#g4aTo
Mój tata w każde moje urodziny tańczył ze mną do tej piosenki, zaczął na moich pierwszych urodzinach (mam zdjęcia) i tak każdego roku, my tańczyliśmy, a mama robiła nam zdjęcie. Ta tradycja trwała do moich 32. urodzin, nawet gdy byłam już mężatką. 32. urodziny zdecydowałam spędzić z mężem za granicą na wycieczce, choć tata prosił, abyśmy wylecieli dzień później i dokonali tradycji. Nie zgodziłam się. Myślałam, że po powrocie zatańczymy, zresztą jeszcze tyle urodzin przede mną...
Jak bardzo się myliłam... Tata miał wypadek samochodowy, gdy my leżeliśmy na plaży. Nie przeżył, a ja nie mogę sobie darować, że nie przesunęłam głupich wakacji o jeden dzień i nie zatańczyłam z moim tatą.
Mąż mnie pociesza, że przecież nie wiedziałam, a tata mi na pewno wybaczył, ale ja już nigdy nie zatańczę z moim tatą.
Nie zatańczysz, bo miał śmiertelny wypadek, nie dlatego że byłaś na planowanych wakacjach.
Jakby to nie zabrzmiało, ale to są fakty.
Niech przeszłość nie niszczy ci przyszłości.
Ale na wypadek nie miałaś wpływu. Tak po prostu musiało się stać, pisane z góry.