#g3SXt
Od dłuższego chciałbym zasnąć i się nie obudzić. Od dłuższego czasu wszystko mnie denerwuje. Kiedyś planowałem być przypakowanym, to matka mówiła mi, że wyglądam jak potwór. Chciałem tatuaż, to rodzice też gadali i dałem se spokój. Mam wszystkiego dość. Raz w życiu podjąłem decyzję o zmianie pracy po 10 latach i co? Zmieniłem se na gorsze warunki i się zwolniłem. To była moja pierwsza decyzja i ostatnia.
Widzę, że jestem no-lifem i ciężko znajduję kogoś, komu mogę zaufać. Ostatnio myślałem o znalezieniu dziewczyny, ale przeszło mi, bo wiem, że nie znajdę, bo jestem nieśmiały, a jak nawet znajdę, to pewnie nie wytrzyma ze mną długo.
Po prostu czuję, że jestem dupa, nie chłop.
Powiem Ci kolego, na studiach miałam na piętrze kolegę okrągłego jak misio pysio. Nadwaga moze 30 kg. Ale zawsze uśmiechnięty, wyperfumowany, zadbany, elegancki, skory do pomocy. Zawsze podczas papierosa z kawka, na korytarzu miło się nam rozmawiało w gronie. Nikt mu nigdy nie wypominal wyglądu, co więcej on wiecznie zadowolony i uśmiechnięty, też sam siebie akceptował. Nie widział problemu w sobie, super kumpel. Związał się z dziewczyna piętro wyżej w akademiku, są już szczęśliwym malzenstwem od 6 lat, dzidziuś jest. A ona to taką drobinka przy nim. 1/4 jego masy. Da sie? Da. To w Twojej glowie kochany jest największy problem. Mam koleżankę super szczupła, ładna i inteligentna Pani doktor .Ale od zawsze wmawia sobie że jej nikt nie zechce. I tak jest... To działa, Twoja psychika i podejście do życia na innych. Trzymam kciuki
Bardziej niż wyglądem, możesz odstraszać podejściem. Jeśli Ty sam postrzegasz siebie jako mało ciekawego, to inni też Cię mogą tak odbierać. Poza tym 32-letni mężczyzna, który mieszka z rodzicami, słucha się rodziców, praktycznie nie podejmuje własnych decyzji i "najchętniej by spał" to bardzo, bardzo średnia "partia".
Nie znam Cię, ale tak siebie opisałeś, że wydajesz się totalnym nudziarzem, który tej przyszłej partnerce nie miałby nic do zaoferowania. Zmień podejście, usamodzielnij się, wyprowadź się od rodziców, odetnij pępowinę, a potem pomyśl o nowych znajomościach, jakimś hobby, czymś, co wypełni Ci czas po pracy.
"Kiedyś planowałem być przypakowanym, to matka mówiła mi, że wyglądam jak potwór. Chciałem tatuaż, to rodzice też gadali i dałem se spokój"
Nie jesteś sam, bo jesteś nieśmiały tylko dlatego, że jesteś maminsynkiem. Zaraz po zdradzających męskich dz*wkach to jest najgorszy materiał na partnera.
Mamusia widziała, że zmieniasz wygląd na lepsze i bała się, że jakaś panienka zabierze jej ukochanego synusia😆 Jak można zniechęcać swoje dzieci do zdrowych nawyków?🤦
Ja wiem że to cliché na anonimowych i pod co drugim wyznaniem wszyscy to piszą, samego mnie to wkurza w komentarzach, ale autor naprawdę powinien się skontaktować z psychologiem i prawdopodobnie psychiatrą bo to szereg objawów zaburzeń depresyjnych.
A czemu o tatuaż się pytasz rodziców skoro to twoje pieniądze?
Bo pępowina nie jest odcięta, ale też możliwe, że rodzice są toksyczni. Normalna matka nie powiedziałaby dziecku, że wygląda jak potwór.
Bo czlowiek czasem potrzebuje opinii innych na potwierdzenie ze to co robi jest słuszne.
Twoim problemem nie jest ciało, a głowa. Musisz mieć zaburzenia skoro doprowadziłes się do takiego stanu, a takie rzeczy się leczy. Powinieneś udać się na terapie. Może uda się z NFZ, najwyżej chwilę poczekasz. Powodzenia.
Bo jesteś dupą.
Brakowało ci jaj by się wyprowadzić, czy nawet zrobić tatuaż.
Będą ci wmawiać, że to depresja ale ty jesteś zwykłym leniwym dupkiem i szczerze mówiąc współczuję jakiejkolwiek kobiecie (nawet grubej), która się z tobą zwiąże.
Idź się teraz matce poskarż, że ci brzydko odpisałem.
