#fnYck

Z mężem mamy ciche dni, bo chcę wrócić do pracy, po urodzeniu dziecka.
On się nie zgadza. Twierdzi, że matka ma siedzieć z dzieckiem w domu.

Obraził się, bo on zarabia wystarczająco na rodzinę i ja nie muszę pracować.
Moi rodzice nie żyją, nie mam rodzeństwa, a historia mojej mamy, o której nikt nie wie, mnie "straszy".

Ojciec pracował, a domem zajmowała się mama. Była od niego zależna w każdej kwestii, czy to finansowej, czy decyzyjnej. Ojciec po siedemnastu latach małżeństwa odszedł do innej i tak mama została sama bez pieniędzy, i bez doświadczenia zawodowego.

Pamiętam jak się męczyła i dorabiała gdzie mogła, a na rentę nie mogła iść, bo nie miała stażu pracy, choć choroby już tak.

Na studiach, oprócz alimentów od ojca, również dorabiałam jak mogłam. Ale to była egzystencja, a nie życie.

Boję się, że historia może się powtórzyć i mąż mnie zostawi samą po kilkunastu latach, a ja co zrobię?
iskier89ka Odpowiedz

Moj maz tez bardzo nosem krecil kiedy mu powiedzialam, ze dostalam prace (mamy dwojke dzieci, wtedy 4 i 2 lata). Postawilam na swoim i do pracy poszlam, choc caly ciezar zalatwiania i kombinowania z opieka do dzieci spadl na mnie, bo jak to mowil chcialas pracowac to kombinuj. W kazdym razie dwa lata potem kopnelam go w dupe, ale to inna historia. Zostalam sama z dziecmi, ale mialam prace i do dzis sie dzielnie trzymam! Takze z calego serca zachecam sie zebys do tej pracy poszla, bo nie tylko wspomozesz budzet rodziny, ale takze odpoczniesz od obowiazkow domowych i spotkasz nowych ludzi.

Jawiem1210

Świetne w tej historii jest to, że kopnęłaś go w dupę.

ToTylkoJa90

Podziwiam Cię za siłę i determinację. Super postawa. 😊

NOTHING000

Co to w ogóle za partnerstwo, gdzie jedna ze stron ogranicza drugą, "bo tak"? Strasznie przykre podejście. Już pominę kwestię wciąż silnego w naszej kulturze modelu, gdzie mężczyzna zarabia, a kobieta zajmuje się domem i dziećmi, póki nie podrosną trochę - ale kurde, co siedzi w głowach takich mężów, którzy celowo podcinają żonom skrzydła? Ego? Poczucie, że druga połówka jest od nich zależna?

StaryTapczan

I ten tekst odnośnie opieki nad dziećmi „chciałaś do pracy, to teraz kombinuj”. A przepraszam, dzieci są tylko kobiety? Sama je sobie zrobiła? Opieka nad dziećmi leży w obowiązku obojga rodziców, szukanie żłobków czy opiekunek tak samo. Najlepiej się obrazić na kobietę, że chce pracować i zostawić ją samą z pracą i szukaniem opieki nad dziećmi. Związek to nie niewolnictwo, gdzie jedna ze stron coś każe lub zabrania, a druga się dostosowuje albo ponosi konsekwencje niedostosowania się.

Jutrzenka2104

No tak, chciałaś pracować to załatwiaj. Czyli właściwie już wtedy zostałaś sama z tymi dziećmi. To nie dziwie się, że kopnęłaś chłopa w dupe.

iskier89ka

To jest czlowiek zaburzony (pozniej wyszlo wiecej kwiatkow). Chodzilo o pelna kontrole. Do pracy lepiej nie, bo jeszcze kogos poznam, kolezanki, kolegow, a juz napewno bede go zdradzac na prawo i lewo. Moglabym ksiazke napisac na temat tego dupka... a po co z nim bylam? Pozniej juz nie mialam gdzie odejsc, dobrze ze poczekalam, bo mieszkanie jest moje a on sie teraz tula.

123niekreatywnie Odpowiedz

Ciekawe co by było jakbyś zaproponowała, żeby to on został w domu z dzieckiem, a ty poszła do pracy was utrzymywać?

