Wstaję rano, idę do kuchni wypić kawę przed pracą. Już od wejścia wita mnie on. Jedyny bliski w moim krótkim życiu. Witam się z nim, ale jak zwykle nie wychodzi z tego nic dobrego. Od razu ma do mnie pretensje. Wypomina mi wszystko, co zrobiłam źle w moim życiu. Zupełnie bez powodu. Obraża mnie, mówi jaka jestem beznadziejna, bezużyteczna. Dobiera słowa tak, żeby jak najbardziej mnie bolało. Z tego wszystkiego tracę chęć na zaparzoną kawę. Idę się ubrać i umalować. Już mam wychodzić, kiedy on na odchodne rzuca jeszcze parę obraźliwych słów w moim kierunku. Zamykam drzwi i staram się to ignorować. Jeszcze na klatce słyszę jego przytłumiony śmiech. Wiem, że jak wrócę do domu, czeka mnie ciąg dalszy. Cały czas próbuję się go pozbyć, ale wiem, że nigdy mi się to nie uda. Nie umiem nawet nikomu o tym powiedzieć. Wiem, że on będzie ze mną na zawsze.
Jestem Ola, a tak wygląda praktycznie każdy mój poranek. Mieszkam sama. I chyba zawsze będę, bo kto chciałby kogoś tak chorego? Pozostaje mi tylko on i garść tabletek co wieczór.
Dodaj anonimowe wyznanie
Mój schizofrenik mnie porzucił...
Choć ja wiem, że niedługo wróci
Z takim podejściem lepiej nie bedzie ;) mam w rodzinie kilka osób chorych na schizofrenię. To jest okropna choroba. I teraz napisze cos w oparciu o 50 lat doświadczenia mojej rodziny. Idź do prywatnego psychiatry, najlepszego jakiego znajdziesz. Powiedz ze chcesz leki które będą skuteczne, nie tanie zagłuszacze. Moja ciotka nie zgodziła się na hospitalizację babci bo znajoma rodziny (psychiatra) powiedziała wprost - na fundusz bardzo trudno wyleczyć chorobę psychiczną. Tak, to zostaje do końca życia ale odpowiednia opieka i farmakologia jest niezbędna do radzenia sobie z tym.
Tabletek jest od cholery. Są lepsze, gorsze, wiadomo. Ale jeśli osoba chora godzi się na takie życie, to niech ostatnim głosem rozsądku pomyśli o rodzinie i bliskich, którzy będą musieli znosić wyzwiska, różne akcje typu przecinanie kabli w domu czy napady ekstremalnej agresji. Ja lecze się na depresję od wielu lat (tą prawdziwą niestety) byłam w szpitalach, brałam różne leki po których tylko spałam i tyłem. W końcu zainwestowałam "W chorobę " duże pieniądze (najlepsze leki dobrane indywidualnie, regularna terapia) i jest lepiej. Może kiedyś będę mogła powiedzieć że jestem zdrowa :)
Nie tylko Twoje poranki tak wyglądają, Autorko. I nie pomoże na to garść tabletek, to jedynie zagłuszacz. A mój krasnal nie lubi być zagłuszany.
Podejrzewam, że to tabletki przepisane przez psychiatrę.
Moje są przepisane przez psychiatrę, ale krasnal niejednokrotnie kusi, by wziąć coś innego...
Może to zabrzmi dziwnie, ale czasami nielogiczne działanie potrafi coś zmienić. Z tekstu wynika, że On jest w domu i czeka natomiast po wyjściu już nie. Proponuję zmienić miejsce zamieszkania i Go o tym nie poinformować...
Druga sprawa, że podobno używanie witaminy B w zwiększonych dawkach w niektórych przypadkach potrafi pomóc...
Nie wiem kto jest autorem komentarza, czy kobieta czy mezczyzna... ale bardzo dobrze radzi. Ja mam to samo, mialam okazje mieszkac z dala od swojego domu i bylo calkiem inaczej. Teraz nie moge sie wyprowadzic, najzwyczajniej mnie na to nie stac, ale moze akurat Ty dasz rade. Trzymam kciuki ;)
"Mroczny pasażer ze mną jedzie, siedzi obok choć tyle pustych siedzeń" - Rahim
Współczuję schizofrenii, idź jak najprędzej do lekarza, bo to się może źle skończyć.
Strasznie to smutne:( Trzymaj się cieplutko i walcz o siebie.
Ja mogę być Twoim chłopakiem i akceptuje Twoją chorobę
Ola mozemy sie jakos zgadac?
Moja ciocia przyjmuje leki w zastrzykach na schizofrenie I od lat nie miała cięższych objawów. Pomyśl o tym, proszę.
Mam to samo, od lat cierpię na tą chorobę.
Logowanie się na anonimowych i sztuczne/udawane przyjaźnie przez internet pomogły bardzo....