#zOJoK

Historia ta zdarzyła się około 5 lat temu, gdy moja młodsza siostra chodziła jeszcze do przedszkola. Pewnego dnia, gdy nasza mama w godzinach popołudniowych chciała zabrać ją do domu, pani wychowawczyni poprosiła ją o rozmowę. Jak się okazało, przedszkole odwiedziła pani psycholog, która zadawała dzieciom pytania, w skrócie po to, żeby sprawdzić, czy wszystko z nimi w porządku. Na jednym z takich pytań poległa moja siostra i tego też miała dotyczyć rozmowa mojej rodzicielki z zatroskaną panią wychowawczynią. Otóż moja błyskotliwa siostra na pytanie "jaki kolor ma śnieg?" z radością odpowiedziała "niebieski!".

W drodze do domu mama zadała to samo pytanie siostrze, tym razem jednak odpowiedziała poprawnie. Zmieszana rodzicielka zapytała jak to możliwe, że pani psycholog usłyszała inną odpowiedź. Wesoła pięciolatka odpowiedziała: "Myślałam, że skoro zadają mi głupie pytania, to moja odwiedź też powinna być głupia".
muszkawa Odpowiedz

Pomijając, że dawno temu dodane.

Historia wyssana z palca, albo dziecko z jakimiś zaburzeniami. Poza tym co w tym anonimowego. Wstydzisz się historii siostry?

Po pierwsze pani by naprostowała odpowiedź dziecka, od czegoś jest, a nie od razu do rodziców z każdą pierdołą. Psycholog nie pyta o kolor śniegu, żeby sprawdzić, czy z dzieckiem wszystko dobrze. Dla dziecka to nie byłoby głupie pytanie, skoro są zagadki typu "które zwierzę ma kolce" itp. W końcu dla dzieci chmury są niebieskie, a niebo jest tylko na górze strony.

Awruki

A słońce w rogu kartki

chlef123 Odpowiedz

oh shut up Rebecca

Dodaj anonimowe wyznanie