123niekreatywnie

Zanim się rozpoczną jakieś dyskusje, ten komentarz nie ma na celu obrażać płci męskiej.
Więcej, nawet znałam nauczyciela, który poszedł na "tacierzyński", bo jego żona więcej zarabiała i najzwyczajniej w świecie się opłacało. Z tego co wiem to się bardzo cieszył z takiej możliwości. Niestety to jest rzadkość często wytykana palcami, bo "ojciec ma utrzymywać rodzinę a matka jest do dzieci i do garów" a zajmowanie się domem jest urazą dla męskiej dumy

livanir

Kwestie wyniesione nawet podświadomie z domu, gdzie rodzice nam podświadomie wpajali nierówność. Moja matka teoretycznie jest za równi uprawnieniem, ale cały czas kręci nosem, że mamy wspólne konto z lubym, a nie on przelewa mi całą wypłatę, sobie zostawiając kieszonkowe(zawsze tyle samo, nie ważne czy dostał premie czy nie).

PrzezSamoH

livanir - moja mama zarabia więcej od taty, zarządzają pieniędzmi wspólnie, ale ona nie ma do nich swobodnego dostępu, bo woli miec wydzielaną gotówkę :)

bazienka

ooo jestem fanka tego pomyslu
ale pewnie powiedzialby, ze on zarabia wiecej niz autorka wiec bez sensu

bazienka

i co prosi meza o hajs na tampony? zgroza mnie ogarnia jak czytam takie cos

Serwatka31

Mówisz o PrzezSamoH?
Ale wiesz, że "wydzielone pieniądze" może znaczyć "przelewam do siebie tyle, ile na wydatki spożywcze i higieniczne (na przykład kilka stów), żeby nie nakupić znowu drogich, niepotrzebnych szpilek" a nie koniecznie "na zakupy w żabce planuję wydać 34zł i 45gr, czy pozwolisz mi tyle wziąć?"?

PrzezSamoH

bazienka - tata zostawia mamie kasę w gotówce w domu, gdyby potrzebowała. Jak się jej kończy to tak - prosi go o dołożenie. Ona nie korzysta z kont bankowych (bo nie chce i już, mają wspólne), nie robi żadnych opłat i zakupów spożywczych, a ubrania kupują wspólnie i zwykle tata ją namawia na większą ilość, żeby potem nie słuchać "nie mam się w co ubrać". Ich "system" może być dla niektórych dziwny, ale żyją tak 30 lat, nigdy nie kłócili się o kasę, ufają sobie i mojej mamie nic nie brakuje, chociaż koleżanki czasem się z niej śmieją :) Za to teściowie mają zupełnie osobne "portfele" i składają się na rzeczy domowe.

lubiechomikiiciebie

On ma prace, a ona z tego co wynika z wyznania (nie wiadomo kiedy skonczyla studia) nie ma jakiegos doswiadczenia bo "dorabiała jak mogła" więc pomysł żeby sama utrzymywała rodzine jest raczej nie trafiony. Myślę, że plan autorki, żeby pracowali oboje to narazie jedyna opcja.

ohlala Odpowiedz

Myślę, że powiedzenie mężowi o Twojej mamie nie będzie miało sensu, bo on zacznie się zapierać, że nie jest taki jak Twój ojciec i nigdy czegoś takiego nie zrobi. Bo zawsze tak mówią, a potem różnie bywa. Ucz się na błędach matki, a nie swoich. Pracuj, bo nawet jeśli mąż nie odejdzie do innej, to może stracić robotę lub zachorować.

airborn

To są dobre argumenty. Małżeństwo może się świetnie trzymać, ale wypadki też się zdarzają

Lunathiel Odpowiedz

"Twierdzi, że matka ma siedzieć z dzieckiem w domu" - Zawsze jak czytam takie historie, zastanawiam jak to się dzieje, że małżonkowie nie porozmawiali wcześniej o swoich poglądach na ten temat, tylko czekali z tym aż do czasu zaraz przed urodzeniem dziecka. Dla mnie, jak już się za kogoś wychodzi za mąż, to wypadałoby znać jego podejście do takich życiowych, praktycznych spraw.