Oczywiście w historii klasycznie pojawia się nadwaga i chęć zgonu - bo autor/ka ten sam co zwykle.
No tak, bo facet nie może mieć problemów psychicznych. Ma być twardy, super męski, nie użalać się nad sobą. A później zdziwienie, że tyle samobójstw wśród mężczyzn.
@DioBrando Ale same babki pisza ze mamisynek to najgorszy typ faceta zaraz po zdradzieckim knurze. I w sumie sie nie dziwie, kiedys trzeba dorosnąć i uwolnić sie od mamusi i nauczyc zyc w powaznym zwiazku nie zdradzajac drugiej osoby.
DioBrando ale niekoniecznie musi mieć depresję od razu. Zresztą depresja to poważna choroba i większość osób nie ma depresji lecz zaburzenia okołodepresyjne. Jest subtelna różnica ale wiele zmienia.
Oczywiście może Autor pójść do psychiatry i psychologa, bo warto pójść chociażby po to żeby sobie poprawić trochę samoocenę.
Jednak jest też prawda, że na maminsynka nic nie poradzimy.
Ja też miałam problemy w dzieciństwie i też mnie dzieci wyzywały ale wzięłam się w garść. Chodziłam do psychiatry, nawet siedziałam w szpitalu psychiatrycznym, bo jestem chora psychicznie. Mimo to świadomie parłam na przód bo nikt za mnie tego nie zrobi. I nawet raz umarłam (śmierć kliniczna). Wcześniej jak ktoś mnie o coś pytał to wybuchałam płaczem bo nie byłam przygotowana na interakcje. Teraz nadal mam ogromny stres, nawet tiki nerwowe ale już nie płacze.
A moi rodzice nawet mnie nie chcieli zabrać do psychiatry jak byłam mała. Musiałam to wszystko zrobić samodzielnie.
Owszem wiem, że nie każdy musi być taki uparty jak ja. Ale pisze tutaj Autor który ma świadomość chorej sytuacji w swoim życiu i nic z tym nie robi.
Jeśli to Autor czyta i ma problemy żeby wziąć się w garść to może napisać w komentarzu. Ja zawsze mogę pogadać jeśli ma potrzebę.
Poczytała bym o wpływie fast foodów na agresję, generalnie właśnie żarcie tylko śmieci sprawia, że coś się nie tak w mózgu dzieje, dlatego dieta jest tak ważna. Generalnie może pora zacząć faktycznie budować jakiekolwiek poczucie wartości, po przez właśnie naukę podejmowania własnych decyzji? Bo jak znajdziesz kobietę to ona nie zostanie drugą mamusią. Możesz podjąć decyzję by soi wypisywać przez tydzień co jesz. Potem wymyślić jak to ograniczyć. Psycholog na nfz wciąż przyjmuje w gabinecie, poczekasz trochę, źle też już w sumie ponad 16 lat czekałeś to te dwa miesiące czy trzy takiej różnicy nie zrobią.
"matka mówiła mi", "rodzice też gadali i dałem se spokój" chyba za bardzo przejmujesz się rodzicami. Moi też są ciągle krytyczni, czego po woli mam po dziurki w nosie. Jak zacząłem dietę żeby nie być otyłym, to przy łamaniu opłatkiem dowiedziałem się od matki że "niszczę siebie". Jak tylko coś próbuję zmienić w swoim życiu i moi rodzice to widzą to zaraz jest krytyka. Oni żyją w swoim świecie, gdzie tylko oni mają rację i przez to mocno się od nich oddaliłem i unikam pokazywania im mojego życia. I wiesz co? Nie mam wyrzutów sumienia, bo to mi tylko szkodziło i mnie blokowało przed potrzebnymi zmianami. Od paru tygodni w tajemnicy przed nimi zacząłem chodzić do psychoterapeuty. On mi opowiedział o terapii schematów, czyli pewnych pułapkach myślenia i zachowania zaczerpniętych z dzieciństwa, głównie od rodziców. Jak czujesz że sobie ze sobą nie radzisz to bardzo polecam iść do psychoterapeuty porozmawiać o tym. A jak się obawiasz to chociaż polecam książkę o schematach: Jeffrey Young, Janet Klosko "Program zmiany sposobu życia, uwalnianie się z pułapek psychologicznych", powinien być gdzieś w necie pdf.
A i nie przejmuj się złośliwymi komentarzami na tym portalu, bo "nudziarz" i "dupa" to określenia idealnie pasujące do ludzi, którzy nie rozumieją, że mają więcej szczęścia od innych do trafienia na zdrowe środowisko w dzieciństwie. Trzymam kciuki! Zmiana jest możliwa!