#gBLEi

Coś dla tutejszych inceli.

Byłem incelem. Byłem miły i... nieatrakcyjny. Zastanawiałem się, dlaczego dziewczyny (a później kobiety) mnie nie chcą. Rejestrowałem się na portalach randkowych, znajdowałem jakąś fajną babkę i pisałem. Później spotkanie (zazwyczaj jedno) i koniec kontaktu. Zastanawiałem się co partolę, co jest ze mną nie tak? Moja nadwaga? Mój kompleks na tym punkcie? Ale przecież nadwaga nie jest wielka, nie jestem przystojniakiem, ale też nie odstraszam, więc co? Skąd te wszystkie "możemy być przyjaciółmi" itp.?

Odpowiedź przyszła, gdy posłuchałem pewnej mądrej rady. Dodam tu, że miałem pewne objawy uzależnienia od gier i w znalezieniu partnerki szukałem wyjścia z nałogu, ale nie tylko. Jak brzmiała dobra rada? "Jeśli nie wychodzi ci znalezienie dziewczyny do związku, to może zacznij szukać koleżanki do wyjść na miasto, do kina, do ciekawych rozmów itp. Zyskasz chociaż to, że będziesz wynurzać się z tej swojej samotni". No cóż... nie było to łatwe. W końcu jestem zdrowym, dorosłym, heteroseksualnym facetem i mam szukać koleżanki? Hmmm... Z drugiej strony to lepsze niż ciągła frustracja. Poza tym to może być całkiem ciekawy eksperyment :-) Zobaczymy, jak kobiety będą reagować na koleżeńskiego do bólu typa.

No więc jak reagowały? Na ich propozycję przyjaźni odpowiadałem - OK, to nawet lepiej, coś mi się zdaje, że związek to byłoby dla nas za dużo czy coś w tym stylu. W tym momencie kobiety zwykle doznawały szoku (że niby co? nie podobam mu się?). Później zwykłe rozmowy od czasu do czasu na kompie, SMS-y (uwielbiam wysyłać memy i żarty - nie dowcipy i nie za często). Byłem przyjazny, ale miałem trochę wylane. Dochodziło do tego, że to one pierwsze proponowały spotkanie. Podchodziłem do tego na luzie. Te interakcje wyciągnęły mnie trochę z gier i zaczęły wracać stare, ciekawe zainteresowania. Tymczasem poznawaliśmy się jako ludzie. Byłem przyjazny i... raczej nieosiągalny. I w końcu po bliższym poznaniu okazywało się, że jestem interesującym facetem. Zacząłem słyszeć teksty typu "jestem ciebie ciekawa, dziwne, że nikogo nie masz" (tym razem szczere). Następnie coraz śmielsze próby podrywu. Tak... Ja - całkiem zwyczajny, spokojny, niezbyt zamożny typ - byłem podrywany przez atrakcyjne kobiety.

Dziś jestem w szczęśliwym związku i wiem, co się wtedy wydarzyło.
Po pierwsze - zero desperacji, którą to kobiety wyczuwają z daleka, a która strrrrasznie odrzuca. Wręcz przeciwnie, stawałem się dla nich wyzwaniem. W skrócie "miej wylane, a będzie ci dane".
Po drugie - własne zainteresowania i własne życie. Dzięki temu mogłem być trochę tajemniczy, a to przyciąga.
Po trzecie - zmiana nastawienia musi być szczera. Mi pomagała myśl o eksperymencie - jestem trochę ciekawski :-) Kobiety wyczuwają fałsz.

Jeśli choć jeden typ wyjdzie po tym tekście z incelstwa, to będzie dobrze. Po to piszę to wyznanie.
karlitoska Odpowiedz

Bardzo ładnie napisane! Niestety od niektórych typów wali desperą na kilometr - nic dziwnego, że dziewczyny takich omijają, nikt nie chce być pierwszym lepszym "mięsem", które zgodziło się dać. Normalni ludzie, właśnie tak robią. Umawiają się na randki i biorą sobie to na spokojnie, jak zaiskrzy to super, a jak nie to lubię swoje życie, pójdę w inną stronę i też będzie fajnie. Nie ma co się w życiu spinać :) Powodzenia, exincelu!