A tak poza tym, to polecam ci porozmawiać z mężem o twojej mamie, autorko. Może to mu rozjaśni dlaczego masz takie obawy. Inaczej może nigdy nie zrozumieć. I zaznacz, że to nie tylko dlatego że "boisz się że on cię zostawi", a bardziej przez fakt że ludzie chorują i umierają, a on nie jest wyjątkiem.

Annna199

Albo można zrobić to tak sprawnie jak mój mąż. Po 9 latach związku urodziło nam się dziecko ,nagle zmienił zdanie na temat wychowania dziecka. Okazało się, że nawet jest podobny do matki, a ja łagodnie mówiąc nie przepadam za kobietą. Czulam się tak jakby mi ktoś przyłożył w twarz i to porządnie. Idź autorko wyznania do pracy, nie licz się z jego zdaniem w tej kwestii, on się z Twoim nie liczy. Takie moje zdanie, ale ja mogę mieć trochę skrzywione spojrzenie po tym jak mi zrobił mój mąż.

Salander

Nie każdy jest szczery w związku

mostlas Odpowiedz

Idz do pracy. Nie dajsie stlamsic bo zle na tym wyjdziesz pod kazdym wzgledem.

JanekSnieg Odpowiedz

Niech zgadnę, jakbyś zaproponowała mężowi, żebyś ty zarabiała a on zostawał z dzieckiem, to by było wielkie oburzenie i skandal że jak to tak. Facet jakiś niedorobiony, ciche dni to zachowanie na poziomie podstawówki w "nieodzywanie się do siebie", to jest duża sprawa. Nawet gdybys nie znała historii swojej mamy nie powinnaś się zgadzać na taki układ - bo co innego wspólnie podjęta decyzja kto zarabia kto dba o dom, co innego mąż strzelający fochy, że baba mu nie chce przy garach siedzieć.

PinkiPig Odpowiedz

Ostatnio czytałam wywiad z prwniczka, która zajmowała się rozwodami. Przytoczyla kilka podobnych historii jak twojej mamy. Na końcu zapytana jak uniknąć takich życiowych dołków dała tylko jedna radę, żeby nie doprowadzić do sytuacji, że jesteśmy zależnie od innego człowieka. Ludzie się zmieniają i z najlepszego przyjaciela mogą stać się naszym największym wrogiem.

Jestjakjest Odpowiedz

Czy nikt o tym nie wie, czy mąż wie? Bo napisałaś wszystko z sensem, trzeba jeszcze raz razem usiąść i dokładnie tak jak w wyznaniu spokojnie mu o tym powiedzieć. Że nie chodzi w pierwszej linii o to, że on dom utrzyma, tylko o Twoje przeżycia i poczucie bezpieczeństwa na tym tle i jak ważne to dla Ciebie jest (bez porównywania jego do ojca, który odszedł). Może wypracujecie też jakiś kompromis, np. mniejszą ilość godzin w pracy, może też nie zaraz po urodzeniu, po prostu coś, co by Ciebie psychicznie wzmacniało, a przez to i waszą rodzinę.

elka6 Odpowiedz

Ależ historia już się powtarza. Wybrałaś sobie za męża pana podobnego do swojego ojca. Pana, który uważa, że może decydować za Ciebie i może się nie zgadzać i może Ci mówić, co Ty "masz" (siedzieć z dzieckiem w domu).

bazienka

rys sadystyczny i pragnienie kontroli jak nic
plus zapedy do przemocy ekonomicznej

jankostanko33

Już odsądziliście człowieka od czci i wiary i okrzyknęliście sadystą, ktory chce z biednej żony zrobić ubezwłasnowolnioną kurę domową. A nie wiemy jak to naprawdę wygląda. Jeśli facet chce w ogole zabronić żonie pracować, to macie rację. Ale może może chodzi mu o to, żeby żona była w domu z dzieckiem przez pierwszy rok czy dwa po jego urodzeniu. Czy to naprawdę aż taki sadyzm?

