrokiem. Ja mam wadę niby tylko - 0.75 ale jazda np. w nocy przez miasto to dla mnie katorga bo nie widzę nic innego niż tylko świecące, rozbryzgane punkty (albo od lamp albo od świateł innych samochodów) zamiast drogi. Okulary wcale tego nie polepszają.
"mam dobrze, że nie muszę jeździć na biegach, co jeszcze bardziej sprawia, że czuję się jak jakaś upośledzona" niby czemu? Przyznaję szczerze, że gdyby nie automat to ja bym olala prawko w cholerne. Automat to jest jedyne czym potrafię jeździć (w sensie porównując do manualnej), nie czuję się gorsza od innych ani nic, bo tak naprawdę to wszyscy jesteśmy równi.
6 godzin praktyki w ogóle na kursie? Ja przejeździłem prawie 60.
Chyba nawet wiem z jakiego kraju jest. U mnie bylo tak samo czyli 6. Masakra.
W Polsce wymagane jest 30h.
Nie każdy nadaje się do prowadzenia samochodu. Ja przykładowo się nie nadaję i po prostu zrezygnowałam. Jestem teraz spokojniejsza i radzę sobie bez samochodu.
Nie każdy musi mieć prawko i nie jest to powód do wstydu. Lepiej być bezpiecznym pasażerem niż kierowcą - zagrożeniem. Ewentualnie zostaje jeszcze pójście do okulisty.
Idź do dobrego optometrysty, prawdopodobnie nie masz widzenia obuocznego stąd zaburzenia odległości i widzenia w 3d