Anonimowane

Poza tym która kobieta chce być bohaterem z który uratuje faceta nie mającego swojego życia? Tylko kobiety toksyczne. Normalne kobiety szukają partnera, a nie dziecka, które będzie na nich opierało całe swoje życie.

karlitoska

Anonimowane myślę, że to działa w dwie strony. Mężczyźni też wolą kobiety, które lubią siebie i swoje życie. Po prostu, żeby stworzyć z kimś szczęśliwy związek, najpierw należy być szczęśliwym ze sobą :)

Anonimowane

Karlitoska zgadzam się w 100%. Odnoszę się do kobiet, bo o tym jest wyznanie.
Ale znam masę facetów, którzy jak widzą roszczeniową "dane w opresji" to zwyczajnie idą w przeciwną stronę :)

JMoriartyy Odpowiedz

Wszystko fajnie tylko nie byłeś incelem. Incel nie jest miły tylko gada, że jest miły, a tak naprawdę jest nienawidzącym kobiet żałosnym czlowieczkiem.

Dragomir

@Hva, Ty charakterem też nikogo raczej nie porwiesz. Potrafiłaś napisać tutaj, że dla ciebie jest OK, kiedy komuś innemu jest gorzej/jest mniej atrakcyjny, bo wtedy ty czujesz się taka dowartościowana. To było bardzo małe, niskopobudkowe i nie do zapomnienia.

MaryL

@Dragomir Jeśli Hva napisała dokładnie to co mówisz, to wg mnie napisała coś co wszyscy myślą, ale baliby się powiedzieć ;) a chyba od tego są anonimowe.

To wredne, ale naturalne, że jak idziecie na spotkanie klasowe po latach, a tam połowa ludzi podjeżdża super furami, każdy ma zdrowe, śliczne dzieci to jest takie trochę nieprzyjemne ukłucie w serduszku. A jak większość przyjdzie zapuszczona, zacznie narzekać na mieszkanie z rodzicami itd, to se człowiek jakoś tak wewnętrznie piątkę przybija "ha! To jednak nie tak źle mi poszło w życiu! "

DwutlenekChleba

Śmieszy mnie szczekanie femcelek jacy to my faceci źli podczas gdy same są większymi ścierwami niż ci mityczni incele XD

MaryL Odpowiedz

No nie wiem... Nie chcę się czepiać, ale brzmi to jakbyś wcale nie wyszedł z incelstwa, tylko znalazł skuteczniejszą drogę do celu, jakim jest zaruchanie. Nie że "Poznałem fajne kumpelki, super spędzałem z nimi czas. Aż w końcu w którejś się zakochałem z wzajemnością" tylko "robiłem eksperyment, gasiłem je, żeby myślały, że mi się nie podobają, udawałem, że mam wylane, aż w końcu zaczęły mnie, zwykłego typa, podrywać ATRAKCYJNE kobiety! Oł yeah!". I jeszcze to pisanie o kobietach jak o jakimś gatunku zwierząt "kobiety wyczuwają fałsz! " XD. Niby rada mądra, ale jakoś tak mam mieszane uczucia.

Ostrzenozeinozyczki

I weź tutaj dogódź kobietom...
Jesteś incelem ? Źle. Jesteś "exincelem", który obrał za taktykę analizowanie damskich porad ? Też źle :D

Domandativa

MaryL, serio? O dzieciach i ludziach, którzy mają kontakt ze sobą, o osobach wrażliwych, osobach o dużych zdolnościach w pracy z ludźmi i wielu innych grupach ludzi mówi się, że wyczuwają fałsz. I bynajmniej nie jest to obelgą.

Ależ poznałem fajne kumpelki. Z niektórymi do tej pory jestem w kontakcie na stopie koleżeńskiej. A związek stworzyłem z Tą, w której zakochałem się z wzajemnością. I bynajmniej niczego nie udawałem.

