#fubmG
Kiedyś jedna pani z telemarketingu męczyła mnie telefonami na stacjonarny. Dzień w dzień chciała rozmawiać z jakimś Markiem i nie docierały do niej tłumaczenia, że ma zły numer. W końcu po kilkudziesięciu dniach męki z babsztylem powiedziałem, że Marek nie żyje, że zmarł rano... Więcej już nie zadzwoniła.
Mam nadzieję, że ów Marek ma się dobrze...
Gdy nie mam siły dyskutować z telemarketerami to odbieram słuchawkę i śpiewam jakieś głupoty do telefonu. Któregoś razu się pomyliłam. To nie był telefon z kolejną ofertą tylko wujek. A ja radośnie odebrałam i zaczęłam udawać sygnał syreny alarmowej....
Mnie jednego razu też męczyli podobnymi telefonami; dzień w dzień mieli dla mnie ofertę "życia", której koniecznie musiałam wysłuchać bo inaczej świat się skończy i wg. Ja rozumiem, że taka praca i tak dalej, ale jakby nie mogli zmienić trochę repertuaru, tylko ciągle z tym do mnie przez ponad dwa tygodnie.
W końcu ze trzy razy zostawiłam delikwenta na linii przez dobrze ponad godzinę i dopiero po tym czasie się rozłączałam (oni pierwsi nie mogli tego zrobić)
Finał - Pozbyłam się natrętów
wg to skrót od według.
Człowiek uczy się całe życie :D Dziękuję za zwrócenie uwagi
@CarlTWD
A nie skraca się nim też słowa według?
Jak chcesz w ogóle i nie wiesz jak napisać to pisz wgl xD
Jak miałam jeszcze telefon domowy, kilka razy dziennie dzwonili ludzie " Dzien dobry, czy to ZUS? " 😂
Było mówić: nie to JE-ZUS
Specjalnie tak robią aby ktoś z nerwów powiedzial "tak" i to jest jest podstawą ze zawarłes z nimi umowę. Tak działają naciagacze. Nigdy nie mówcie "tak" przez telefon
Gdy mój ojciec brał w Orange nowy telefon, to dostał ten numer po jakimś Sławomirze.
Koleś musiał nieźle narozrabiać bo chyba przez 5 lat, co jakiś czas dzwonił a to windykator,a to że zalega z jakimś rachunkiem,jakieś prywatne osoby i wszyscy koniecznie chcieli rozmawiać właśnie z nim.Czasami ci sami ludzie dzwonili po kilka razy. Nie docierało do nich,że jego numer jest już nieaktualny. W końcu się to uspokoiło i przez kilka lat znowu był spokój, aż do ostatniego miesiąca, pan Sławek znowu daje o sobie znać...
telefony telefonami... Za czasów studenckich postanowiłam zmienić mieszkanie. Znalazłam pokój u chłopaka który wynajmował swoje mieszkanie już 7 lat. Pewnego dnia, godzina 4:30 słyszę dzwonek do drzwi (warto zaznaczyć, że mieszkałam tam dopiero tydzień i akurat tego dnia byłam sama) . Otwieram a tam trzech panów policjantów: ,,Dzień dobry mamy nakaz przeszukania mieszkania". Okazało się, że szukają pana dajmy na to Kowalskiego który był właścicielem mieszkania jakieś 10 lat temu i jest poszukiwany za przestępstwa gospodarcze. Regularne wizyty Panów w mundurach to ponoć była norma, oprócz tego masa listów przychodzących na nasz adres dotyczących postępowań komorniczych i różnych takich. Szkoda tylko, że nikt mnie o tym nie uprzedził :D
Takie listy zanosi się do najbliższego sądu z informacją, że pod tym adresem nikt taki nie mieszka. I pod żadnym pozorem ich nie otwueraj, bo jeszcze jak się znajdzie właściciel to może Cie oskarżyć o czytanie jego korespondencji
Ja mam taki sposób (moi rodzice do teraz wszystkim opowiadają co to nie ja wyczynilem)
K-konsultantka
J-ja
K-Dziendobry
J- dobry dobry
K-nazywam się coś tam cos tam jestem z firmy takiej i takiej itp
*babka coś mówi około 3 min*
Siedzę cicho
K- halo
J-*chrapanie*
K-proszę?
J- mogła by pani powtórzyć?
Już nie dzwonią
A ja mówię, że to mój ostatni dzień na wolności, ponieważ jutro idę do więzienia i nie będzie mnie przez najbliższe pięć lat. Zawszę skutkuję, kiedyś nawet jedna pani życzyła mi powodzenia :D
Do mnie kiedyś ciągle wydzwaniali z zaproszeniami na pokazy garnków i innych takich. Tyle, że zapraszali pana x, a ja jestem panią y, tłumaczenia nic nie dawały, więc po kolejnym zaproszeniu i pytaniu o pana x odpowiedziałam "Pana x nie ma, będzie jak wróci z więzienia" i nagle telefony się skończyły.
Identyczna sytuacja! W moim przypadku to tata pozbył się natrętnego dzwoniącego. Naprawdę, nie wiedziałam, ze mozna być tak namolnym :-p
Przynajmniej już nie dzwoni :D