JanekSnieg

No cóż, a jak ja bym chciała, żeby mój mąż przez dwa lata nie pracował, tylko podlewał mi kwiaty, przynosil kanapki do pracy i gotował obiady, a ja będę mu wydzielać część pensji to czy to byłoby ok? Chcieć to bym sobie mogła, ale robienie awantur albo cichych dni BO JA TAK CHCE I KONIEC to już przesada, nie sądzisz?

jankostanko33

Ale oni nie spodziewają się kaktusa. Nie jest też tak, że on przyprowadza skądś jakieś dziecko i żąda, żeby ona siedziała z nim w domu. Na świat ma przyjść ich wspólne dziecko. Podejrzewam, że chciane i zaplanowane. Przez pierwsze miesiące swojego życia dziecko najbardziej potrzebuje matki. Nie niani, nie opiekunki ze żłobka, nawet nie tak bardzo ojca,ale właśnie matki.

JanekSnieg

Cóż, pozwolę sobie się nie zgodzić. Dziecko nie ma wdrukowanej potrzeby matki, której ojciec nie może spełnić. Chodzi o pewnego opiekuna, którego dziecko zna i któremu ufa. Bo niby w czym matka jest lepsza, poza tym że ma pokarm (który często jest zastępowany lub odciągany i podawany potem)? To gadanie "dziecko potrzebuje matki" to w dużej mierze manipulacja, przez którą kobiety czują się winne zostawiając dzieciaka chociaż na chwilę.

jankostanko33

Owszem, dziecko, jak każdy inny ssak, ma wdrukowaną potrzebę matki, bo matka to osoba, którą zna jeszcze zanim przyjdzie na świat. To przy niej zaspokaja potrzebę bezpieczeństwa. Mówię o pierwszych miesiącach życia. Więź między matką i dzieckiem jest pierwotna, naturalna. Natomiast więź z jakimkolwiek innym członkiem rodziny czy z opiekunem musi dopiero wytworzyć się z czasem. Matka nie musi nic robić, żeby niemowlę było do niej przywiązane. Ono się z tym rodzi. Natomiast ojciec więź z dzieckiem musi sobie wypracować. Mam trójkę dzieciaków, więc coś mogę o tym powiedzieć. Serio to taka ujma dla kobiety kiedy ktoś jej powie, że jej własne dziecko jej potrzebuje?

Heppy

jankostanko33 to może niech on siedzi? Czemu kobieta ma siedzieć. Facet tez jest rodzicem. Dawniej dzieci się dawało do żłobka i ludzie żyli i to nie są obecnie zaburzone osoby. Wręcz znam kilka osób, z którymi matka siedziała do podstawówki i oni właśnie maja problemy psychiczne. Dziecko widząc matkę bez swojego życia nie ma w niej autorytetu.

Orava Odpowiedz

Myślę, że opowiedzenie tej historii mężowi mogłoby mu trochę otworzyć oczy. Nie rozumiem jak to w zasadzie się stało, że się pobraliście, a nie wiecie o sobie takich rzeczy, ale nie mnie to oceniać.
Jeśli nie chcesz mu o tym opowiadać, to zawsze możesz to trochę nagiąć i powiedzieć, że słyszałaś ostatnio kilka historii o rodzinach, gdzie mąż - jedyny żywiciel zmarł w tragicznych okolicznościach. Rozumiesz, że on jest w stanie utrzymać rodzinę, bardzo doceniasz i nie chcesz mu umniejszać idąc do pracy, ale bardzo boisz się tego co by się stało w razie jakiegoś wypadku, bo nawet nie masz żadnej rodziny, która mogłaby Ci pomóc w takiej sytuacji.

JanekSnieg

Z jednej strony się zgadzam, ale z drugiej coś mi tu pachnie manipulacją . Nie jestem fanką traktowania partnera jak idioty wokół którego trzeba chodzić na palcach i słodzić mu pochlebstwami, żeby pomyślał i zachował się jak człowiek.

Lunathiel

@JanekSnieg - Rację masz, trochę to śmieszne żeby dorośli ludzie musieli robić takie podchody, żeby szanowny mąż "pozwolił" żonie iść do pracy :') Polecałabym wyłożyć kawę na ławę. Jak jest rozgarnięty, to zrozumie że żona może mieć też inne obawy, nie tylko o to czy on jest w stanie utrzymać swoją rodzinę (i że nie musi tego nikomu udowadniać xd).

Zobacz więcej komentarzy (15)
Dodaj anonimowe wyznanie