#fyjNd

Na trzecim roku studiów poznałem pewną dziewczynę, Magdę. To był grom z jasnego nieba, od razu zaskoczyło, prawdziwa miłość od pierwszego wejrzenia. Byłem bardzo poważnie zakochany, zresztą z wzajemnością.
Gdy spotykaliśmy się ze sobą już od blisko roku i wiadomo było, że to coś poważniejszego, a nie przelotna miłostka, nadszedł czas na poznanie naszych rodzin.

W mojej przebiegło to spokojnie, bo jestem jedynakiem i do poznania byli tylko moi rodzice, którzy mieszkają w tym samym mieście, więc byliśmy u nich na obiedzie. Całe spotkanie przebiegło w miłej atmosferze, tak obiad, jak i późniejsza kawa, rozmowa się kleiła, nie było niezręcznych momentów. Rodzice zadowoleni, bo Magda bardzo im przypadła do gustu, a Magda zadowolona, bo mimo jej początkowego lekkiego zdenerwowania wszystko przebiegło wyśmienicie.
Nadszedł czas na poznanie jej rodziny, co było trudniejsze, bo mieszkają kilkaset kilometrów od naszego miasta. Jako że Magda ma trzech braci, a jest dużo młodsza od nich wszystkich, to oni mają już swoje drugie połówki. Z tego względu ustalono, że najlepiej będzie spotkać się całą rodziną na majówkę w ich domku letniskowym nad jeziorem. Żeby nie tracić czasu, mieliśmy wyjechać dzień przed majówką po pracy, żeby wieczór spędzić już na miejscu. Byłem trochę zestresowany, bo co innego kilkugodzinny obiad, a co innego wyjazd trzydniowy, no ale pomyślałem, że dam radę.

W dzień wyjazdu po pracy zrobiłem zakupy na wyjazd, kupiłem kwiaty dla pani mamy i whisky dla pana taty, a że nie było czasu na gotowanie, to postanowiłem skoczyć na szybko na kebab. A że byłem cholernie głodny, to zjadłem dwa. I to był błąd...

Zapakowaliśmy się i ruszyliśmy, trzy godziny później byliśmy na miejscu. Domek całkiem fajny, cztery malutkie pokoiki na górze, na dole salon, kuchnia i łazienka. Powitanie, zapoznanie się ze wszystkimi, wieczór przy grillu, jakieś piwko. Atmosfera całkiem miła, kupa śmiechu, ogólnie wszystko jak najbardziej OK. I byłoby tak miło cały czas, ale poczułem silne parcie, więc dyskretnie oddaliłem się do toalety. I wszystko szło świetnie, do czasu aż nie okazało się, że ni cholery nie mogę spuścić tego co narobiłem... Ja spocony, bo w pobliżu żadnej przepychaczki, nic, czym mógłbym odetkać toaletę. Co było robić? Wyszedłem i dyskretnie powiedziałem Magdzie, co się stało. Ona z kolei powiadomiła ojca, jej ojciec powiadomił swoich synów... I tak cała rodzinka udała się do toalety debatować, jak rozwiązać ten problem. A że wszyscy byli już wcięci, to śmiechom i żartom nie było końca...

Toaletę w końcu jakoś odetkali, ale ja do końca mego pobytu słyszałem ostrzeżenia i wybuchy śmiechu za każdym razem, gdy szedłem z niej skorzystać. A teściowie i szwagrowie do teraz mówią, że co prawda początek miałem bardzo gówniany, ale w rodzinie sprawdzam się całkiem dobrze ;)
ToTylkoJa90 Odpowiedz

Orzeszkowa byłaby z Ciebie dumna. Napisałeś parę akapitów o tym, że zatkałeś kibelek.

Waniliowabeza

Jak nigdy, sie z tobą zgodze 😂

Pitupitu321

Oszczędziłeś mi czytania kolejnego zbyt długiego wyznania 😂

NajebanaAleDama Odpowiedz

Przynajmniej nie stwierdziłeś, że lepiej spakować to do reklamówki i gdzieś wyrzucić

Corazwiecejpustki

A po drodze pekly uchwyty i zawartosc rozlala sie na zastawionym stole.

bazienka

albo ktos to ukradl liczac na np. portfel w srodku

bazienka Odpowiedz

troche prostackie maja to poczucie humoru...

Jegostara

Wyciągnij kija z tylka

Awruki Odpowiedz

Zesrales sie

rutabo Odpowiedz

Jak mozna jeść smieciowe żarcie, kebab to jedno z najgorszych gówien. Mięso zamawia się w hurtowwniach, czesto to najgorsze skrawki. Po drodze rozmraża się bo nikt nie ma chłodni. I taka padlina lezy psuje się, a ze mocno doprawiono to tego nie czuc.

Dodaj anonimowe wyznanie