#frSaf

Początek lat 90.
Tamten rok chyba nigdy nie wyleci mi z pamięci. Miałem wtedy 10 lat. Zima była ostra. Któregoś dnia była taka zawieja, że strach wyściubić nos z domu. Mieliśmy nawet lekcje w szkole odwołane. Cały dzień i całą noc nieustannie wiało i sypało. Nawaliło ponad metr śniegu. Następnego dnia po miejscowości rozeszła się informacja, że zaginął sąsiad. Z każdego domu ktoś pomagał w poszukiwaniach. Ode mnie poszedł wtedy brat. Chodził już do technikum, więc skrzyknął kumpli i dołączyli do ekipy poszukiwawczej. Po 2 godzinach znaleziono samochód sąsiada. Albo raczej śniegową górę, pod którą auto się kryło. Ale sąsiada nie było.
Poszukiwania trwały łącznie tydzień. Bez rezultatów.

Dwa miesiące później.
Roztopy, śnieg znika w mgnieniu oka. Z każdą godziną jest go mniej, mimo że i tak było go od groma. Wracam ze szkoły z kolegami. Ostatni odcinek drogi szedłem sam, bo mieszkałem najdalej z naszej paczki. Byłem może 200 metrów od domu, gdy coś przykuło moją uwagę. But, zwykły męski but wystający z zaspy. Jako ciekawski dzieciak podszedłem i próbowałem go wyciągnąć. Szarpnąłem i... zobaczyłem ludzką stopę. Narobiłem takiego rabanu, że w moment się chyba pół okolicy zbiegło. Ktoś zadzwonił na policję. Panowie przyjechali. Okazało się, że to sąsiad. Ten sam, który zaginął dwa miesiące wcześniej. Wyglądał, jakby spał.
Później dowiedziałem się, że wracał samochodem z kolegą. Auto im się popsuło, więc postanowili wracać na nogach do domów. Sąsiad prawdopodobnie się potknął albo powalił go wiatr, uderzył o coś głową, po czym stracił przytomność. I już się nie ocknął. Zmarł 250 metrów od domu.

Dla 10-latka takie wydarzenie to szok. Ponad rok chodziłem do psychologa, bo nie mogłem sobie z tym poradzić. Mimo że od tamtego momentu minęło ponad 25 lat, wspomnienia czasami wracają. I pewnie będą wracać jeszcze długo...
Morissette Odpowiedz

Kiedy w latach 70. moja mama chodziła do podstawówki, w szkołach panował rygor. Wówczas nauczyciele pozwalali sobie na wiele. Pewnego razu klasie mojej mamy nakazano nauczyć się tabliczki mnożenia. Jedna z uczennic miała z nią problemy, więc musiała zostać w szkole tak długo, aż się nauczy. Z budynku szkoły wyszła ok. godz. 19. Do domu nigdy nie dotarła. Zginęła w zamieci śnieżnej w drodze powrotnej do domu (szła piechotą). Panowała wówczas zima stulecia. Nigdzie o tej tragedii nie wspomniano w mediach. A dziewczynka miała tylko 9 lat...

somebody21

No widzisz, a ludzie mówią, że w dzisiejszych czasach jest cenzura

xxxhorse

ja się tylko zastanawiam czemu po tą dziewczynke nie wyszedł żaden rodzic skoro panowała zima stulecia a ona miała tylko 9 lat.

Varitka

xxxhorse też mnie to zastanawia...

Misiaaaa

@Somebody21 może dlatego, że wtedy była nałożona cenzura przez ZSRR?

HerbataJestZajebista

No ale wiecie, dziewczynka pewnie zwykle wracała sama, więc i tego dnia wracała, a jako że to była zima stulecia, prawdopodobnie ludzie dowiedzieli się z perspektywy czasu. Do tego było powiedziane że mała została zatrzymana po lekcjach i wyszła po 19, a telefony komórkowe było wtedy ciężko dla 9latki, i nke miała się jak skontaktować.
Taka jest moja interpretacja :V

bazienka

no nie wiem, ja bym sie zaniepokoila jakby dziecko 4-5 godzin ze szkoly nie wracalo

malechowo Odpowiedz

Chciałabym tylko zauważyć, że człowiek znalazł rozkładające się zwłoki znajomej osoby w wieku dziesięciu lat i nazywa to szokiem. Inni pierdną w miejscu publicznym lub coś nietypowego powiedzą, a przez życiową traumę szukają bunkrów.

MalinoweGofry

Zwłoki w takich warunkach raczej nie były w zbyt zaawansowanym stadium rozkładu. Proces był znacznie spowolniony dzięki niskiej temperaturze.

niepowiem7 Odpowiedz

W wieku 6 lat znalazłam swojego dziadka i caly dzien siedzialam u niegoa mamie mowilam ze dziadzio śpi na drugi dzien jak mama znów zapytala co robi dziadzio zaciekawilo ja ze cos dlugo śpi poszla a lezal na łóżku martwy traumy nie mam ale pamiętam jak wygladal do dzis i jakie miał zimne ręce jak chciałam zobaczyć czy bije mu serce

malechowo Odpowiedz

A co z tym kolegą? Nie zauważył, że jego towarzysz nagle się odłączył?

Accio

,,Do domów" czyli nie zmierzali do tego samego miejsca. Zakładam, że to było w dwie różne strony i sąsiad był już sam

malechowo

W sumie też możliwe, o tym nie pomyślałam

nothingtolose Odpowiedz

Dla wszystkich, którzy zechcą wylać swój ból dupy albo zabłysnąć spostrzegawczością - wszyscy widzimy, że autor się pomylił i chodziło mu o to, że sąsiad zaginął 2 miesiące wcześniej.

Nie zwracam uwagi tylko próbuję zatrzymać gównoburzę.

OMBoze

Dziwne, ja tu nie widzę żadnej gównoburzy.

cukrzyca2000

OMBoze, widzisz? To wszystko dzięki niemu 😉

MordimerMadderdin

Chyba mało kto zauważył pomyłkę, ja np nie.

pupablada Odpowiedz

Dobrze że sąsiad nie zmienił się w zombie

Dragomir Odpowiedz

Dobrze że nikt Ci nie powiedział, że kiedyś wszyscy umrzemy, i że tak naprawdę, mimo iż sąsiad zmarł przedwcześnie, to miał prawdopodobnie naprawdę łagodną śmierć, o ile stracił przytomność a potem zwyczajnie zmarł w wyniku hipotermii, nadal nieprzytomny.

Misiaaaa Odpowiedz

Bardzo Ci współczuje, ale niestety muszę wspomnieć o tym, że piszemy " '90 " :C

Panija Odpowiedz

Fuck, teraz jestem sama w domu, jest wieczor a ja sie boje xD

Inetta

Czego się boisz?

Dodaj anonimowe wyznanie