MaryL

@Ostrzenożeinożyczki jak już, to ciężko dogodzić mi, bo to ja napisałam komentarz. A nie wszystkim kobietom. Nie jesteśmy jakimś jednym wielkim organizmem, że jak jedna powie jedno, a druga drugie, to to znaczy, że nie jesteśmy konsekwentne, albo nic nam się nie podoba. ;)

MaryL

Mi bycie "incelem" kojarzy się z wieczną pretensją do świata, że facetowi nie udaje się wejść w związek czy uprawiać seksu z dziewczyną, ale też z próbami udowadniania światu jak puste są kobiety, traktowaniem ich bardzo przedmiotowo, jakby jedyną "funkcją" kobiety było uprawianie seksu/bycie dziewczyną/żoną. No i o ile fajnie, że autor zamiast szukać winy w świecie zaczął nad sobą pracować, o tyle zabrakło mi jakiegoś zdania, że zaczął kobiety traktować bardziej podmiotowo, jako indywidualne, wartościowe osoby, partnerki do rozmów czy coś takiego. Dlatego napisałam, że mam mieszane uczucia. Teraz przeczytałam wyznanie jeszcze raz i dalej brzmi mi to jak poradnik "jak znaleźć dziewczynę". @Pingwinzlasu komentuje sobie tylko na podstawie wyznania, nie bierz tego do siebie, fajnie, że jesteś szczęśliwy :)

Solange

@MaryL myślę, że autor nie był incelem, ale miał po prostu problem ze znalezieniem partnerki z pewnych powodów. Spójrz na to wyznanie w ten sposób i no tak, to w sumie jest poradnik, ale naprawdę są to dobre rady i - jak gdzieś w komentarzach ktoś wspomniał - sprawdzą się bez względu na płeć.

MaryL

@Solange Masz rację w sumie

DwutlenekChleba

Incele nic nie muszą udowadniać, wy baby same to robicie, poprzez wpisy w necie, zachowanie na żywo itp.

ohlala Odpowiedz

"własne zainteresowania i własne życie" o to, to. Zawsze, niezależnie od płci.

Lunathiel Odpowiedz

Te porady sprawdzą się dla każdego, niezależnie od płci. Kobiety też potrafią na siłę i z tragiczną desperacją szukać kogokolwiek, kto będzie w stanie z nimi wytrzymać. Zdziwiłbyś się jak dużo teoretycznie fajnych lasek żyje w przekonaniu, że bez faceta są jakieś gorsze.

Also, wszystko co napisałeś sprowadza się do jednej prawdy, która kiedyś mi osobiście bardzo otworzyła oczy (nie pamiętam już skąd i parafrazuję) - że do życia w zgodzie z kimś, trzeba najpierw nauczyć się żyć w zgodzie z samym sobą. I to odnosi się właśnie do tego, że masz swoje prywatne, udane życie, zajęcia, zainteresowania. Nie czujesz się wybrakowany tylko dlatego, że "nikogo nie masz" - bo ludzi się nie posiada. Udany związek to partnerstwo dwóch odrębnych jednostek, a nie machina zależności :)

tramwajowe Odpowiedz

W pierwszym zdaniu: "coś DLA inceli" zamiast "coś DO inceli" dużo zmienia.
Nie brzmi jak apel, jak narzucanie się z swoimi radami.
Ii, ciekawostka, jak chcesz to "dla ciebie". Super zabieg!

Ultraviolett

Dobra rada DLA wszystkich. ☺

Szwedacz Odpowiedz

Super wyznanie. Przestałeś być desperatem i nie postanowiłeś być wielce zranionym dupkiem wykorzystującym kobiety. Gratuluję związku! Powodzenia :D

wsedew Odpowiedz

Ty możesz mieć rację, jakoś najbardziej zainteresowane są mną te laski, które totalnie nie interesują mnie.

GeddyLee Odpowiedz

No tak było, nie zmyślam

DwutlenekChleba Odpowiedz

Tylko, ze tutaj nie ma żadnych inceli, są tylko femcele więc nie wiem czemu kierujesz to do ich męskich odpowiedników. >_>

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie