#gGeRo
- Zdrowy, młody facet, a starszej kobiecie nie ustąpi.
Wtedy on odpowiedział:
- Proszę pani, przez ostatnie 48 godziny uratowałem dwoje ludzi podczas dwóch operacji, jestem potwornie zmęczony, właśnie jadę do domu, by się przespać.
Nic nie odpowiedziała.
Szacun!
Ustąpienie miejsca polega na dobrej woli. Przecież nie ma przepisu, by ustąpić miejsca starszej osobie czy kobiecie w ciąży. Można ustąpić każdemu, nawet osobie młodej, bo każdy może się źle czuć lub być na coś chory. Kompletnie nie rozumiem oddawania miejsca Grażynce, która chce tylko przejechać się dwa przystanki na dwóch siedzeniach, bo zakupy zajmują jedno. Zawsze wstaję, gdy widzę, że osoba ledwo trzyma się na nogach lub mi to powie, zapyta czy może usiąść.
No niestety naprzyklad w krakowskim mpk jest taki przepis w regulaminie, który wisi np. w tramwajach ale dotyczy tylko miejsc oznaczonych (których jednak jest dużo). Mówi o bezwzględnym przymusowe ustąpienia takiego miejsca osobie uprzywilejowane jeżeli sami nią nie jesteśmy. W pełni rozumiem, że gdy wracamy wykończeni z pracy(nawet nie będąc lekarzami) a nad nami staje rycząca sześćdziesiątka i sapie to szlag może trafić. Ja tylko sprecyzowałam, że przepis taki jak najbardziej jest przynajmniej w Krakowie.
Myślę, że @BlachazRdza miała na myśli siedzenia bez tego oznaczenia. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale chyba w każdym mieście TRZEBA ustąpić jeśli zajmuje się miejsce z odpowiednim oznaczeniem (wg regulaminów). W pozostałych przypadkach ustępowanie zależy od dobrej woli (i/lub kultury) człowieka siedzącego.
Być może. Jednak takich miejsc jest naprawdę wiele w porównaniu do ogólnej liczby siedzeń, że ciężko takiego miejsca nie zająć. Powiedziała tylko o Krakowie bo co do niego jestem pewna ;)
Specjalnie w autobusach są te kolorowe foteliki lub naklejki na szybach, tu dla staruszka, tam dla matki z dzieckiem itd. To rozumiem. To miejsca dla nich i jasne, że się zejdzie. Ale jak taka Grażynka ryje się na te wysokie siedzenia, a niby piszczy, że boli kręgosłup - a skacze, by wejść na te wyższe i sapie, bo tam ewidentnie chce... to już nie do pojęcia, dla mnie.
Dla mnie też, ale co poradzisz .Będziesz się wykłócać, że wcale chora nie jest? Albo jest o te kilka lat za młoda? W pełni to rozumiem bo mimo młodego wieku mam znaczne problemy ze zdrowiem które w sumie uprawniają mnie do zajęcia dedykowanego miejsca i ile się na słuchałam na temat swojego braku kultury od owych umęczonych Grażyn to książkę można by napisać.
Pytacie czy mówił prawdę. Nawet jeśli nie, to on zajął miejsce jako pierwszy i miał prawo zbyć chamskiego mohera. Nie wiem dlaczego przyjęło się, że starym ludziom trzeba ustępywać miejsca. To jest tylko i wyłącznie dobra wola siedzącego. A taku stary człowiek jeśli ma siłę sapać i stękać ci nad uchem, to tym bardziej ma siłę trochę sobie postać.
Dokładnie, przecież bilet miał kupiony, jechał legalnie i miał prawo do tego miejsca. To czy go ustąpi zależy tylko od jego wolnej woli.
Miało być *ustępować* oczywiście ;)
Kiedyś jak byłam u lekarza to przyszła kobieta z niemowlakiem i pytała czy ktoś ją wpuści w kolejkę, bo dziecko się na rękach przelewa. Nikt nie miał nic przeciwko, poza jedną staruszką, która niby miała zapalenie płuc i w ogóle ledwo żyła ale przez godzinę gderała bez sensu z sąsiadka -_-.
Przeciez to nie chamskie tylko szczere.
Nie rozumiem starszych osób, które tak się zachowują, zamiast zwyczajnie poprosić. Kiedyś wracałam do domu busem, usiadłam sobie, wyciągnęłam książkę, założyłam słuchawki i zaczęłam czytać. W pewnym momencie poczułam szturchnięcie w ramię, więc zdjęłam słuchawki i popatrzyłam na starszą panią, która spytała czy mogłabym jej ustąpić miejsce. Zrobiłam to bez żadnego problemu, i pewnie większość osób zrobiłaby tak samo. Wystarczy grzecznie zapytać.
Ostatnio krąży po necie dokładnie taki "komiks"...
Ja zbieram wzrok pogardy za kazdym razem jak jade autobusem bo zawszs siedze, mam chore serce (czego nikt przeciez nie widzi) i nawet trzy minuty w dusznym autobusie to dla mnie męka. Mohery mnie nienawidza.
Pytanie czy mówił prawdę.
Tez mnie to zastanowiło, jako lekarz pewnie ma kupę kasy i raczej by nie jeździł autobusem
Yyy... rezydenci? Ktoś, coś?
Akurat znam kilku lekarzy jeżdżących autobusami. To, patrząc na ich stan po zmianach, zdecydowanie bezpieczniejsza opcja od jazdy autem.
rosallie1241, widzę, że durny stereotyp lekarza milionera nad świetnie sobie żyje.
*nadal
Mammalia, owszem, bo mam styczność ze środowiskiem lekarzy i większość z nich to właśnie buce ktore chwalą sie swoim 'bogactwem' i wyżej srają niz dupy mają.. takie stereotypy nie biorą sie z nikad, ale tez nie twierdze ze nie ma wyjątków :)
Lekarz koło 30 na pewno nie zarabia tyle ile ty myślisz. Wielu jest jeszcze na rezydenturze, a wtedy to jest dosyć biednie.
Czyjeś chamstwo nie usprawiedliwia naszych kłamstw.
A nawet jeśli miał samochód, to mógł mu się wtedy zepsuć.
Mimo wszystko ta odpowiedź była mocna...
Każdy mógł to powiedzieć;D to ja następnym razem powiem, że przez 48 godzin stałam w laboratorium, pracując nad lekiem na alzheimera
To brzmi jak historia przepisana z mema z jbzdy
Było już to wyznanie kiedyś tylko napisane osobiście przez tego Pana. ;)